Sport.pl

Piłkarze ręczni AZS AWF mają plan jak wyskoczyć z teczki

Ireneusz Klimczak
2010-03-21 , aktualizacja: 21.03.2010 12:26
A A A Drukuj
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Za chwilę przypieczętują po roku przerwy powrót do ekstraklasy. Tym razem gorzowianie nie chcą być jednosezonowym meteorem. Zaczęli zmieniać sekcję szczypiorniaka tak, aby zbudować zespół, który nie będzie tłem dla rywali z elity. Czy im się uda?
Sztab ludzi w marketingu, kolorowa, ładna oferta współpracy dla sponsorów z wszystko mówiącym tytułem "AZS AWF Gorzów, ekstraklasa w sezonie 2010/11" - czy w gorzowskiej piłce ręcznej naprawdę coś drgnęło? Przestaniemy akademicki szczypiorniak nazywać klubem w teczce, a powoli, krok po kroku nareszcie zacznie on budować wizerunek coraz sprawniej działającego przedsiębiorstwa? Innej drogi dla tej drużyny nie ma, bo zbieranie kolejnych budżetów prawie wyłącznie z kasy miasta, na dłuższą metę nie przejdzie. O podobnych zmianach mówiło się w sekcji piłki ręcznej AZS AWF po awansie do elity w 2008 r. Wtedy nic nie drgnęło i zespół szybko spadł z elity. Teraz możemy powiedzieć: lepiej późno niż wcale. - Nie ma już dalszej zgody na funkcjonowanie na granicy minimum, bo elita stawia swoje wymagania, a my chcielibyśmy zagościć tam na dłużej - stwierdził trener akademików Michał Kaniowski. - Minęły już te czasy, gdy ekstraklasę robiliśmy za kilkaset tysięcy złotych. Teraz potrzeba o wiele więcej. Po poprzednim awansie wzięliśmy się za te sprawy o wiele za późno. Liczę, że tym razem będzie zupełnie inaczej.

34-latka Tomasza Jagłę kojarzyliśmy z rolami boiskowymi - kapitana drużyny, sprytnego skrzydłowego i wreszcie dobrego obrońcę. Od dwóch tygodniu wychowanek gorzowskiej piłki ręcznej podjął się znacznie trudniejszego zadania niż wygrywanie meczów w ekstraklasie - został menadżerem sekcji. Etatowym jej pracownikiem. Tomasz to bardzo dobry brydżysta, także z sukcesami na polu biznesu. Te wszystkie doświadczenia chce wykorzystać w nowym życiowym wyzwaniu. Marzy, aby za kilka lat o szczypiorniaku w Gorzowie mówiło się wyłącznie jak o sprawnie działającej firmie. - To, czy będę musiał zawiesić buty na kołku zależy od trenera - powiedział Jagła. - Jestem zdrowy i czuję się na siłach, aby łączyć dwie role. Zresztą to nie będzie żadna nowość. W Zabrzu menadżerem jest mój rówieśnik, rozgrywający Michał Szolc.

Akademicy jeszcze nie zebrali wystarczającej ilości punktów, ale ich awans to już tylko formalność. Dlatego w klubie nie mówi się już o niczym innym jak o elicie. Jagła oraz jego współpracownicy - Ewa Trocińska i kolejny wychowanek gorzowskiej piłki ręcznej Łukasz Bronowicki - mają już za sobą wiele rozmów ze sponsorami. Walczą o budżet ok. 2 mln zł, może nawet ciut więcej. To byłby średni poziom ekstraklasy. Pierwszy raz od dawna tak duże pieniądze w gorzowskim szczypiorniaku. - Tutaj są tradycje, wielu sympatyków, teraz próbujemy to wszystko przekuć na konkretne pomysły - powiedział Jagła. - Popracujemy nie tylko nad zmianą wizerunku drużyny, inne będą też mecze, widz znacznie mocniej związany z zespołem, porządnie pomagający graczom razem z profesjonalnym Klubem Kibica. To muszą być mądre działania na miarę ekstraklasy, bo inaczej zaraz znów nas tam zabraknie, a tego nikt nie chce znów przeżywać.

Jagła ma plan dla piłki ręcznej na lata, ale po kilku zdaniach przerywa. W tej chwili liczy się tu i teraz, bo spraw do zrealizowania jest masa. To jest swoisty wyścig z czasem. O pieniądze - szczypiorniści nadal bardzo mocno liczą na miasto - także o porządny skład. Na szczęście i tej kwestii tym razem raczej nie zaspaliśmy. Trener mówi o dwóch zmianach w składzie, o sprowadzeniu ludzi do drugiej linii rzucających gole, menadżer Jagła o czterech, pięciu wzmocnieniach, w tym doświadczonym bramkarzu. Kaniowski chciałby zostawić z pierwszoligowego składu 12 graczy, ale to chyba jednak zdecydowanie za wiele. Różnica między poziomem elity, a jej zaplecza, przez rok znacznie się powiększyła. Dlatego tutaj nie może być sentymentów, kontraktów za zasługi. Mają grać najlepsi i oni powinni najlepiej zarabiać. Abyśmy znów już w listopadzie nie musieli się zacząć tanio tłumaczyć, że na elitę jesteśmy za słabi. - Rozmawiamy z graczami z wysokiej półki, którzy na pewno daliby nam odpowiednią jakość w grze, już niedługo będziemy zdradzać wyniki tych negocjacji - wyjaśnił Jagła. Skład AZS AWF na miarę elity ma być gotowy na początku maja.

Ile to już widzieliśmy takich otwarć w naszych klubach. Ile z nich później dało konkretny efekt? Niewiele. Gorzowscy piłkarze ręczni mają w ręku jeden, niezwykle istotny atut - tak jak żużlowcy, czy koszykarki będą bić się w elicie. Ligę medialną, pokazywaną w telewizji, coraz mocniejszą sportowo. Jeśli znów za chwilę nie schowają klubu do teczki, może im się udać.

Podziel się