Sport.pl

MŚ piłkarzy ręcznych. Przed meczem z Serbią. Półfinał daleko, ale gramy o olimpiadę

Polska - Serbia czyli mecz drużyny, która teoretycznie ma jeszcze szanse na półfinał mistrzostw świata z zespołem, która je już straciła. Ale gra idzie o awans do kwalifikacji olimpijskich. Początek o godz. 20.15 w hali w Lund, relacja Z czuba i na żywo w Sport.pl.
Bezpośredni awans na przyszłoroczne igrzyska w Londynie ze szwedzkiego mundialu uzyska tylko mistrz świata. Drużyny z miejsc 2-7 zapewnią sobie udział w turniejach kwalifikacyjnych do olimpiady. I ma znaczenie, które miejsce zajmie się na mistrzostwach świata - zespoły z miejsc 2-4 będą mogły zorganizować jeden z trzech turniejów, a im niższa lokata ekip z miejsc 5-7 tym teoretycznie silniejszy rywal w kwalifikacjach olimpijskich (drużyna z miejsca 7 z mistrzostwa zagra w grupie z zespołem nr 2, 6 z 3, a 5 z 4).

Mimo to Daniel Waszkiewicz, asystent Bogdana Wenty, twierdzi, że w polskiej ekipie nie kalkulują. - Przyjechaliśmy do Szwecji, by wygrywać mecze i zdobywać kolejne punkty. To na razie jest najważniejsze - mówi.

Polacy mają jeszcze szanse na awans do półfinału, ale nie zależy to tylko od nich. Przede wszystkim muszą wygrać z Serbią i we wtorek Chorwacją i liczyć na inne drużyny, zwłaszcza Duńczyków. Wszystko wskazuje na to, że w ostatnim pojedynku drugiej fazy ten zespół rozdawał będzie karty - we wtorek będąc pewnym półfinalistą (zakładamy, że Dania w niedzielę pokona Argentynę) zmierzy się z walczącymi o strefę medalową gospodarzami. Te dywagacje wezmą w łeb, jeśli dziś Szwedzi pokonają Chorwatów - wtedy biało-czerwoni ostatecznie stracą szansę na półfinał.

W niedzielę biało-czerwoni zrezygnowali z treningu. W południe spacerowali po Malmö, potem był obiad, seans wideo ze spotkań Serbów i wyjazd do położonego 20 km od Malmö Lund.

Rywalizację w grupie C na szwedzkim mundialu Serbowie rozpoczęli od męczarni z Algierią - wygrali 25:24. Potem rozgromili outsidera mistrzostw Australię 35:18, ale prawdziwe granie dopiero się rozpoczynało. Serbia przegrała z Danią 27:35, ale potem remis z faworyzowaną Chorwacją 24:24 zapewnił drużynie Veselina Vukovicia awans do drugiej rundy. Na koniec grupowych rozgrywek przyszedł dość wstydliwy występ przeciwko Rumunii i porażka aż 28:38. - To był bardzo brudny i zły dla nas mecz - mówi Rastko Stoković, serbski kołowy na co dzień występujący w Vive Targi Kielce.

Szanse na awans do półfinału mistrzostw świata Serbowie stracili po sobotniej porażce w Malmö Arena ze Szwecją 24:28. Spotkanie było bardzo zacięte - aż 17 razy notowano remis. Gospodarze wygraną zapewnili sobie w ostatnich dziesięciu minutach, gdy odskoczyli na kilka bramek. Serbowie mieli jednak wielkie pretensje do norweskich sędziów - tych samych, do których potężne uwagi po półfinale ubiegłorocznych mistrzostw Europy z Chorwacją mieli biało-czerwoni. - Jak to wygrać skoro gra się dziewięciu na siedmiu? - pytał ironicznie Stojković.

Kołowy Vive Targi Kielce jest jednym z wyróżniających się graczy serbskiej drużyny na szwedzkim mundialu - 12 bramek na 14 rzutów daje mu aż 85-procentową skuteczność. Filarami drużyny są świetni rozgrywający Zarko Sesum, Marko Vujin i Momir Ilić, ale w Szwecji nie tylko oni są pogromcami bramkarzy rywali. Bardzo dobrze grają również skrzydłowi Ivan Nikcević i Dobrivoje Marković.

Rastko Stojković zaznacza, że faworytem niedzielnego mecz są biało-czerwoni. - To Polska zdobywa medale w ostatnich latach, a nie my. To będzie trudny mecz. Tym bardziej, że zagram przeciwko swoim kolegom, przyjaciołom - podkreśla kołowy Vive Targi Kielce.

Początek meczu w Lund o godz. 20.15. Pozostałe dwa spotkania "polskiej" grupy w Malmö - najpierw o godz. 18.15 Szwecja gra z Chorwacją, a o 20.15 Dania z Argentyną.

Kto najlepszy, kto najgorszy? Zobacz oceny Polaków za mecz z Danią »


Więcej o: