Sport.pl

Uwaga Azoty! Vive Targi Kielce głodne gry

Wcześniejsze zakończenie rywalizacji w półfinale mistrzostw Polski, będzie stawką sobotniego meczu Vive Targi Kielce w Puławach (godz. 17.30).
Choć kielczanie wcale nie narzekają na nadmiar gier. - Jak jeszcze graliśmy w Lidze Mistrzów i mieliśmy mecze co trzy dni, byliśmy zmęczeni, mieliśmy chwilami dość piłki ręcznej. Przyzwyczailiśmy się jednak już do tego. Potem mieliśmy trzytygodniową przerwę i to było wkurzające. Świeżość wróciła, jesteśmy głodni grania. Musimy się jednak przestawić się na inne trenowanie i cykl grania. Nie ma jednak co narzekać, tylko dalej wygrywać i jak najszybciej zakończyć sezon - mówi Żółtak.

Jego zespół w tym sezonie rozegrał już 44 spotkania. Nikt w klubie zapewne nie chciałby dobić do pięćdziesiątki. - Plan mamy jasny: zagrać jeszcze tylko pięć meczów - cztery w lidze i jeden w finale Pucharu Polski. To byłoby świetne rozwiązanie - zapowiada Krieger.

Wyjątkowo mało prawdopodobne jest, by właśnie Azoty przeszkodziły mistrzom Polski w realizowaniu tego planu. Bo jak przyznaje ich trener Bogdan Kowalczyk, w piłce ręcznej trzecia liga nie wygrywa z ekstraklasą. - Mogę tylko zapewnić, że u siebie będziemy walczyć. Kibice też z pewnością pomogą - mówi Piotr Wyszomirski, najjaśniejszy punkt Azotów w meczach w Kielcach. - Nie jestem szczęśliwy, bo drużyna dwukrotnie przegrała. Jeśli uda nam się wreszcie wygrać, to wówczas będę zadowolony - twierdzi reprezentant Polski. - Damy z siebie wszystko, zobaczymy, co z tego wyjdzie - dodaje skrzydłowy Wojciech Zydroń.

- Będą szukali swojej szansy, więc to wystarczająca zapowiedź motywacji. Nasze założenie jest proste: od początku być skoncentrowanym. Bo przecież jeśli cały sezon o coś się staramy, to trudno teraz robić krok do tyłu - mobilizuje Bogdan Wenta. Ma do dyspozycji 20 zawodników - na drobne kłopoty z nadgarstkiem narzeka tylko skrzydłowy Rafał Gliński. Zmienia się za to sytuacja kadrowa puławian. Po kontuzji wrócić może Remigiusz Lasoń, ale pod znakiem zapytania stoi za to występ narzekającego na mięsień Achillesa Dmitro Zinczuka.