Sport.pl

Mistrz podejmuje Azoty czyli ostatni przed nr 1

6. kolejka PGNiG Superligi: Vive Targi Kielce - Azoty Puławy (środa, godz. 18.30). Przed niedzielnym meczem z najlepszą drużyną świata THW Kiel test mistrzów Polski z... najsłabszą w lidze polskiej. - Każdy zawodnik może podbudować się w tym meczu, jeśli podejdzie do rywala z szacunkiem - mówi Bogdan Wenta, trener gospodarzy.
Mimo przepaści w tabeli to dla kielczan bardzo ważny pojedynek. Nie dla dalszego przebiegu rozgrywek, nie dla kibiców, lecz dla samych zawodników. - Musimy zagrać nie na 100 proc. swoich możliwości, lecz na 150 - potwierdza rozgrywający Michał Jurecki. Skąd taka motywacja na Azoty, które rozczarowują i zupełnie nie przypominają drużyny z ubiegłego sezonu, łatwo się domyślić... - Chcemy dobrze się zaprezentować, by nabrać czegoś bardzo ważnego - pewności siebie. W kolejnych spotkaniach może bardzo zaprocentować, pomóc w osiągnięciu lepszych rezultatów. Dlatego musimy dać z siebie wszystko z Puławami - dodaje.

Podobnie uważa Wenta: - Nie może to być jakiś trening rzutowy lub gra z podejściem "tylko sobie zagrać". Takie wyjście na parkiet nie miałoby najmniejszego sensu - mówi.

Tę specjalną motywację dała druga porażka w Lidze Mistrzów - we Francji z Chambéry. - Musimy zachować spokój i dalej ciężko pracować. Czasem trzeba zrobić krok w tył, by potem zrobić krok do przodu. Musimy wrócić do tego, co było naszą siłą - gry zespołowej - dodaje szkoleniowiec. Broni też tych, którzy najbardziej zawodzą: Mariusza Jurasika i Michała Jureckiego. - Trzeba ich wziąć nieco pod ochronę. Należy pamiętać, że Michał jest nowym zawodnikiem, i tak zostawmy ten temat. "Józek" wiele potrafi, wiele dobrego zrobił dla klubu, może nieco przez kontuzję aktualnie podejmuje negatywne decyzje. Ciężar gry trzymał jednak i będzie trzymał - kończy Wenta.

Mówi Mateusz Jachlewski

Paweł Matys: Jak z boku wyglądała gra w Chambéry?

Mateusz Jachlewski, skrzydłowy Vive Targi Kielce: Ten zespół, podobnie jak Celje, był w naszym zasięgu. Powinniśmy mieć już na koncie punkty! Nie byłem zadowolony z gry kolegów, bo jestem częścią drużyny. Mimo faktu, że nie pojechałem do Francji, kibicowałem im. Byłem zły, że nie wygraliśmy - przegrał cały zespół, nawet ja, siedzący w domu. Ciężko powiedzieć, co się stało, bo nie znam założeń przedmeczowych. Na pewno mieliśmy problem w ataku, w obronie w miarę to funkcjonowało plus Marcus w świetnej formie. W ofensywie powinniśmy szybciej grać piłką i do pewniejszych pozycji. Przecież potrafimy to robić, kwestia tylko tego, byśmy wreszcie to pokazali.

Byłeś tak po ludzku wkurzony, że sam nie pojechałeś?

- Oczywiście, zadowolony nie mogłem być... Przecież moim celem jest gra i pokazywanie się z jak najlepszej strony. Byłem gotowy, ale trener postawił na kogoś innego. Muszę tę decyzję uszanować i zrozumieć. Nie mam oczywiście do niego żadnych pretensji. Czemu nie pojechałem? Nie wiem. To pytanie do trenera.

A nie dlatego, że ostatnio spisujesz się słabo?

- Ja się czuję bardzo dobrze, nie widzę żadnych spadków formy.

Z Puławami będzie okazja potwierdzić te słowa.

- To nie jest tak, że tylko w jednym meczu chciałbym coś pokazać trenerowi. Chciałbym pokazywać swoją wartość w każdym spotkaniu, być potrzebny drużynie.

W tym sezonie dostałeś ostrzeżenie od władz klubu. Nie obawiasz się, że to może być Twój koniec w Kielcach?

- Nie mam takich obaw. Jest nas dużo, nie każdy będzie grał, nie każdy będzie zadowolony z minut spędzonych na parkiecie. Osobiście czuję spory niedosyt, chciałbym występować częściej. Mogę jednak tylko ostro pracować na treningach i udowadniać swoją wartość.

Przyjście kolejnego lewoskrzydłowego Damiana Kostrzewy dało Ci dodatkową motywację?

- W ubiegłym sezonie było nas trzech. Nie można powiedzieć, że jak przychodzi czwarty zawodnik na skrzydło, to będziemy się bardziej starać. Znam Damiana z Gdańska, jest moim kolegą i tyle. Nie obawiam się bardziej o swoje miejsce. Jest tak samo, jak było w ubiegłym sezonie - jest nas dużo i walczymy tak samo mocno.

Czy po meczu z Chambéry a przed starciem w Niemczech z Kielem ciężko skupić się na pojedynku ligowym?

- Gramy w Lidze Mistrzów, ale nie możemy zapomnieć o lidze. Jest ona równie ważna jak rozgrywki Champions League. Nie przegraliśmy jeszcze w niej spotkania i nie zamierzamy przegrać z Puławami. Chcemy przecież odnieść komplet zwycięstw. Musimy podejść profesjonalnie i zaprezentować się zdecydowanie lepiej niż we Francji. Ja dam z siebie wszystko.