Sport.pl

Pływanie. Otylia ściga się o powrót na szczyt

W czwartek złota medalistka olimpijska z Aten wygrała eliminacje pływackich mistrzostwach Polski. Czas 2.10,74 dał jej też prawo startu w lipcowych mistrzostwach świata w Szanghaju. Polka rozpoczyna powrót na szczyt po drastycznych zmianach w swoim sportowym życiu.
Po igrzyskach olimpijskich w Pekinie w 2008 roku - dla niej samej rozczarowujących - Otylia w najbliższym otoczeniu zmieniła chyba wszystko z wyjątkiem składu chemicznego wody.

Rozstała się z trenerem, z którym pracowała przez osiem lat i osiągnęła największe sukcesy; zanurzyła się po czubek głowy w życiu gwiazd, biorąc udział w popularnym show TVN "Taniec z gwiazdami"; zakończyła studia na AWF i prywatnej uczelni; doznała upokorzenia rok temu podczas mistrzostw Polski, nie wchodząc do finału w swojej najlepszej konkurencji, zresztą jedynej, w której startowała; wreszcie jesienią zeszłego roku rzuciła Polskę i wyjechała do Kalifornii, aby ciężko pracować w basenie, znów wrócić do sportu, ale nie jako średniak, tylko tak, jak powinna wrócić mistrzyni.

Znów wrócić, bo powrotów Otylia miała wiele w swojej karierze. Długiej karierze - do tegorocznych MP w Ostrowcu zgłoszono tylko jedną starszą osobę (rocznikowo).

Otylia długo wracała do formy po wakacjach, jakie zrobiła sobie po igrzyskach olimpijskich w Atenach, w których nie tylko zdobyła złoto i dwa srebra, ale też wzruszyła rzeszę Polaków, ofiarując ze łzami w oczach medal na licytację dla dzieci chorych na białaczkę. Pięć miesięcy trwał powrót - najpierw do życia, później do sportu - po nieszczęsnym wypadku samochodowym w 2005 roku, w którym zginął jej brat, a ona sama doznała bolesnego urazu kręgosłupa.

Te powroty do sportu były wspaniałe, ale Otylia sportowo rozwijać się przestała, co łatwo sprawdzić, porównując wyniki kolejnych sezonów, od 2006 roku począwszy.

Przyszły dotkliwe porażki. W mistrzostwach świata w Melbourne Otylia w swojej najważniejszej konkurencji została pokonana nie tylko przez wieloletnią rywalkę Australijkę Jessicę Schipper, ale też przez inną zawodniczkę. Rok później w mistrzostwach Europy - po kłopotach z zatokami - Otylia nie weszła do żadnego finału.

Później był powrót wielki i niedoceniony, gdy po klęsce w ME w Eindhoven mistrzyni znów się podniosła, aby w Pekinie - w najwyższej formie od trzech lat - zająć dopiero czwarte miejsce. Nawet gdyby po wszystkich kontuzjach, kryzysach wzbiła się wtedy na szczyt formy i popłynęła w olimpijskim finale choć trochę szybciej niż jej wcześniejszy rekord świata i tak nie wygrałaby z dwiema Chinkami wyciągniętymi przez wiodącą partię i służby sportowe z kapelusza. Do jesieni 2009 roku, korzystając z kosmicznych kostiumów, złota Liu Zige urwała z niebywałego rekordu świata, który pobiła w Pekinie (druga na mecie Jiao Liuyang też popłynęła w czasie lepszym od ówczesnego rekordu świata), jeszcze kolejne trzy sekundy!

Teraz perspektywy Otylii wcale nie są bardziej różowe.

Obie Chinki nadal są najszybsze, ale w tekstylnych kostiumach, których powrót zarządziła światowa federacja, ich wyniki cofnęły się do tych z jesieni 2008 roku, czyli są lepsze o ponad sekundę od rekordu życiowego Otylii.

Ona sama jest jeszcze daleko.

Po ośmiu miesiącach pracy w Los Angeles pod okiem uznanego trenera Dave'a Salo (University of Southern California; pracowali z nim m.in. Jason Lezak, Aaron Peirsol, Lenny Kreyzelburg, Amanda Beard) na razie wywalczyła minimum na 200 metrów stylem motylkowym wymagane przez Polski Związek Pływacki. W Ostrowcu wystartuje tylko w stylu motylkowym - jest zgłoszona na wszystkich dystansach. W czwartek popłynie na 200 m (rano wygrała eliminacje, o medale MP zawodniczka AZS AWF Warszawa będzie rywalizowała podczas popołudniowej sesji finałowej) w piątek na 100 i w niedzielę na 50.

Masz dla nas temat? Propozycję? Zgłoś to na Facebook.com/Sportpl »


Czy Otylia ma szanse wrócić na szczyt?
Więcej o: