Bogdan Wenta, trener reprezentacji Polski Wyjaśniliśmy sobie z trenerem Niemców, bo na początku pomeczowej konferencji prasowej skoczył do mnie, że nie mam prawa wziąć czasu w momencie, gdy mecz jest wygrany [Wenta wziął czas trzy sekundy przed końcem meczu z Niemcami, gdy przy stanie 33:32 Polacy mieli piłkę - red.]. A tu, gdy trzy sekundy przed końcem Piotrek Wyszomirski w rogu boiska zaczął tańczyć z piłką, to byłem przerażony. Nawet nie wiem już do kogo zagrał takiego lobika, a tam z tyłu stał Niemiec. To było straszne. To był pojedynek " bez bramki", choć Piotrek miał kilka fajnych interwencji w pierwszej połowie. Nasza obrona stała dobrze, ale bramkarze nie mogli się zderzyć.
Zabrakło dziś Mariusza Jurkiewicza, który na rozgrzewce coś tam sobie zrobił. Naciskałem go potem, żeby pomógł. Próbował, próbował, ale stwierdził, że nie da rady. Nie wiem czy po tej ostatniej akcji postawimy Krzysia Lijewskiego na nogi, ale na razie plecy ma ustawione. Mam nadzieję, że dojdzie do siebie, tym bardziej, że dziś zagrał swój najlepszy mecz. No i w końcu funkcjonował atak pozycyjny, ta piłka chodziła. Gratuluję chłopakom, bo spotkanie było trudne, a my bardzo chcieliśmy je wygrać. Na pewno bardzo pomogliśmy Duńczykom, ciekawe jak na to zareagują Szwedzi. Gdy we wtorek po południu spotkaliśmy się z nimi w hotelu wyglądali, jakby już myślami byli w kwietniowym turnieju kwalifikacyjnym do olimpiady, który oni organizują - powiedział Wenta.
Mateusz Zaremba: Dzisiaj zagraliśmy równo całe 60 minut. Piłka wreszcie chodziła tak jak to ćwiczymy ciągle na treningach. Wiedzieliśmy o co gramy. Wierzę jeszcze, że możemy pójść dalej, ale obawiam się, że
Serbia może oddać mecz Macedonii. Chyba cała
Polska się cieszy, że znów udało nam się wygrać z Niemcami.
Bartłomiej Jaszka: W końcu zagraliśmy tak powinniśmy to robić od początku. Były minimalne wahnięcia, ale nie takie jak w poprzednich meczach. Weszliśmy od początku dobrze w mecz. Graliśmy konsekwentnie. Obrona dobrze pracowała, ciągnęliśmy kontry. Byliśmy zdyscyplinowani w ataku. Umieliśmy sobie stwarzać dogodne pozycje i wykorzystywaliśmy "setki".
Michał Jurecki: Udało nam się prowadzić czterema bramki i nagle chwila przestoju i
Niemcy nas doszli. Wielka szkoda bo granica czterech bramek była jak najbardziej do osiągnięcia. Powiedzieliśmy sobie przed tym meczem, że musimy zagrać dużo konsekwentniej. Dłużej przytrzymywać piłkę w ataku i to nam się udało zrealizować.
Pierwszy część planu, zakładającego awans do półfinału mistrzostw Europy została wykonana! Polacy po świetnym meczu pokonali Niemców 33:32. Polacy nie zdołali jednak awansować do finałowej czwórki - znajdą się tam Duńczycy, którzy pokonali Szwedów 31:24.