W kwietniu 2009 roku Harlequins rozgrywali ćwierćfinałowy mecz Pucharu Europy z irlandzkim Leinster. Nie szło im najlepiej, przegrywali, a z boiska został zdjęty Nick Evans, najlepszy kopacz drużyny. Nadarzyła się jednak okazja na zdobycie punktów dalekim kopnięciem. A takie skutecznie mógł wykonać tylko Evans. Problem w tym, że przepisy rugby zabraniają ponownego wejścia na boisko zmienionego zawodnika, chyba że inny gracz dozna kontuzji.
A skoro nikt jak na złość nie był kontuzjowany, to trzeba było uciec się do sztuczki - Tom Williams dostał kapsułkę ze sztuczną krwią, przegryzł ją i z udawaną kontuzją wargi zszedł z boiska. Zdziwieni zajściem rugbyści Leinster zwęszyli podstęp i donieśli sędziom, że coś tu nie gra. Ci jednak nie zdążyli zbadać sprawy, bo pomysłowością i refleksem wykazała się doktor Wendy Chapman - dopadła Williamsa i, jak się okazało - na jego prośbę, przecięła mu wargę skalpelem.
Oszustwo wyszło jednak na jaw, wszczęto postępowania, graczowi i lekarce - sprzeniewierzającej się przysiędze Hipokratesa - postawiono zarzuty.
Williams przyznał się do krętactwa, za co otrzymał karę zawieszenia na cztery miesiące. Pani doktor brnęła w kłamstwo, ale w końcu dała za wygraną - przyznała się do winy.
Lekarka, która do czasu wyjaśnienia sprawy została zawieszona, powiedziała, że działała na prośbę i za zgodą zawodnika, a jej intencją było zatuszowanie przekrętu drużyny z udawaną kontuzją Williamsa.
Warto dodać, że Nick Evans spudłował decydujące kopnięcie i Harlequins przegrali mecz. Na nic zdało się poświęcenie Williamsa i zaangażowanie doktor Chapman.