Sport.pl

MŚ piłkarzy ręcznych. Michał Jurecki: Ręka słabsza o 50 procent

- Wracam do Polski, żeby dowiedzieć się dokładnie co mi jest. Ale na temat szwedzkiej służby zdrowia nie chcę się wypowiadać - powiedział Michał Jurecki wychodząc z hotelu Quality 11 w Goeteborgu. W poniedziałek w południe na mistrzostwach świata piłkarzy ręcznych w Szwecji ?Dzidziusia? zastąpił Piotr Grabarczyk.
Jak pisaliśmy, decyzja zapadała w niedzielne popołudnie. Okazało się, że Michał Jurecki ma naderwany miesień dwugłowy. To efekt akcji z 43. minuty sobotniego pojedynku Polaków z Argentyną. "Dzidziuś" jak tur próbował przebić się przez obronę rywali i został nieprzepisowo powstrzymany. Upadł na boisko, ale po interwencji lekarzy wrócił do gry. - Przy interwencji w obronie poczułem jednak, że coś jest nie tak. I zdecydowaliśmy, że wracam do Polski. Zależy mi na czasie. Być może jeszcze w tym tygodniu będę miał zabieg w Poznaniu - stwierdził w poniedziałek rano rozgrywający reprezentacji Polski. Jego przerwa w grze potrwa około dwóch miesięcy.

- To jedna z częstszych kontuzji w sportach siłowych. Michał nabawił się jej rzucając na bramkę - tłumaczy Maciej Nowak, lekarz polskiej reprezentacji.

Polacy mieli niemiłą przygodę ze szwedzką służbę zdrowia. W niedzielę, gdy nasz lekarz podejrzewał uraz Jureckiego, diagnozę chciał potwierdzić w szpitalu w Goeteborgu. Po trzech nerwowych godzinach zawodnik z lekarzem otrzymali jedynie... informację na piśmie, że szpital nie jest w stanie przeprowadzić badań, bo jest niedziela.

- Na pewno poruszę ten temat na najbliższej konferencji technicznej mundialu. Byłem już na wielu imprezach na całym świecie, ale coś takiego jeszcze mi się nie przydarzyło - stwierdził Marek Góralczyk, sekretarz generalny Związku Piłki Ręcznej w Polsce.

Jurecki rano pojechał na lotnisko w Goeteborgu skąd odleciał do Warszawy. - W domu będę wieczorem, może zdążę na drugą połowę z Chile - stwierdził "Dzidziuś". Początek trzeciego spotkania biało-czerwonych w grupie D o godz. 18.15.

Jureckiego w kadrze zastąpi klubowy kolega z Vive Targi Kielce, Piotr Grabarczyk. O niespodziewanej zmianie dowiedział się w niedzielę podczas towarzyskiego turnieju w Zawadzkiem, na którym był z mistrzami Polski. W poniedziałek w południe przyleciał do Goeteborga. Będzie musiał załatać dziurę w obronie. Natomiast w ataku na lewym rozegraniu więcej musieli będę teraz grać Karol Bielecki i Grzegorz Tkaczyk.

Nie wiadomo, czy trener Bogdan Wenta zdecyduje się wystawić Grabarczyka już w poniedziałkowym meczu przeciwko Chile. Technicznie nie ma żadnych przeszkód, a pojedynek z drużyną z Ameryki Południowej może być idealną okazją do przetestowania nowych ustawień, zwłaszcza w obronie.

Gdzie ta polska potęga? - pyta Wenta »


Więcej o: