Sport.pl

Rugby. Lwy, które grają tylko co cztery lata

W żadnym innym sporcie nie ma takiej drużyny jak Brytyjskie i Irlandzkie Lwy w rugby. Zbierają się raz na cztery lata i grają tylko o prestiż. Na ich mecze przychodzą jednak tłumy, a dziesiątki tysięcy kibiców wyrusza w podróż przez pół świata, by ich oglądać. Inaczej na żywo nie da się ich zobaczyć. Przez 125 lat Lwy rozegrały jeden mecz w roli gospodarza - resztę przeważnie na południowej półkuli. Te tournée to czas, gdy Walijczycy, Anglicy, Szkoci i Irlandczycy zapominają o animozjach i siedząc na trybunach ramię w ramię, dopingują jedną drużynę.
Tak było i tym razem. Według różnych szacunków do Australii, gdzie w tym roku grały Brytyjskie i Irlandzkie Lwy, przyjechało za rugbystami od 30 do 40 tys. fanów. Nie wszyscy oczywiście spędzili na antypodach pełne 41 dni - tyle trwa sportowa wyprawa wyspiarzy. Na taką przyjemność trzeba było bowiem wydać od 16 do 23 tys. funtów - w zależności od standardu noclegów i rodzaju biletów na mecze.

Kiedy w 1995 r. w rugby wprowadzano zawodowstwo, wielu wątpiło, czy tego rodzaju przedsięwzięcie jak tournée Brytyjskich i Irlandzkich Lwów przetrwa. Czy zawodnikom po sezonie będzie się chciało jechać do Nowej Zelandii, RPA, Australii (tylko w tych krajach są drużyny, które mogą sprostać Brytyjczykom i Irlandczykom), czy będą się na to godzić kluby, czy kibice przyjdą na mecze, których stawką nie będą ani medale, ani wielomilionowe nagrody. Okazało się jednak, że ten swoisty skansen w nowych realiach ma niezwykłą siłę przyciągania. Bilety na wszystkie trzy mecze reprezentacji Australii z przybyszami z Wysp zostały wyprzedane w piętnaście minut. Potem można je było kupić tylko z drugiej ręki z czterokrotnym przebiciem.

Z przekonaniem zawodników do wyjazdu też nie ma problemu. Gra w drużynie Lwów to przede wszystkim wielki prestiż, ale można na niej nieźle zarobić. Za tegoroczne tournée każdy z 37 zawodników dostanie 45 tys. funtów podstawowej pensji plus premie za zwycięstwa. W sumie przez miesiąc zarobią ponad 60 tys. funtów. Na najbogatszych piłkarzach czy baseballistach takie sumy nie robią wrażenia, ale trzeba pamiętać, że średnia płaca w angielskiej ekstraklasie rugby wynosi 82 tys. funtów rocznie.

Dzięki tournée bogacą się również federacje Anglii, Walii, Szkocji i Irlandii. Na czysto podzielą się kwotą 4 mln funtów. Udziały poszczególnych krajów w zysku zależą od liczby graczy w składzie.

Historia tej dziwnej drużyny zaczęła się w 1888 r., gdy dwaj promotorzy krykieta Alfred Shaw i Arthur Shrewsbury zebrali grupę rugbystów i wyruszyli z nią do Australii i Nowej Zelandii szlakiem, jakim wcześniej wieźli krykiecistów. Nie było ich w domach przez dziewięć miesięcy. Sama podróż statkiem zajęła siedem tygodni w jedną stronę. Tournée nie było udane ani sportowo, ani finansowo. W dodatku doszło do tragedii - utonął w rzece kapitan Robert L. Seddon. Potem okazało się, że mecze były nieoficjalne, bo drużyna nie uzyskała akceptacji angielskiego związku rugby. Dopiero następne - na zaproszenie związku rugby z Południowej Afryki - uzyskało pełną aprobatę. Sponsorem meczów Brytyjczyków został wielki kolonizator Afryki Cecil Rhodes (od jego nazwiska wzięła nazwę późniejsza kolonia brytyjska - Rodezja), który obiecał pokryć wszelkie ewentualne straty finansowe.

Pierwsze tournée drużyna odbywała pod nazwą Wyspy Brytyjskie. Dopiero w 1950 r. oficjalnie przyjęto nazwę Brytyjskich Lwów. Irlandczycy pojawili się w nazwie dopiero w 2001 r.

Tegoroczny wyjazd do Australii był szczególnie udany. Po raz pierwszy od 1997 r. Lwy wracają do swoich krajów jako zwycięzcy. Z reprezentacją gospodarzy wygrali najpierw 23:21, potem przegrali 15:16, by w końcu - w ostatnią sobotę - rozbić Australijczyków 41:16.

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

Więcej o:
Komentarze (1)
Rugby. Lwy, które grają tylko co cztery lata
Zaloguj się
  • pozhoga

    Oceniono 2 razy 2

    Piękna tradycja. W ogóle rugby jest tym sportem, który pomimo wielkiej popularności (PŚ w Rugby to trzecia najbardziej popularna impreza sportowa na świecie) opiera się komercjalizacji - i bardzo dobrze. Pozdro,

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX