Sport.pl

MŚ siatkarzy. Na Polskę Bułgaria wysyła stare wojsko

18-letni Nikołaj Penczew jest odkryciem siatkarskich mistrzostw świata we Włoszech. Ale trener Bułgarów Silvano Prandi na dzisiejsze spotkanie z Polską (godz. 17) wysyła najbardziej doświadczonych graczy. Dla biało-czerwonych to mecz ostatniej szansy. Relacja Z czuba i na żywo na Sport.pl
Penczew zaskakująco wdarł się do reprezentacji Bułgarii. Niespełna miesiąc temu grał w mistrzostwach Europy juniorów, w których poprowadził swój zespół do srebrnego medalu (złoto zgarnęli Rosjanie). Prandi, włoski trener seniorskiej reprezentacji, zaraz po tym turnieju zaprosił Penczewa na zgrupowanie.

Zaskoczeni byli nie tylko bułgarscy kibice, ale również byli zawodnicy reprezentacji, którzy otwarcie krytykowali selekcjonera za ten krok. Zwłaszcza że młodzian grający na co dzień w Pirinie Błagojewgrad wygryzł doświadczonego Metodiego Ananiewa. - 18-letni chłopiec nie wyciągnie nas z kłopotów, kiedy w nie wpadniemy - mówił Plamen Konstantinow, była gwiazda bułgarskiej kadry, nawiązując także do młodego wyglądu młodszego kolegi, który na mistrzostwach sprawia wrażenie zahukanego licealisty.



Prandi, nie dość, że Penczewa zabrał do Włoch, to jeszcze uczynił go pierwszym rezerwowym dla Todora Aleksiewa, który kiepsko spisywał się w meczach pierwszej fazy mistrzostw z Francją i Czechami. Obie potyczki Bułgarzy przegrali, w niektórych setach Penczew wychodził w podstawowej szóstce.

W bułgarskiej kadrze nie dzieje się najlepiej, na co zwracają uwagę także polscy zawodnicy. Ich dzisiejsi rywale kłócą się ze sobą nawet na boisku, trener Prandi narzekał ostatnio w rozmowie z Ryszardem Boskiem, polskim mistrzem świata i mistrzem olimpijskim, że jego praca polega głównie na wojnach z działaczami i zawodnikami.



Bułgarskie media informowały, że mimo słabej gry Bułgarzy wyjaśnili sobie nieporozumienia w autokarze w drodze na mecze do Ankony. Sielanki jednak między nimi nie widać. Kiedy mijaliśmy ich w hotelowym korytarzu sprawiali wrażenie nabzdyczonych na cały świat, chodzili w grupach, zdarza się nawet, że nie wszyscy przychodzą na umówione przez selekcjonera treningi.

Dziś przeciwko Polakom mają zagrać najbardziej doświadczeni zawodnicy, tak przynajmniej zapowiedział Prandi, który obawia się, że jego młody zawodnik nie da sobie rady w walce z biało-czerwonymi pod siatką. Zamiast Penczewa wystąpi Aleksiew, 18-latek będzie wchodził na boisko tylko w roli strażaka.



Swoim dziennikarzom Bułgarzy opowiadają, że są w dobrych nastrojach. Przypominają, że kilka tygodni temu pokonali wreszcie Polaków (w Memoriale Wagnera), kończąc czarną serię sześciu porażek z rzędu. Najdotkliwsze z nich były te półfinałowe - w poprzednim mundialu i ubiegłorocznych mistrzostwach Europy.

Dla Polaków to dziś mecz ostatniej szansy. Muszą wygrać, najlepiej tak samo wysoko, jak wczoraj przegrali z Brazylią, czyli z przewagą 19 małych punktów. Muszą też liczyć na to, że Brazylia wygra w sobotę z Bułgarami. Że mistrzowie świata będą się starać możemy być pewni. - To niesprawiedliwe, że Polska musi grać dzień po dniu i czekać, jak potoczy się jej los, mimo że wygrała w pierwszej fazie wszystkie mecze - mówi trener Barzylijczyków Bernardo Rezende. - To my powinniśmy być w mniej uprzywilejowanej sytuacji, bo przegraliśmy w grupie jedno spotkanie (z Kubą 2:3). Dlatego obiecuję, że z Bułgarami zagramy jeszcze lepiej niż z Polską.



Podyskutuj z autorem na jego blogu - iwanczyk.blox.pl »


Więcej o: