Szkoleniowcy zespołów
potraktowali spotkanie bardzo treningowo.  Bogdan Wenta miał wprawdzie do dyspozycji najlepszych piłkarzy, także tych z klubów zagranicznych, to jednak denerwując się grą podopiecznych, sprawdził wszystkich na boisku. Goście przyjechali w mocno rezerwowym składzie, w którym było tylko czterech zawodników z podstawowej narodowej siódemki. Reprezentację prowadził drugi trener.
Bogdan Wenta, trener reprezentacji Polski: Zwycięstwo cieszy, chociaż uzyskane z młodą ekipą Chorwacji. Polscy młodzi piłkarze pokazali, że potrafią grać i stwarzać rywalom trudności. Nasi debiutanci też wypadli dobrze, szczególnie Kamil Krieger i Robert Orzechowski. Był to dla nich bardzo ważny mecz, konfrontacja ze światowej sławy drużyną. Do momentu kontuzji Karola Bieleckiego gra się nam układała, później za dużo było błędów, niecelnych strzałów, niepotrzebnych kombinacji. Straciliśmy kontrolę nad grą, to była katastrofalna piłka ręczna. W szatni mocno sobie pogadaliśmy, po przerwie było już znacznie lepiej, bo walczyliśmy na całym boisku. To dobra nauczka, że nie można ani na moment pozwalać sobie na luz, który wykorzystuje tak dobry przeciwnik, jak Chorwaci. Skończyło się szczęśliwie. Teraz czekamy na opinie lekarzy co jest z Karolem i jego okiem. To jest najważniejsze.
Slavko Goluza, trener reprezentacji Chorwacji: Żałuję, że doszło do nieszczęśliwej porażki, która psuje nam statystykę spotkań z Polską. Przyjechaliśmy z odmłodzoną reprezentacją, chcieliśmy pokazać, że młodzi zawodnicy potrafią walczyć bez respektu dla tak mocnej drużyny polskiej. W pierwszej połowie graliśmy zupełnie dobrze zarówno w ataku, jak i w obronie. Wydawało się, że utrzymamy dość dużą przewagę. Niestety, dało znać o sobie zmęczenie oraz niewykorzystanie dwóch karnych, a pod koniec przytrafiło się kilka błędów indywidualnych, w tym przy osłabieniu polskiego zespołu. Moi zawodnicy zasłużyli na dobra ocenę, po trzech treningach, jakie mieliśmy wspólnie przed wyjazdem do Polski, wypadli poprawnie, tym bardziej z tak mocną reprezentacją, jak
Polska.