Sport.pl

Spokojna kontrola, albo nerwy - wszystko w rękach szczypiornistów AZS AWF

Ireneusz Klimczak
2010-02-03 , aktualizacja: 03.02.2010 09:26
A A A Drukuj
Fot. Daniel Adamski / Agencja Ga
Ze stolicy, choć wciąż mają bezpieczną przewagę, gorzowianie wracali w kiepskich humorach. - Tym razem nam się poszczęściło, ale jeśli przegramy kluczową grę w sobotę to zaczną się kłopoty - twierdzi kapitan AZS AWF.
Gorzów od pierwszej kolejki lideruje na zapleczu ekstraklasy. Jest jedynym zespołem, który do tej pory nie przegrał. Mamy na koncie 11 zwycięstw i trzy remisy (w sobotę podzielił się punktami z AZS AWF w Warszawie), 3 pkt przewagi nad Sokołem Kościerzyna (gramy z wiceliderem w najbliższy weekend) i 5 pkt nad Jurandem Ciechanów. - I całe szczęście, bo wydawało się, że Sokół wygra w Gryfinie, dojdzie nas na punkt, a jednak poległ tam czterema golami - powiedział kapitan naszej drużyny Tomasz Jagła. - Cały czas musimy sobie powtarzać, że nie wolno nam stracić czujności, bo do końca rozgrywek wciąż sporo meczów, także kolejnych trudnych wyjazdów. Każdy jeszcze o coś walczy, nie odpuszcza, chce jako pierwszy ograć lidera.

Najważniejsze, że gorzowianie cały czas o wszystkim decydują sami. Nie potrzebują pomocy, korzystnych wyników innych spotkań, a jedna porażka to wciąż nie będzie żaden problem. Patrząc na wyniki i składy innych, nasuwa się też proste pytanie: czy ktokolwiek, oprócz AZS AWF, ma w ogóle ochotę na awans? - Jestem przekonany, że gdy tylko nadarzy się okazja, aby nas wyprzedzić to rywale zrobią wszystko, aby jej nie zmarnować i spełnić swoje skryte marzenia - twierdzi Jagła. - Popatrzmy choćby na ostatni występ Sokoła. W hali Energetyka, gdzie gra kilku naszych wychowanków, było całe kierownictwo klubu z Kościerzyny i po nieoczekiwanej porażce, nie kryli załamania. Wiele może się rozstrzygnąć w najbliższą sobotę. Albo Sokół na naszym boisku zniweluje różnicę i zaczną się kłopoty, albo porządnie zrobimy co do nas należy i na wyjazdowe mecze do drużyn ambitnie broniących się przed spadkiem pojedziemy z w miarę bezpieczną przewagą.

Tych wyjazdów będzie jeszcze więcej, m.in. również do ekip z czołówki - Ostrowa i Ciechanowa. Przed startem rundy rewanżowej przewidywaliśmy, że AZS AWF właśnie w halach rywali, po zaledwie rocznej przerwie wróci do elity, albo doprowadzi swoich fanów do płaczu. Choć ten drugi scenariusz wciąż jest nie do pomyślenia. - W takich pojedynkach, gdy nawet rywal z końca tabeli robi co może, potrzebna jest nam największa koncentracja i pewność siebie, cechująca lidera jasno realizującego swój cel - opowiadał kapitan naszych akademików. - Ostatnio jednak, i jeszcze przed świętami w Gdańsku, i teraz w Warszawie, czegoś nam brakuje. Odwagi przy rzutach, dokładności, która wyleczy nas ze zbyt dużej ilości prostych błędów [w stolicy AZS AWF zrobił ponad 20 błędów technicznych - przyp. red.], spokoju i luzu z treningów, a opuszczającego zespół w trakcie meczów. Przeciwnicy wyciągają wnioski, utrudniają nam grę jak umieją i czasami zabiorą punkt. Uważam, że kluczowe gry wciąż przed nami i myślenie, że ta liga sama się wygra może mieć dla nas opłakane skutki. Odskoczymy w lutym, albo będą nerwy do maja, bo osiem gier to wciąż 16 pkt do zdobycia. I zamiast zaraz snuć plany jak znacznie skuteczniej zaprezentować się w ekstraklasie, przyjdzie się stresować, czy w ogóle tam zagramy, a tego przecież nikt w naszej ekipie nie chce przeżywać - zakończył Jagła.

CO CZEKA AZS AWF:

Sokół Kościerzyna (2. miejsce w 12-zespołowej I lidze, dom), Energetyk Gryfino (11., wyjazd), Grunwald Poznań (9., wyjazd), Techtrans Elbląg (5., dom), Ostrovia Ostrów (4., wyjazd), AZS UW Warszawa (12., dom), Jurand Ciechanów (3., wyjazd), SMS Gdańsk (8., dom).

Podziel się