Sport.pl

60 bramek! KSS trafiał co minutę

Piłka ręczna. Kielczanki, zgodnie z zapowiedziami, nie miały żadnych problemów z awansem do ćwierćfinału Pucharu Polski. W 1/8 finału rozgromiły drugoligowy UKS PR 2 Polkowice różnicą 42 bramek.
Trener ósmej drużyny ekstraklasy Zdzisław Wąs zapowiadał, że sprawdzi na boisku w Lubinie rezerwowe, różne systemy obrony oraz kontratak. I w tym celu podzielił skład na dwie siódemki (brakowało tylko narzekającej na kontuzję pięty środkowej rozgrywającej Marty Rosińskiej), które grały po piętnaście minut w każdej połowie. I żadna z nich nie miała problemów z ogrywaniem zdecydowanie słabszego rywala. Pierwszy i... ostatni bramkowy remis był notowany w drugiej minucie (1:1), ale już po kwadransie KSS wygrywał aż 14:4. Czas wzięty przez szkoleniowca polkowiczanek nie pomógł - już przed przerwą drugoligowiec tracił bramki ze średnią jedna na minutę. - To był mecz, który przypominał biegowy sparing. Odkąd pracuję w klubie [od blisko ośmiu lat - przyp. red.], nie pamiętam tak wysokiego wyniku i byśmy zdobyli aż 60 bramek - mówi Marcin Janiszewski, kierownik KSS-u Kielce.

W sobotę 8 stycznia kielecki zespół wraca do rozgrywek PGNiG Superligi. Zmierzy się na wyjeździe z sąsiadem w tabeli, przeżywającą olbrzymie kłopoty finansowe Zgodą Ruda Śląska.

UKS PR 2 Polkowice - KSS Kielce 18:60 (8:30)

KSS: Kozieł, Wałcerz - Abramauskaite 12, Grabarczyk 11, Pokrzywka 9, Nowak 8, Stradomska 4, Kot 3, Gedroit 3, Młynarczyk 3, Lalewicz 3, Drabik 2, Kabała 1, Łutaj 1.