Sport.pl

Piłka ręczna. Maciej Gębala będzie grał dla Michaela Bieglera. 'Wiem, że mocno naciskał na zarząd Lipska, żeby mnie ściągnąć'

Maciej Gębala debiutował w reprezentacji Polski, gdy kadrę prowadził Michael Biegler. Teraz niemiecki trener zrobił wiele, by sprowadzić 24-letniego obrotowego z Wisły Płock do Lipska. - W czasach kadry Bogdana Wenty tylko trzech czy czterech zawodników grało w polskiej lidze, a cała reszta w Niemczech. Bundesliga daje największe pole do rozwoju i wierzę, że my z kolegami to wykorzystamy - mówi Gębala, który powiększy polską kolonię w najlepszej lidze świata
Na zdjęciu od lewej w niebieskich strojach: Maciej Gębala i Jose de Toledo Na zdjęciu od lewej w niebieskich strojach: Maciej Gębala i Jose de Toledo TOMASZ NIESLUCHOWSKI

Łukasz Jachimiak: Z Wisły Płock, etatowego uczestnika Ligi Mistrzów, przenosisz się do Lipska, zespołu środka tabeli Bundesligi. Ale chyba trzeba Ci pogratulować tych przenosin?

Maciej Gębala: Myślę, że tak, bo Bundesliga daje zawodnikowi największe możliwości rozwoju. Tu nie chodzi o to, że Wiśle czegoś brakuje, bo nie mam negatywnych odczuć co do niej. Ale po moim pierwszym pobycie w Bundeslidze mam tak dużo pozytywnych odczuć, że chciałem wrócić.

Aż tak dobrze wspominasz Bundesligę, mimo że prawie w niej nie grałeś?

- W Magdeburgu faktycznie miałem mało okazji do gry, ale już trochę posmakowałem Bundesligi, dlatego teraz kiedy pojawiły się oferty, to bardzo chciałem tam pójść. W Niemczech prawie każdy mecz jest na styku i praktycznie w każdej kolejce grasz bardzo trudne spotkanie.

Maciej Gębala Maciej Gębala ŁUKASZ KRAJEWSKI

A w naszej lidze, będąc w Wiśle albo w Vive, praktycznie co tydzień wygrywasz różnicą 20 bramek?

- Tak, są takie przewagi. Ale nie odchodzę dlatego, że mi się nie podoba nasza liga. Po prostu Bundesliga jest wyjątkowa, bo w niej nie ma takiej dominacji, jaka jest prawie wszędzie. Większość lig ma jedną drużynę wyraźnie lepszą albo dwie, a Niemcy mają sześć superzespołów i jeszcze każdy z nich i tak na wyjeździe może przegrać nawet z ostatnim zespołem. Piękne w tej lidze jest to, że nigdy nie możesz być pewny zwycięstwa.

Lipsk to średniak z ambicją gonienia tych sześciu superzespołów?

- Michael Biegler przedstawił mi bardzo fajny projekt budowy zespołu. Wizja mi się bardzo spodobała. Tam jest bardzo młody, waleczny skład, a paru gości już znam. Jest Andrzej Rojewski, którego kibice na pewno pamiętają z kadry, jest Maximilian Janke, który niedawno debiutował w reprezentacji Niemiec, a ja z nim grałem w Magdeburgu.

Z Andrzejem też znacie się z Magdeburga.

- Tak, ale z Maksem grałem więcej, bo obaj występowaliśmy głównie w rezerwach, a w Bundeslidze troszkę. Max po bodajże dwóch i pół roku odszedł do Lipska, kiedy klub był jeszcze w drugiej lidze, no i wyrósł tam na jednego z liderów.

Wróćmy do wizji Bieglera i klubu - czy Lipsk chce być w piłce ręcznej taką siłą, jaką stał się w ostatnich latach w piłce nożnej? Zamierza gonić najlepszych w kraju na tyle skutecznie, by kwalifikować się do Ligi Mistrzów?

- Na pewno nie będzie takich pieniędzy, jak w futbolu, ale są plany, żeby grać chociaż w Pucharze EHF. To już byłby sukces, bo Kiel, Flensburg, Rhein-Neckar Loewen, Berlin, Hannover, Magdeburg to są zespoły od lat obecne w topie i bardzo trudno je przesunąć. Ale o miejsce w "szóstce" Lipsk chce powalczyć i kwalifikować się do pucharów. Klub chce z każdym rokiem ściągać coraz lepszych zawodników, a teraz już przedłużył kontrakty z liderami zespołu. Trzon drużyny został zachowany, fajnie to wygląda.

Duże znaczenie ma dla Ciebie to, że zespół prowadzi Biegler?

- Tak, bo on dał mi szansę w reprezentacji. Wyciągnął mnie z grupy wielu utalentowanych zawodników. Jadąc na pierwsze zgrupowanie myślałem, że będą na kadrze raz i tyle, że to będzie tylko taki kop motywacyjny do dalszej pracy. A wyszło tak, że na pierwszym zgrupowaniu byłem w październiku 2015 roku, już w listopadzie debiutowałem, a w styczniu byłem na mistrzostwach Europy rozgrywanych w Polsce. Czyli poszło superszybko. Myślę, że chemia między zawodnikiem a trenerem jest ważna. Każdy trener lubi jakiś styl zawodnika, a ja czuję, że trener Biegler lubi mój styl. Wiem, że mocno naciskał na zarząd Lipska, żeby mnie ściągnąć.

Maciej Gębala Maciej Gębala PIOTR AUGUSTYNIAK

Czyli transfer do Lipska to decyzja korzystna dla Ciebie pod każdym względem, bo liga wymarzona, a trener da tyle minut, żebyś mógł udowodnić, że jesteś innym zawodnikiem niż kilka lat temu, kiedy byłeś w Magdeburgu?

- Jeśli chodzi o liczbę minut, to w Wiśle nie mogę narzekać, bo gram dużo, po pół godziny w meczu, a mecze mamy co kilka dni. Gdybym grał więcej, w końcu bym się zajechał. Właśnie dzięki temu, że Piotrek Przybecki dawał mi dużo minut, poszedłem krok do przodu, porównując do Magdeburga. Tam było super, ale minut było bardzo mało. W Wiśle dostałem dużo zaufania od Piotrka i się rozwinąłem.

Przybecki prowadzi kadrę, a do niedawna prowadził też Wisłę - pewnie z jednej strony w jego interesie było żebyś odszedł i się rozwijał, a z drugiej, żebyś został i nie osłabiał drużyny z Płocka. Jak wyglądały Wasze rozmowy o Twoim ewentualnym odejściu?

- Chciałem być wobec Piotrka fair, więc informowałem go o ofertach, jakie miałem. Kiedy pojawiła się propozycja z Lipska, to powiedziałem, że bardzo chciałbym odejść, a Piotrek zachował się bardzo w porządku. Poprosił, żebym jeszcze przemyślał czy nie zostanę, rozmawiał z władzami kluby, żeby mi złożyły ofertę. Ale ja bardzo chciałem odejść, a klub nie robił mi wielkich problemów, za co dziękuję.

Z Wisłą byłeś związany do lata 2019 roku, czyli Lipsk musi Cię wykupić?

- Tak, musi zapłacić

Tobie finansowo w Lipsku znacznie się poprawi?

- Lipsk nie jest zespołem, który już ma bardzo dużo pieniędzy.

Ale ma więcej ich od Wisły.

- Tak, ma większy budżet, moje zarobki będą wyższe. Ale to nie był decydujący czynnik. Generalnie Wisła nie ma dużego budżetu. Chambery, siódmy zespół ligi francuskiej, ma budżet dwa razy wyższy. Szkoda, przecież Orlen na pewno mógłby sprawić, że Wisła byłaby jak Vive.

Powiedziałeś, że z Przybeckim rozmawiałeś o ofertach, to powiedz, skąd jeszcze je miałeś.

- Rozmawialiśmy z Magdeburgiem o moim powrocie. Temat zaczął się latem, w okresie przygotowawczym. Graliśmy z nimi na jednym turnieju i tam padła wstępna, słowna oferta. Trener powiedział mi, że byłoby fajnie, gdybym wrócił. Później Magdeburg potrzebował kołowego od stycznia, ale Wisła powiedziała, że nie ma szans, bez względu na pieniądze, bo w środku sezonu nie chciała mnie puścić. Dlatego temat upadł.

Superliga, piłka ręczna. Vive Tauron Kielce - Orlen Wisła Płock. W akcji Maciej Gębala Superliga, piłka ręczna. Vive Tauron Kielce - Orlen Wisła Płock. W akcji Maciej Gębala +Fot . Tomasz Niesluchowski / Agencja Gazeta

Nie słyszę rozżalenia w Twoim głosie, a to znaczy, że ten Lipsk chyba naprawdę bardzo Ci pasuje?

- Sentyment do Magdeburga jest, ale w Lipsku będzie nowa, fajna przygoda. Temat Magdeburga upadł jeszcze zanim przyszła oferta z Lipska. Wtedy sobie myślałem "szkoda, byłaby Bundesliga". A koniec końców jest super. Myślę, że w Lipsku będę miał więcej szans gry. Magdeburg buduje bardzo silną ekipę, chce walczyć o Champions League. Fajnie, życzę im powodzenia, może kiedyś jeszcze tam zagram. Na razie jest Lipsk, cieszę, że tam jest trener, który we mnie wierzy, teraz tylko muszę pracować i udowodnić, że się nie myli.

Powiększysz polską kolonię w Niemczech, a to dobra wiadomość dla reprezentacji. Miałeś 13 lat, kiedy kadra prowadzona przez Bogdana Wentę zdobyła srebro MŚ w 2007 roku, ale pewnie pamiętasz, że wtedy prawie wszyscy nasi zawodnicy grali w Bundeslidze?

- Wtedy trzech czy czterech zawodników kadry grało w polskiej lidze, a cała reszta faktycznie w Niemczech. Ta liga daje największe pole do rozwoju i wierzę, że my z kolegami to wykorzystamy. Niedawno kontrakt w Bundeslidze podpisał Patryk Walczak [z Lubeką], także super, Łukasz Gierak przedłużył umowę [też w Lubece], tam jest też "Grabar" [Piotr Grabarczyk], zespół Maćka Majdzińskiego [Bergischer] awansuje teraz do Bundesligi, z czego się bardzo cieszę, z drugiej Bundesligi może też awansować Paweł Genda [Luebbecke-Schwartau]. Po sobie wiem, jak działa głowa, kiedy już pograsz przeciw najlepszym. Pamiętam, że jak przyjechałem na kadrę jako nowy i zobaczyłem naprzeciwko Nikolę Karabaticia, to myślałem "nie, no, nie ma szans, żebym go obronił". A jak już zagrasz, to zobaczysz, że to jest jednak człowiek i da się go zatrzymać, i wtedy zmienia się twoje podejście, wierzysz w zwycięstwo. Bardzo dużo dała mi Liga Mistrzów. Tam grałem przeciw najlepszym i nawet jak przegrywałem, to wiedziałem, że da się z nimi walczyć, że są szanse. Im więcej będziemy mieli takich chłopaków w kadrze, im więcej będziemy zbierać doświadczenia w mocnych ligach, tym lepszą drużynę będziemy tworzyć.

Z Lipskiem związałeś się na dwa lata?

- Tak.

Życzę, żebyś w tym czasie awansował z nim do Ligi Mistrzów. Wtedy miałbyś i rywalizację z topowymi niemieckimi klubami, i występy przeciw najlepszym klubom Europy, jakie miałeś grając w Płocku.

- Byłoby idealnie, bardzo bym chciał, żeby tak się stało.