Sport.pl

Siatkówka, mistrzostwa ¶wiata: Do złota, gotowi, start!

Rafał Stec
23.09.2010 , aktualizacja: 25.09.2010 09:47
A A A Drukuj
Polska - Niemcy

Polska - Niemcy (Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

Polscy siatkarze rozpoczynaj± w sobotę mistrzostwa ¶wiata. Nie s± faworytami do złota, broni± srebra, ale jeszcze nigdy tak gło¶no nie mówiło się, że stać ich na tytuł. Je¶li go zdobęd±, sensacji nie będzie. Pierwszy mecz nasi siatkarze zagraj± z najsłabsz± w grupie Kanad±. Relacja Z czuba i na żywo na Sport.pl od godziny 17.
Sport.pl na Facebooku! SprawdĽ nas »

To jedyna taka reprezentacja w naszym sporcie. W ostatnich edycjach najważniejszych imprez albo doskakiwała do podium, albo dzieliły j± od podium milimetry.

Na mundialu w 2006 r. uległa tylko Brazylii, przed finałem pokonuj±c potęgi europejskie: Rosję, Serbię i Bułgarię. Na igrzyskach w 2008 r. batalię o półfinał przegrała z Włochami po mroż±cym krew tie-breaku (zakończonym wynikiem 15:17), wcze¶niej również bij±c Rosjan i Serbów. Wreszcie na mistrzostwach kontynentu w 2009 r. wbiła w parkiet cał± konkurencję i wzięła złoto, co nie udało się nigdy - także w epoce mitycznych triumfów drużyny Huberta Wagnera.


O jej pozycji w globalnej hierarchii ¶wiadcz± nawet wspólne przygotowania do wielkich imprez z bezwzględnie najmocniejsz± drużyn± dekady, które staj± się powoli tradycj±. Przed czterema laty kadra Raula Lozano sprawdzała się z Brazyli± m.in. dzięki prywatnej znajomo¶ci naszego ówczesnego selekcjonera z trenerem Rezende, ale dzi¶, gdy Lozano wyjechał, "Canarinhos" wci±ż chc± ćwiczyć z Polakami. A nas stać na to, by latać do nich na sparingi. Niedawno to oni przyjęli zaproszenie do hal w Gdańsku i Łodzi, potem biało-czerwoni pofrunęli za ocean. W sumie rozegrali aż pięć meczów towarzyskich z przeciwnikiem najpotężniejszym w¶ród potężnych. Młodzi oswajali się ze skakaniem do oczu żywym legendom, wszyscy inni atakowali, bronili i blokowali w warunkach zbliżonych do bojowych. Treningowy ideał.

Gdziekolwiek spojrzymy, znajdziemy mnóstwo powodów, by wierzyć, że polscy siatkarze maj± wszystko, by na M¦ we Włoszech

osi±gn±ć spektakularny sukces.

Powód pierwszy to wspomnienie ubiegłorocznych ME, na których zdobyli szczyt pomimo spiętrzonych przeciwno¶ci losu. Gdy urazy oberżnęły im skrzydła - Winiarskiego, Wlazłego i ¦widerskiego - wydawało się, że będ± z trudem odrywali się od boiska, a je¶li oderwać się zdołaj±, to w powietrzu zabraknie im siły ognia. Było inaczej, bowiem słabo¶ci potrafili schować pod przebiegł± taktyk±, zachwycali defensyw±, nad tęp± siłę przedkładali grę z głow±. Teraz kadra zdaje się bardziej kompletna, wszechstronna, zamiast ukrywać wady, może eksponować zalety.

Powód do optymizmu drugi - najważniejszy - to szatnia tak wyładowana talentem i tak skomponowana, że niczego nie ma w niej za dużo ani za mało. Nie opieramy się na jednym wybitnym pokoleniu, które mogłoby stać się państwem w państwie: s± mistrzowie ¶wiata juniorów z roczników 1977-78 (przetrwali najsilniejsi - Zagumny, Gruszka, Ignaczak), s± mistrzowie ¶wiata juniorów z rocznika 1983 (Winiarski, Wlazły), s± kandydaci na graczy ¶wiatowego formatu najmłodszej generacji (Kurek z rocznika 1988). Niemal wszyscy bardzo wysocy - anonsowana przez trenera Castellaniego podstawowa szóstka będzie prawdopodobnie jedyn± na M¦ złożon± wył±cznie z dwumetrowców (200 cm, 205, 205, 206, 200, 211).

Mamy siatkarzy bardzo dojrzałych, lecz żaden nie wszedł jeszcze w smugę cienia i nie wymaga przesadnie ostrożnego gospodarowania jego siłami, by zdołał skakać także nazajutrz - najstarsi skończyli 33 lata. Niemal wszyscy główni konkurenci wystawiaj± jakich¶ ludzi bliższych wieku oldboja. Mamy siatkarzy młodych, lecz żaden z najmłodszych nie jest całkowitym debiutantem, który nie zetkn±ł się z wielk± imprez±. Mamy naturalnych gwiazdorów, mimo wielu swoich wielu przywar zdolnych rozstrzygać mecze (Wlazły), i mamy cichych, skromnych pracusiów, którzy nie potrzebuj± rzucać się w oczy, choć wykonuj± pracę niezbędn± i bezcenn± (B±kiewicz).


Mamy multimedalistów, czyli sportowców w sporej mierze już spełnionych, a także wicemistrzów ¶wiata, którzy mkn±cych po złoto ME kolegów podziwiali w telewizji. W podstawowym składzie uwijać się będzie Ignaczak, przypadek szczególnie ekstremalny - w 2006 r. do Japonii nie poleciał, w 2009 r. ogl±dał tureckie mistrzostwa z trybun, jako niezgłaszany do gry rezerwowy. I sam wzdychał wówczas, że wręczony mu medal to pusta formalno¶ć, kawałek metalu bez koloru.

Powód do optymizmu trzeci daje sam trener Daniel Castellani, który uważa, że przez ostatnie miesi±ce osi±gn±ł wszystko, co zaplanował. Podaje w procentach, ile jego ludziom przybyło mię¶ni, a ile ubyło tłuszczu, cieszy się, że przygotowania przebiegały bez większych wstrz±sów. Ba, przebiegały - jak mówi selekcjoner - perfekcyjnie. I rzeczywi¶cie, nawet skandaliki w rodzaju rozstania się z reprezentacj± rozgrywaj±cego Łukasza Żygadły czy tzw. afery skarpetkowej s± zakłóceniami niemal niezauważalnymi, je¶li przypomnieć sobie permanentny stan wyj±tkowy, który panował w reprezentacji u schyłku kadencji Raula Lozano. A teraz letnie manewry ozdobiło jeszcze owo jedno zwycięstwo nad "Canarinhos" - owszem, zaledwie towarzyskie, ale przecież od 2002 r. Polacy nie umieli tego supermocarstwa skrzywdzić nawet w sparingu.

I powód do optymizmu czwarty - zmiany u przeciwników. W¶ród najbardziej znacz±cych znajdziemy wielu takich - jak Włosi, Francuzi czy mistrzowie olimpijscy Amerykanie - którzy się postarzeli, biologia zmusiła ich do mniej lub bardziej radykalnych zmian, sami nie wiedz±, na co ich stać. ¦wiat zrozumiał też, że nietykalna przestała być Brazylia. Oddała złoto olimpijskie, wpadki miewa coraz czę¶ciej, nie wszystkich dawnych superbohaterów udaje jej się zast±pić godnymi następcami. Z przegl±du sił wynika, że

powodów do niepokoju mamy

stosunkowo niewiele. Nasze w±tpliwo¶ci mog± dotyczyć głównie pozycji ¶rodkowego - ani Piotr Nowakowski, ani Patryk Czarnowski w podstawowym składzie kadry na stałe jeszcze nie grali, a utrata Daniela Plińskiego jest utrat± gracza cenionego przez selekcjonera również za zmysł analityczny, który wykorzystywał w trakcie meczu. Dużo widział, wychwytywał istotne niuanse w grze rywali, służył celn± rad± kolegom i trenerom. Castellani rzucił kiedy¶, że to jego pierwszy asystent na boisku.

Jednak nawet bez niego Polska na tle konkurencji wydaje się drużyn± wyj±tkowo stabiln±, czyni±c± ewidentne postępy, napędzan± sukcesem finansowo-organizacyjnym całej naszej siatkówki, która nadal się rozwija i przyci±ga zazdrosne spojrzenia reszty ¶wiata. To wręcz naturalne, że od reprezentacji oczekujemy - przynajmniej - skoku na podium. I że wszyscy komentatorzy serio, bez kompleksów wobec kogokolwiek, mówi± o złocie.

Oczywi¶cie nawet powtórnie wtargn±ć do finału będzie niesłychanie trudno. Czołówka bardzo się rozrosła i nie wiadomo, czy to Brazylia zeszła ciut niżej, czy konkurencja szybuje wyżej niż kiedykolwiek. Do niedawna podium było na każdym turnieju obsadzone niemal identycznie, teraz co rusz medali dopada kto inny. Kilku fenomenalnych atletów wystawi Kuba, ostatnio zaczęli¶my obawiać się nawet przeciętnych dot±d Niemców, których Lozano zdaje się inspirować tak jak kiedy¶ Polaków.

A przede wszystkim mistrzostwa czyni nieprzewidywalnymi kuriozalny system rozgrywek. System pozwalaj±cy we wstępnych rundach przegrywać co drugi mecz i zdobyć złoto, ale też sprawiaj±cy, że po marszu od triumfu do triumfu wystarczy pojedyncza, odosobniona wpadka w trzeciej fazie grupowej, by stracić szansę na walkę o medale.

Dopiero wtedy, w drugiej połowie turnieju Polacy, zagraj± pod ogromn± presj±. Pytanie podstawowe brzmi: jak j± udĽwign±? Za rol± faworytów nie przepadaj±, oba największe sukcesy odnosili, gdy nikt na nich nie stawiał - na poprzedni mundial wyruszyli po ćwierćwieczu bez medali, na ostatnie ME jechali bez kluczowych graczy. Teraz zewsz±d słysz±, że maj± wszystkie atuty, by wznie¶ć się na złoty pułap legend Wagnera. Tego jeszcze nie przeżywali.


Marcin Możdżonek: > Nie możemy się doczekać mistrzostw


PYTANIE Już w sobotę o 17 pierwszy mecz Polaków na M¦. Typujemy wynik meczu Polska - Kanada:

 3:0
 3:1
 3:2
 2:3
 1:3
 0:3
  • M¦ 2014, grupa A

    lp. Drużyna Mecze Pkt M. pkt. Z P
    1 Australia 1 3 75:55 1 0
    2 Polska 1 3 75:55 1 0
    3 Argentyna 1 3 75:59 1 0
    4 Wenezuela 1 0 59:75 0 1
    5 Kamerun 1 0 55:75 0 1
    6 Serbia 1 0 55:75 0 1

    • Awans II rundy
  • M¦ 2014, grupa B

    lp. Drużyna Mecze Pkt M. pkt. Z P
    1 Brazylia 0 0 0:0 0 0
    2 Kuba 0 0 0:0 0 0
    3 Niemcy 0 0 0:0 0 0
    4 Tunezja 0 0 0:0 0 0
    5 Korea Płd. 0 0 0:0 0 0
    6 Finlandia 0 0 0:0 0 0

    • Awans II rundy
  • M¦ 2014, grupa C

    lp. Drużyna Mecze Pkt M. pkt. Z P
    1 Rosja 0 0 0:0 0 0
    2 Bułgaria 0 0 0:0 0 0
    3 Kanada 0 0 0:0 0 0
    4 Egipt 0 0 0:0 0 0
    5 Chiny 0 0 0:0 0 0
    6 Meksyk 0 0 0:0 0 0

    • Awans II rundy
  • M¦ 2014, grupa D

    lp. Drużyna Mecze Pkt M. pkt. Z P
    1 Francja 1 3 76-69 1 0
    2 Iran 1 3 98-84 1 0
    3 USA 1 2 103-98 1 0
    4 Belgia 1 1 98-103 0 1
    5 Portoryko 1 0 69-76 0 1
    6 Włochy 1 0 84-98 0 1

    • Awans II rundy