Sport.pl

Kontuzja Bieleckiego. Trener: Zaostrzyć przepisy! Twarz musi być chroniona

- To jakiś ewenement. Na przestrzeni kilkunastu lat czegoś podobnego nie było - mówi o kontuzji Karola Bieleckiego Edward Strząbała, trener grającej w ekstraklasie Miedzi Legnica. W rozmowie ze Sport.pl apeluje on o zaostrzenie przepisów za każdy atak lub zamiar ataku na twarz rywala.
W piątek Karol Bielecki, jeden z najlepszych i najpopualrniejszychy polskich piłkarzy ręcznych, zakończył karierę. Przyznał, że ostatecznie stracił oko, rozszarpane tydzień wcześniej w przypadkowym starciu podczas meczu Polska - Chorwacja.

- Piłka ręczna to sport bardzo kontaktowy, jesteśmy podobni do rugby, ale kontuzja Karola Bieleckiego to jakiś ewenement, czegoś podobnego nie przypominam sobie na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat - mówi Sport.pl Edward Strząbała, trener grającej w ekstraklasie piłki ręcznej Miedzi Legnica.

Koszmarna kontuzja Bieleckiego. Jak do tego w ogóle doszło? »

"Ta kontuzja to przypadek"

Zdaniem trenera Strząbały kontuzja Bieleckiego była dziełem przypadku. - Piłka ręczna to sport bardzo kontaktowy, jesteśmy podobni do rugby. Jest agresywna obrona, ręce są uniesione wtedy na wysokości barków, a defensor reaguje na rzut zawodnika, próbuje zablokować. Czasem trafi w rękę, czasem nie. Tak było u Karola - mówi Strząbała.

Piłka ręczna jest bardzo kontuzjogennym sportem, ale poważne urazy jak w przypadku Bieleckiego zdarzają się niesłychanie rzadko i przeważnie są bardzo groźne w skutkach. W półfinałowym meczu mistrzostw Europy w 2004 roku w meczu ze Słowenią podobnego urazu nabawił się Chorwat Petar Metlicic. Po wielu miesiącach rehabilitacji i kilku zabiegach wrócił jednak na parkiet. Nie udało się to natomiast Islandczykowi Jasonowi Olafssonowi, który w 1998 roku dostał łokciem w oko. Po dwóch operacjach nie udało się jednak przywrócić mu wzroku i musiał zrezygnować z wyczynowego uprawiania sportu.

- W piłce ręcznej najczęściej dochodzi do urazów przeciążeniowych - więzadła, stawy, kostki, kolana. To efekt dużej liczby meczów, przeciążeń, wysokiego tempa gry, braku odpoczynku. Ale u Karola to był po prostu nieszczęśliwy przypadek - mówi Strząbała.

Do groźnych sytuacji dochodzi nie tylko podczas walki w obronie, ale także przy kontratakach. - Bramkarze wychodzą do połowy, a zawodnik, który biegnie do szybkiego ataku często go nie widzi, bo czeka na piłkę i dochodzi do niebezpiecznych, czasami nawet tragicznych zdarzeń. Wiele lat temu jeden z reprezentantów Niemiec właśnie w kontrze zderzył się z bramkarzem i w konsekwencji skończył karierę na wózku inwalidzkim - wspomina Strząbała.

O Bieleckim na blogach: Wierzę, że to tylko pech »

Zawodnicy gotowi na takie starcia

Strząbała mówi, że zawodnicy są dobrze przygotowani do ostrej, często brutalnej gry. - Jako trenerzy zwracamy uwagę nie tylko na przygotowanie fizyczne i taktyczne, ale także psychiczne - mówi.

Na treningach oprócz ćwiczenia rzutów, schematów gry i kondycji, piłkarze także ćwiczą starcia z obrońcą, zderzenia klatka o klatkę, powstrzymywanie rzucającego. - W każdym treningu zwraca się na coś takiego uwagę - mówi Strząbała.

Sport ludzi z charakterem

- Zawodnik, który wychodzi na boisko myśli tylko o zwycięstwie. Dla tych, co kalkulują, u nas nie ma miejsca. Laluś nie weźmie na siebie takich obciążeń - mówi Strząbała.

Trener uważa, że ludzie decydujący się zawodowo grać w piłkę ręczną liczą się z tym, że mogą odnieść uraz. - W naszym sporcie są ludzie z charakterem, ale przepisy należy zaostrzyć.

Jego zdaniem przez pewien czas po tak poruszającej całą Polskę kontuzji Karola Bieleckiego bezpośrednich starć zawodników będzie mniej, gra na kontakcie nie będzie aż tak agresywna. - W pierwszej fazie, póki będziemy jeszcze o tym dobrze pamiętać, zawodnicy będą pewnie oszczędniej wchodzić w strefę środkową, będą starali unikać starć jeden na jeden. Ale za jakiś czas to minie - przewiduje Strząbała.

Zaostrzyć przepisy

Zdaniem trenera, by uniknąć takich kontuzji należy przede wszystkim zaostrzyć przepisy. - Twarz powinna być chroniona. Każde zagranie w jej kierunku czy rzucenie piłką powinno być od razu karane czerwoną kartą - mówi Strząbała.

Właśnie twarz w piłce ręcznej jest bardzo narażona na kontakt, obrońcy nie przebierają w środkach, grają agresywnie, ręce trzymają wysoko, na wysokości barków i robią wszystko żeby powstrzymać rywala. - Zmiana przepisów pozwoli zlikwidować chamstwo - mówi Strząbała.

"Prześlę ci medal z Chorwacji" - Koniec kariery Karola Bieleckiego »


Więcej o: