Sport.pl

Siatkówka. Matlak: Styl gry azjatycki, wykonawczynie nie te

We wtorek reprezentantki Polski rozegrały dwa mecze w ciągu jednego dnia. Bardziej cenny był pojedynek z japońskim zespołem Denso Airybees. - Dobrze, że dziewczyny sobie przypomniały w jaki sposób Japonki zachowują się na boisku. Dzięki temu mogły choć w małym stopniu zobaczyć, co je za chwilę czeka - podsumowuje to spotkanie Jerzy Matlak.
Wczorajszy dzień był bardzo pracowity dla kadry Polski przebywającej na ostatnim już, przed wyjazdem na mistrzostwa świata w Japonii, zgrupowaniu. Najpierw kadrowiczki zagrały sparing z Bankiem BPS Muszynianką Fakro Muszyną, a następnie z japońskim Denso Airybees. Szczególnie mecz towarzyski z Japonkami zapowiadał się interesująco, bo to właśnie kadra Japonii będzie pierwszym rywalem Polek na mistrzostwach świata. Biało-czerwone wygrały oba mecze 3:1, co może być powodem do radości, ale ich szkoleniowiec daleki jest od przeceniania wagi tych wyników. - To była zaledwie imitacja Japonek - śmieje się Jerzy Matlak. - Poziom gry próbowały nawet momentami prezentować zbliżony do reprezentacji, ale to jest nieporównywalne. Natomiast na pewno dobrze, że dziewczyny sobie przypomniały, jak one krzyczą, jak one wyglądają i w jaki sposób zachowują się na boisku. Dzięki temu mogły choć w małym stopniu zobaczyć, co je za chwilę czeka - ocenia wagę tego pojedynku trener biało-czerwonych.

Niewątpliwie co by nie powiedzieć o poziomie gry siatkarek Denso, to najważniejszy jest ich styl gry, typowy dla wszystkich azjatyckich zespołów, czy to klubowych, czy reprezentacyjnych. Ten styl sprawia europejskim zespołom wiele kłopotów i z tej perspektywy patrząc, na trzy tygodnie przed inauguracyjnym meczem mistrzostw świata, sparing z Japonkami jest wyjątkowo cenny. - Styl był ten sam, niestety wykonawczynie nie te - kwituje polski szkoleniowiec.

Mimo to początek meczu pokazał, że nawet przy słabszych wykonawczyniach azjatycki styl siatkówki może sprawić polskim zawodniczkom nieco kłopotów. - Nasze siatkarki były początkowo bardzo zaskoczone. Set był wyrównany, ale to dlatego, że my zagraliśmy źle, dziewczyny zachowywały się jak w śnie lunatycznym. Wydawało im się, że na stojąco wygrają z Japonkami. Dopiero jak zobaczyły, że tak się nie da, to wzięły się do roboty i wygrały pewnie - relacjonuje przebieg meczu Jerzy Matlak. Szkoleniowiec Polek nie jest zaskoczony tą nieco apatyczną postawą swoich podopiecznych w pierwszym fragmencie tego spotkania. - Rano grały z Muszynianką. Tak naprawdę to był wewnętrzny mecz, grany między sobą - te, które grają w Muszynie grały po jednej stronie, reszta po drugiej. Rozegrały cztery sety, później przejazd do Węgierskiej Górki i drugi mecz Trochę to może było męczące, ale na pewno potrzebne.

O ile trudno analizować ustawienia, w jakich biało-czerwone rozegrały wewnętrzny sparing o tyle można zauważyć, że mecz z Denso trener rozpoczął tą samą szóstką, co drugie spotkanie z Urałoczką - w ataku Kaczor, zaś na przyjęciu duet Werblińska - Glinka. Czy to będzie nasze podstawowe ustawienie podczas mistrzostw świata? - Różnie z tym bywa, raz lepiej, raz gorzej. Na pewno jeszcze wszystko nie jest tak jak powinno być. Dziewczyny póki co są trochę poprzeziębiane, obolałe. Najważniejsze jest teraz, że grają, natomiast nie ma co wyciągać z tego zbyt daleko idących wniosków. Mecze się odbyły, fajnie, że akurat zespół z Japonii był w Bielsku na turnieju i mogliśmy z tego skorzystać, na pewno coś tam do treningów nam to wniesie i to tyle co można na ten temat powiedzieć - zamyka temat sparingów Jerzy Matlak.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net »


Więcej o: