Sport.pl

Pływanie. Po śmierci w Pucharze Świata. Fran Crippen pożegnany na morzu, fala krytyki

Pływacy i liczni oficjele wzięli udział w niedzielę w zaimprowizowanej ceremonii żałobnej na cześć reprezentanta USA Frana Crippena, który utonął przed metą wyścigu Pucharu Świata w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Uroczystość odbyła się na morzu w miejscu utonięcia dokładnie 24 godziny po tragedii. Organizatorzy zawodów znaleźli się w ogniu krytyki za dopuszczenie do walki w zbyt gorącej wodzie. Pływacy mają żal, że to oni sami musieli na początku szukać ciała Crippena.
Amerykanin Fran Crippen utonął podczas zawodów Pucharu Świata w pływaniu na otwartym akwenie (Zatoka Omańska) w Fudżajrze w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wyścig na 10 kilometrów rozgrywany był w bardzo wysokiej temperaturze i to ona mogła przyczynić się do zgonu. Crippen to sześciokrotny mistrz USA, a także brązowy medalista MŚ 2009. Przygotowywał się do startu w igrzyskach w Londynie.

Dopiero po zakończeniu wyścigu zorientowano się, że na mecie brakuje 26-letniego pływaka. Na jego poszukiwania wyruszyli pozostali zawodnicy i nurkowie. Ci ostatni odnaleźli go dwie godziny później.

Prawdopodobnie brązowy medalista mistrzostw świata z 2009 roku stracił przytomność z powodu wyczerpania. Temperatura wody osiągnęła ponad 30 stopni C.

Nadal nic nie wiadomo

Organizatorzy nadal nie podali oficjalnej przyczyny śmierci zawodnika. Sekcja zwłok została przeprowadzona, ale jej wyniki nie zostały przekazane mediom.

- Jedyne co wiemy, to że oczekiwał od siebie więcej niż był w stanie wytrzymać - przyznał w niedzielę szef FINA (Międzynarodowa Federacja Pływacka) Julio Maglione. Żaden z oficjeli nie chciał wypowiadać się o przyczynach śmierci pływaka. Wszyscy zgodnie przyznają, że najważniejszy będzie raport, który w poniedziałek ma być niezwłocznie przesłany dziennikarzom.

Brakuje przepisów

Jedno jest pewne. Przepisy FINA nie określają, jaka może być dopuszczalna temperatura wody w akwenie. Zawodnicy otwarcie przyznają, że była zbyt wysoka, na co nie zareagowali organizatorzy zawodów.

- Organizatorzy powinni zrobić dużo więcej, aby zapewnić nam bezpieczeństwo - grzmiał z oburzenia zwycięzca sobotnich zawodów Niemiec Thomas Lurz.

- Jak to zwykle bywa podczas ścigania na otwartym akwenie, dla jednych zawodników to jest korzystne, dla innych mniej - odpowiada szef FINA.

- Woda była ekstremalnie gorąca. Na pewno było to więcej niż 30 stopni. Nikt nie myślał, że coś takiego może się zdarzyć. Nie był to jeden pływak, wielu zawodników miało problemy - dodał Lurz.

Do szpitala po zawodach zostały odwiezione także dwie amerykańskie pływaczki i jedna Brazylijka. Niemiec jest świadomy, że dopiero śmierć Crippena wywoła dyskusję o potrzebnych w pływaniu zmianach. Zawodnicy przestrzegają reguł nawet jeśli są niebezpieczne, bo tylko starty w turniejach pozwalają na zdobywanie punktów rankingowych. Lurz twierdzi, że to pragnienie przypłacił życiem Amerykanin.

- Jestem pewien, że zrobił wszystko by dopłynąć do mety. Był sportowcem i miał serce sportowca - dodał.

Skandal: Zawodnicy szukali kolegi

Kolejnym niedopuszczalnym niedociągnięciem organizatorów według pływaków jest brak łodzi, która normalnie płynie podczas zawodów za ostatnim zawodnikiem. W sobotę jej zabrakło. Gdy na mecie okazało się, że Crippen nie dopłynął, wielu pływaków, mimo wyczerpania, rzuciło się do morza, by szukać kolegi. Dopiero potem dołączyły do nich łodzie ratowników i policji. Ciało Amerykanina odnaleziono po dwóch godzinach, około 400 metrów przed metą...

- To nie do zaakceptowania, żeby pływacy szukali innych pływaków! Tak nie może być. Kilka sekund po wyjściu z ciepłej wody, musieliśmy znowu do niej wskoczyć. Nie może być tak, że organizatorzy nie zapewniają łodzi, kajaków, skuterów, które zapewniają bezpieczeństwo każdemu z nas - kontynuował Lurz.

Niedzielne zawody, które miały być rozegrane na tym samym akwenie zostały odwołane. Pływacy odmówili startu.

Pożegnanie na wodzie

24 godziny po tragicznym wypadku zawodnicy oraz oficjele wzięli udział w specjalnie zaimprowizowanej uroczystości żałobnej. Trzy łodzie zatrzymały się w punkcie, gdzie w sobotę odnaleziono ciało Crippena. Na statkach zarządzono minutę ciszy, a następnie pływacy wsypali do wody płatki białych róż. Niektórzy płakali.

- To był nasz sposób na pożegnanie wielkiego kolegi i rywala - przyznał zwycięzca sobotniego wyścigu.

Chcę odrodzić się w USA - Otylia Jędrzejczak  »


Więcej o: