Polacy w półfinale MŚ po akcji Wenty i rzucie Siódmiaka! GAZETA WYBORCZA: Biało-czerwoni znów doszli do nieba Do końca meczu zostało 15 sekund. Remis nie dawał awansu do półfinału ani Polako, ani Norwegom, ale to Norwegowie mieli piłkę. Trener Bogdan Wneta poprosił o czas. Instrukcja była prosta: - Jak wyprowadzą jednego zawodnika (bramkarza), mamy 15 sekund, przerywać i mamy pustą bramkę. (...)Norweg zaraz po wznowieniu stracił piłkę, dopadł do niej Artur Siódmiak . - Widziałem pusta bramkę i po prostu rzuciłem. Te dwie sekundy trwały wiecznie. Bałem się czy nie za wysoko, na szczęście wpadła pod poprzeczkę - mówił szczęśliwy po meczu."
PRZEGLĄD SPORTOWY: Cud! Gramy o medal Głównym tematem środowej prasy jest zwycięstwo Polaków nad Norwegami i mecz-
horror.
"Bohaterem został Artur Siódmak, który zachował zimną krew i w ostatniej akcji rzutem niemal przez całe boisko dał nam triumf 31-30" pisze Przegląd Sportowy, który opisuje przebieg meczu. O meczu Niemców z Danią pisze niewiele "- Nie będzie układów, bo jesteśmy profesjonalistami - przekonywał bramkarz Skandynawów KasperHvidt. Jednak w meczu długo utrzymywał się remis, który eliminował Polaków z rozgrywki o medale. 69 sekund przed końcem bramkę zdobył Klaus Bruun Jorgensen, a potem Mikkel Hansen i
Niemcy polegli 25-27" - podsumowuje awans Polaków.
POLSKA: Byli w piekle, są w raju! Polacy w półfinale MŚ Norwegowie byli tak pewnie zwycięstwa nad Polską, że już dobę przed meczem uzgodnili wysokość premii. Za
złoty medal każdy z zawodników miał dostać 28 tysięcy złotych. Specjalne nagrody za awans obiecali też sponsorzy reprezentacji. (...)Artur Siódmiak trzy sekundy przed końcem meczy z Norwegami rzutem przez całe boisko trafił do pustej bramki i w Zadarze wygraliśmy 31-30".
FAKT: Oto bohaterowie "We wtorkowy wieczór znaleźliśmy się w niebie. Po niesamowicie dramatycznym meczu, istnym horrorze, Polacy wygrali z Norwegami! I jesteśmy w półfinale mistrzostw świata w piłce ręcznej" - pisze o meczu Fakt.
SUPER EXPRESS: Siódmiak, bohater ostatniej akcji! "Przez ostatnie dni wydarzyło się zatem w Chorwacji coś, co nie miało prawa się wydarzyć. (...) 15 sekund do końca meczu. Trener Norwegów prosi o czas. Ale telewizyjny mikrofon łowi słowa Bogdana Wenty. - Panowie, spokojnie. Mamy dużo czasu. Oni na pewno wycofają bramkarza i jak stracą piłkę, mamy pustą bramkę.
I Norwegowie tracą piłkę, przechwytuje ją Artur Siódmiak. Rzuca przez całe boisko. Gol dla Polski! Cztery sekundy przed końcem."