Wichary jest jedną z najjaśniejszych postaci polskiej drużyny na mistrzostwach Europy w Serbii. Bramkarz Orlenu Wisły Płock na tę imprezę pojechał niemal w ostatniej chwili zastępując dochodzącego do zdrowia po operacji Sławomira Szmala. Ale " Wichura" to niezwykle doświadczony zawodnik, był przecież m.in. na olimpiadzie w Pekinie, na której biało-czerwoni byli tak blisko medalu, ale ostatecznie zajęli piąte miejsce. Dlatego jego dotychczasowa 36-procentowa skuteczność w Belgradzie (36 obron na 100 rzutów) jest dla wielu zaskoczeniem, ale dla innych to po prostu potwierdzenie jego wysokiej formy.
Lazarow to gwiazda światowego fomatu. Klubowy kolega Mariusza Jurkiewicza w
Atletico Madryt w czterech dotychczasowych meczach mistrzostw Europy rzucił już rywalom 34, tylko w ostatnią sobotę wicemistrzom świata Duńczykom aż 13. Ale to nie wystarczyło Macedończykom, by wygrać ten pojedynek - w ostatnim kwadransie opadli z sił i doświadczony rywal skrzętnie to wykorzystał. Dania wygrała 33:32.
I w tym szansę swej drużyny widzi trener
Bogdan Wenta. - Zobaczymy jak Macedończycy poukładają sobie w głowach sobotni mecz z Danią. Praktycznie całe spotkanie prowadzili i przegrali w końcówce. Logika nakazuje indywidualnie pilnować Lazarowa. Ale z drugiej strony jeśli on rzuvi nam nawet kilkanaście bramek, a inni zawodnicy nie będą zdobywać goli, to będzie bardzo dobrze - mówi polski szkoleniowiec.
Macedończycy będą dziś mieli jeszcze jeden argument - zdecydowaną większość miejsc w mogącej pomieścić 20 tysięcy widzów Belgrad Arenie zajmą fani z tego kraju. Podobno zorganizowano nawet darmowe pociągi, który wożą ich do Serbii. To, że nie przekrzyczy ich garstka polskich fanów, to wiadomo. Ale kibice z Macedonii potrafią stworzyć niesamowitą, przyprawiającą o gęsią skórkę atmosferę. Próbkę fanatycznego dopingu dali już w sobotę w drugiej połowie meczu
Polska-
Szwecja, gdy zaczęli wspierać biało-czerwonych. W poniedziałek w Belgradzie było ich widać wszędzie, wszyscy w żółto-czerwonych barwach, większość w koszulce reprezentacji oczywiście z numerem 7. Z takim w klubie i kadrze gra Lazarow.
Pojedynek sędziować będzie islandzka para Hlynyr Leifsson i Anton Palsson, ta sama, która w ostatni czwartek prowadziła mecz Polska - Dania zakończony zwycięstwem biało-czerwonych 27:26.