Sport.pl

MŚ siatkarzy. Z Bułgarią o więcej niż mundial

W przypadku przegranej z Bułgarią na MŚ "nasi zsunęliby się znacząco w światowym rankingu, prawdopodobnie wydłużając - i komplikując - sobie drogę na igrzyska olimpijskie w Londynie. Zamiast skoku na podium wykonaliby gigantyczny skok w tył. Bułgarów trzeba zbić. Zwłaszcza że oni z Polakami wygrywają na ważnych turniejach niewiele częściej niż Polacy z Brazylią..." - pisze na swoim blogu dziennikarz "Gazety Wyborczej" Rafał Stec. Mecz o wszystko w piątek o godzinie 17. Relacja Z czuba i na żywo na Sport.pl
Po brazylijskich torturach Michał Winiarski wzdychał, że bez wsparcia farmakologii ani on, ani wielu jego kolegów z reprezentacji nie zdoła zasnąć. Obezwładnienia, które dopada naszych siatkarzy w starciach z "Canarinhos", wytłumaczyć nie umiał, rzucał coś o nadprzyrodzonych mocach, rozkładał ręce. Wszyscy zagadnięci Polacy reagowali podobnie, zresztą skala zjawiska istotnie czyni je niemal irracjonalnym. 0:3, 0:3, 1:3, 0:3, 1:3, 0:3, 0:3, 0:3, 0:3 - taka seria, ciągnąca się przez osiem lat, w pojedynkach o stawkę między drużynami należącymi do siatkarskiej czołówki zdarza się rzadko, może nawet wcale. Jak Polacy potrafią pokonać - w najgorszym razie od święta - każdego niekanarkowego rywala, tak niemal każda licząca się reprezentacja potrafi - oczywiście też od święta - pokonać Brazylię.

Nasi nie tylko nie umieją. Wczoraj znów zostali przybici do boiska, ich cierpienia trwały tyle, ile porażka Egiptu z Rosją. Niepojęte. Wspomniany Winiarski opowiadał mi przedwczoraj, jak wzbogaciły i wzmocniły siatkarzy sparingi z Brazylijczykami. Wcześniej wpadali na "Canarinhos" od razu w meczach o stawkę, dezorientował ich osobny, kompletnie odmienny od reszty świata styl gry rywala. Teraz wreszcie mieli szansę, by przyjrzeć mu się z bliska. A my mieliśmy sporo powodów, by sądzić, że oni - aktualni wicemistrzowie świata, ćwierćfinaliści turnieju olimpijskiego, mistrzowie Europy - jeszcze sportowo urośli.



Dzisiaj to już nieważne, dzisiaj trzeba ratować coś więcej niż mundial.

W meczu z Brazylią było mnóstwo do wygrania, w meczu z Bułgarią jest również mnóstwo do przegrania. Tegoroczne porażki w Lidze Światowej znów akceptowaliśmy jako ofiarę złożoną dla pięknego występu na mundialu. Gdyby teraz pięknego występu nie było, przegrane z Niemcami i Kubą stałyby się tylko częścią sezonu koszmarnego, najsmutniejszego od przeszło dekady. Kiedy jedyny raz w bliskiej przeszłości wypadaliśmy w prestiżowej imprezie poza czołową dziesiątkę - na ME w 2007 r. - wcześniej kibice oklaskiwali przynajmniej awans do półfinału LŚ. Teraz nie dostaliby nic, przeżyliby powrót do roku 1998, w którym MŚ Polacy kończyli na 17. miejscu.



Podyskutuj z autorem na jego blogu »


Więcej o: