Premier powiedział w rozmowie z Radiem ZET, że oglądał sobotnie spotkanie. - Wszyscy wiedzieli, że te mistrzostwa będą bardzo trudne. One są trudniejsze tak naprawdę i od olimpiady, i od mistrzostw świata, trochę jak w przypadku piłki nożnej. Europa to jest absolutna czołówka i dlatego tak bardzo się ucieszyłem, jak weszli do "czwórki", bo to, co nam zafundowali, jak zawsze zresztą, ten
horror, te emocje nadzwyczajne w kilku meczach, szczególnie z Czechami, no to ja już jestem usatysfakcjonowany - mówił szef rządu.
Tusk był też pytany o poziom sędziowania sobotniego meczu. Po spotkaniu polscy szczypiorniści bardzo krytycznie wypowiadali się o pracy arbitrów. - Kiedyś się zezłościłem na sędziego sportowego i już więcej mnie nikt nie naciągnie na komentowanie pracy sędziów - powiedział premier, nawiązując do swojej wypowiedzi po meczu
Austria -
Polska w mistrzostwach Europy w piłce nożnej w 2008 r.
Dzień po tamtym meczu, zremisowanym przez polskich piłkarzy z zespołem współgospodarzy turnieju 1:1, kiedy reprezentacja Polski straciła gola z rzutu karnego w trzeciej minucie doliczonego przez sędziego Howarda Webba czasu gry, Tusk powiedział: - Chciałem zabić (...) dobrze wiecie kogo, jak każdy polski kibic.
O trenerze polskich szczypiornistów Bogdanie Wencie, który w sobotę w końcówce meczu nie wytrzymał nerwowo, zbulwersowany krzywdzącymi jego zdaniem decyzjami sędziów, i otrzymał żółtą kartkę, Tusk powiedział, że rozumie jego emocje. - Ja bym się tak samo zachowywał, a później bym tego trochę żałował - mówił premier.
- Trener Wenta jest w naszej zbiorowej wyobraźni pozytywnym bohaterem i przy bardzo przecież skomplikowanym sportowym życiorysie pokazał, że można stać się narodowym bohaterem w Polsce - ocenił Tusk.