Sport.pl

Sebastian Świderski: Odpowiada mi rola Giby

Rozmawiał Przemysław Iwańczyk
26.08.2010 , aktualizacja: 26.08.2010 08:54
A A A Drukuj
Atakuje Sebastian Świderski Fot. Kuba Atys / AG Atakuje Sebastian Świderski
Stojąc z boku, mogę wspomóc kolegów doświadczeniem. Udowodniłem w klubie i w kadrze, że sprawdzam się w takiej roli - mówi Sebastian Świderski, który wraca po kontuzji i liczy, że Daniel Castellani zabierze go na siatkarski mundial
SERWISY
Po meczach w Ameryce Południowej selekcjoner, który odbył w środę 2,5-godzinną rozmowę z władzami PZPS na temat przyszłości kadry, wybierze czternastkę na rozpoczynające się za miesiąc we Włoszech MŚ. Selekcjoner twierdzi, że została mu tylko jedna niewiadoma. Prawdopodobnie chodzi o 33-letniego Świderskiego, który w niedzielnym meczu z Brazylią w Memoriale Wagnera wrócił do reprezentacji po półtorarocznej przerwie.

Przemysław Iwańczyk: Jak było?

Sebastian Świderski: Trudno - po dwóch operacjach, zerwanym ścięgnie Achillesa, później kłopotach z kolanem. Czas nie stał w miejscu, w kadrze wiele się zmieniło. Kiedy się leczyłem, inni pracowali, grali. Stojąc z boku, przyglądałem się jednak młodszym kolegom, poznawałem nowe schematy gry, staram się teraz jak najszybciej ich dogonić.

Pojedziesz na mistrzostwa?

- Nie chcę oceniać swoich szans. Wszyscy widzieli, jak zaprezentowałem się w meczu z Brazylią. Nie jestem z siebie zadowolony, ale trudno spodziewać się, bym wskoczył na boisko po dwóch i pół dniach stania w kwadracie dla rezerwowych i wypadł rewelacyjnie. Ani się nie tłumaczę, ani nie zwalam winy na innych, ale po tak długiej przerwie od razu nie gra się tzw. szlema i nie wygrywa w pojedynkę z mistrzami świata.

Castellani mówi, że został mu tylko jeden kadrowy dylemat...

- Proszę pytać Castellaniego, ja robię swoje. Nawet jeśli już nie jestem dylematem selekcjonera, to na powrót chciałbym nim być. Mam nadzieję, że wciąż ma ze mną problem.

Rozmawialiście o tym?

- Nie chcę odpowiadać na to pytanie... Nie chcę się zagłębiać, wchodzić w polemiki, domyślać się itd., zwłaszcza że grałem i trenowałem niewiele.

Grasz już na 100 proc. możliwości?

- Potrzebuję więcej czasu i na trening, i na grę. Jeśli jest nas w kadrze osiemnastu, to nie wykonuję tylu powtórzeń, ile bym chciał. Trudno wykroić czas, bym mógł dojść do siebie, a chciałbym odrobić zaległości. Sam dodatkowo ćwiczę zagrywkę albo odbijam piłkę od ściany, ale to przecież nie to samo co pełny trening z zespołem.

Nie odzyskałem jeszcze zdrowia w 100 proc. Po ciężkiej siłowni albo treningach odzywa się operowane kolano. Ale zupełnie nie przeszkadza mi to w pracy. Nie zastanawiam się dwa razy, czy skoczyć do ataku, myślę tylko o tym, jak uratować akcję, jak zdobyć punkt.

W czwartek Castellani ma ogłosić reprezentację na wyjazd do Brazylii, mundialowa kadra nie będzie jeszcze znana. Rozważasz wariant, że za pewien czas sam ocenisz: "Nie jadę, są lepsi ode mnie".

- Jeśli będę czuł, że się nie łapię, nie będę zabierał czasu kolegom i to powiem. Jedna czy dwie osoby więcej na treningu to już problem, liczba powtórzeń pewnych ćwiczeń spada. Na razie nie dostałem sygnałów, że trener mnie nie widzi, więc wracam do Spały, chcę trenować, ale na intensywniejszych niż dotąd zajęciach.

Jeśli Castellani cię powoła, zaakceptujesz rolę rezerwowego?

- Sebastian Świderski nie jest niezastąpiony. Jeśli ktoś na treningach i meczach wypadnie lepiej ode mnie, powinien grać. Każdą rolę w kadrze przyjmę z pokorą. Nawet stojąc z boku, mogę wspomóc kolegów doświadczeniem, przekazać spostrzeżenia, wnioski choćby z ligi włoskiej, gdzie grałem przez siedem lat.

Taką rolę odgrywał kiedyś w Serbii Vladimir Grbić czy teraz w Brazylii Giba, legendy światowej siatkówki.

- Dzięki za tego Grbicia i Gibę (śmiech ). Tacy ludzie w drużynie są potrzebni. Udowodniłem chyba w klubie i w kadrze, że sprawdzam się w podobnej roli. Jestem pewien, że i Grbić, i Giba poprzez swoje uwagi do kolegów potrafiliby wygrać jedną, dwie akcje dla drużyny.

W jakiej formie jest dziś reprezentacja?

- Nie wiadomo, wszystkie zespoły budują formę, nie są w szczycie. Sądzę, że jesteśmy na początku drogi, przed rokiem Castellani pokazał, jak należy przygotować zespół na turniej. Memoriał Wagnera był zbyt wcześnie, by wyciągać z niego wnioski.

Zobacz więcej na temat:

Lubisz Siatkówkę?

Najnowsze informacje Ekskluzywne zdjęcia prosto na Twojego Facebooka

Podziel się