Sport.pl

MŚ w Szwecji. Wenta: - Głowy w szatni

Piłka ręczna. Biało-czerwoni z punktami w pierwszych meczach na mistrzostwach świata w Szwecji (pokonali dwoma bramkami Słowację i tylko jedną Argentynę), ale ich formie bardzo daleko do zachwytów. Piątka kielczan w reprezentacji też nierówna - jak raz lepiej, to drugi raz marnie.
Choć kibice i eksperci mogą już psioczyć i wątpić w medalowe szanse w Skandynawii, to jednego nie sposób nie zauważyć. Zespół Bogdana Wenty gra na początku mistrzostw najwyżej na 50 procent (jeśli nie mniej) swoich możliwości. - Nie widzę żadnego problemu, najważniejsze są dwa punkty, mimo słabego i nieładnego meczu. Było sporo zmian w składzie, może dlatego ta gra wyglądała tak, a nie inaczej - mówił Grzegorz Tkaczyk, rozgrywający reprezentacji, po minimalnym zwycięstwie numer dwa, czyli z Argentyną. Bardziej krytyczny jest trener biało-czerwonych Bogdan Wenta: - Trzeba się zastanowić, co robimy, głowy zostały w szatni. Bo jeśli debiutant gra najbardziej agresywnie... Zaremba przyjechał tu odciążyć jednego zawodnika, a nie prowadzić nam grę! Tymczasem grał 40 minut - denerwuje się.

Rozgrywający Vive Targi Kielce Mateusz Zaremba był jedną z jaśniejszych postaci pojedynku z ekipą z Ameryki Południowej. - Nie chcę oceniać swojego debiutu. Ile mogę, to daję z siebie. Nie zawsze wychodzi, czasem jest dobrze, czasem źle. Na pewno kilka bramek pomogło uwierzyć mi w siebie. Szkoda, że trochę dałem ciała w końcówce w ważnym momencie, ale najważniejsze, że wygraliśmy. Ciężko jest wejść w mecz po 20 minutach, zawsze potrzebuję chwilę czasu, by poczuć piłkę - mówi. Zaremba w starciu z Argentyną zdobył trzy bramki (oddał pięć rzutów), oprócz tego miał dwie kary i kilka razy pogubił się w obronie. Jego klubowi koledzy też grali nierówno. Tylko Patryk Kuchczyński zrobił swoje - skuteczność 4/5, ale i jedna strata. Michał Jurecki: 3/5, dwie asysty, trzy straty i dwuminutowa kara. Mariusz Jurasik zdobył gola i zapracował na dwuminutową karę rywala, a Tomasz Rosiński aż trzy z czterech rzutów spudłował.

"Rosa" dużo lepiej spisał się na inaugurację - w piątkowy wieczór - w równie trudnym dla Polaków pojedynku ze Słowacją. Choć grał krótko (tylko 13 minut w pierwszej połowie, potem już nie wyszedł), to zdążył trzy razy asystować. Oddał też jeden rzut, ale został obroniony. Dobrze zaprezentował się też Michał Jurecki. Zdobył trzy bramki, miał trzy asysty, ale też stratę, dwuminutową karę, a raz jego rzut obronił bramkarz rywali. Nie zawiódł też Kuchczyński. Miałby w pełni udany występ, gdyby nie fatalne pudło w kontrze w idealnej sytuacji. A trafił dwukrotnie i wywalczył karnego. O Słowakach jak najszybciej powinni zapomnieć Jurasik i Zaremba. Ten pierwszy, choć miał świetne pozycje, pudłował (1/4), Zaremba wyróżnił się tylko dwiema karami.

W poniedziałek Polacy zagrają z Chile. Mecz o godz. 18.15, transmisja na Sport.pl i w telewizyjnej "Dwójce".

Efektownie zaczął turniej Serb z Vive Targi Kielce Rastko Stojković. W niespodziewanie trudnym meczu otwarcia MŚ z Algierią (25:24) miał aż 80-procentową skuteczność. Z koła trafił trzy na cztery razy, a raz skutecznie zakończył kontrę. A gdy Serbowie gromili w niedzielę Australię (35:18) nie pomylił się przy żadnej z trzech prób.

Polska - Słowacja 35:33 (15:17) i Polska - Argentyna 24:23 (11:6)

Polska: Szmal, Wyszomirski - Tłuczyński 7 i 4 (1), Bielecki 6 i 1, M. Lijewski 6 i 0, Jaszka 5 i 1, M. Jurecki 3 i 3, Kuchczyński 2 i 4, B. Jurecki 3 i 2, Jurkiewicz 1 i 1, Zaremba 0 i 3, Tkaczyk - 0 i 2, Jurasik 1 i 1, Tomczak 1 (1) i 0, Rosiński 0 i 1, Siódmiak 0 i 1.