Po wpisie Alicji Tchórz. Czy trzeba pływać za 200 zł? [KOMENTARZ]

- W skardze Alicji Tchórz na żenującą nagrodę za zwycięstwo w lidze pływackiej sedno nie jest w pływaniu, ale w sporcie amatorskim i podejściu do niego wielu młodych ludzi - pisze Radosław Leniarski ze Sport.pl.
Alicja, 23-letnia pływaczka, olimpijka i reprezentantka Polski na mistrzostwach świata (odległe miejsca w obydwu imprezach), otrzymała 200 zł i uważa, że to ŻENADA. Tak napisała na swoim profilu na Facebooku i dodała, że roznosiciele ulotek zarabiają więcej.

Na początku uwaga zasadnicza, trzeba przyznać banalna. Ale konieczna: pływanie jest sportem, który pojawia się w świadomości kibiców raz na cztery lata, przy okazji igrzysk olimpijskich, i to wyłącznie wtedy, gdy Polak osiągnie sukces, o co bardzo trudno. Żadna telewizja nie prowadzi transmisji z zawodów w Polsce, na trybuny przychodzi garstka kibiców, najczęściej rodziny startujących, więc o sponsorów cholernie trudno. Z rękawa nikt ich nie wyciągnie.

Moim zdaniem jednak jest coś znacznie głębszego w tej sprawie niż oczywista różnica między futbolem a pływaniem.

Alicja bez wątpienia ma rację, że roznosiciele ulotek zarabiają więcej. A zarazem głowę sobie dam uciąć, że olbrzymia część roznosicieli ulotek ma swoje hobby, swoją pasję. Być może również jest nią sport. I faktycznie, ktoś ze związku pływackiego upadł na głowę do pustego basenu, żeby ustalać nagrody pieniężne na tym poziomie zawodów - organizacyjnym i sportowym.

Po prostu tej nagrody w ogóle nie powinno być albo powinna być za osiągnięcia jakiegoś wiekopomnego wyniku, a przynajmniej rekordu Polski. Tymczasem, jak zawiadamia w dyskusji na Facebooku Paulina Barzycka, jej rekord (na 400 m st. dowolnym) trwa od 10 lat, a ona sama ustanawia nagrodę pieniężną dla dziewczyny, która pobije jej najlepszy wynik na 200 m w najbliższych mistrzostwach Polski na 25-metrowym basenie.

Alicja być może sobie tego nie uświadamia, ale zawsze będzie jakiś mistrz Polski w jednej z kilkudziesięciu konkurencji pływackich. Zawsze będzie jakiś zwycięzca jakiś zawodów, ale to nie znaczy, że mamy za to każdemu płacić "godne" pieniądze. Bo przecież teraz każdy powinien zarabiać "godnie".

Otóż, jeśli ktoś chce zarabiać pieniądze, ma dwie drogi. Pierwsza - zmienić pracę, o ile traktuje się sport od początku jako zajęcie zarobkowe. Trzeba to zrobić szybko, bo inaczej frustracja czy rozczarowanie mogą zabić, zwłaszcza gdy się wkłada tyle wysiłku w rozwój, co w pływaniu. To konkurencja wymagająca katorżniczej harówki.

Druga - wybić się na światowy poziom. Tylko, że nie da się tego osiągnąć, traktując basen jak fabrykę albo biuro. W osiągnięciu celu pomaga państwo, fundując stypendia klubowe i reprezentacyjne, płacąc kadrowe dla zawodników. Pomagają również gminy. A przede wszystkim rodzice.

Takiej pomocy jest z pewnością zbyt mało, nie tylko jak na oczekiwania sportowców, ale nawet obiektywnie. Nie każdy ma rodziców, którzy są w stanie pomóc, związki sportowe są często karykaturą organizacji dbających o rozwój swojej dyscypliny wśród młodych ludzi, a gminy zwykle kierują się sympatiami tych, którzy akurat decydują, komu pomóc. Zawsze tych pieniędzy będzie za mało.

Przypomnę jednak, że kilka lat temu Polska była potęgą w Europie i jedną z silnych reprezentacji na świecie. Czyli sporej grupie udało się osiągnąć sukces, nawet w tak skrajnej konkurencji jak pływanie. Skrajnej, bo praca jest cięższa niż w kamieniołomach. Nawet jednak oni - ci najlepsi polscy pływacy z nie tak dawnych czasów Otylii Jędrzejczak - otrzymywali za zwycięstwa na europejskich mityngach lub w Pucharze Świata premie małe w porównaniu z najlepszymi lekkoatletami, nie mówiąc o zawodnikach w sportach, które oglądają setki milionów kibiców. Ale zarazem otrzymywali stypendia za wyniki i nagrody za medale, należące do najwyższych na świecie.

Rozumiem, że Alicja pragnie, aby państwo i jej związek pomagali bardziej. Ale nie za wszystko i nie zawsze trzeba "godnie" płacić. Nie ma obowiązku pływać za 200 zł.

>> Alicja Tchórz: 200 zł? ŻENADA. Następnym razem poroznoszę ulotki

>> "Śmiech na sali". Czytelnicy Sport.pl podzieleni

>> "Przelała się we mnie czara goryczy" - Tchórz tłumaczy swój wpis

>> Była zawodniczka ogłasza konkurs. Nagroda: 5000 zł

Najlepsze zdjęcia z zawodów surfujących psów [ZOBACZ]




Czy Alicja Tchórz ma rację, że skarży się na wysokość nagrody?
Zobacz także
  • Paulina Barzycka i jej wyzwanie Pływanie. Dla najlepszych są pieniądze? Była zawodniczka organizuje konkurs
  • Alicja Tchórz Pływanie. Tchórz za wygraną dostała 200 zł. Czytelnicy Sport.pl podzieleni: "Śmiech na sali", "Te zawody to chyba nie top?"
  • Alicja Tchórz Pływanie. Polska olimpijka wygrała 200 zł. "Następnym razem poroznoszę ulotki"
Komentarze (72)
Po wpisie Alicji Tchórz. Czy trzeba pływać za 200 zł? [KOMENTARZ]
Zaloguj się
  • popijajac_piwo

    Oceniono 13 razy 5

    "Rozumiem, że Alicja pragnie, aby państwo i jej związek pomagali bardziej. Ale nie za wszystko i nie zawsze trzeba godnie płacić. Nikt nie ma obowiązku pływać za 200 zł."

    Powiedz pan to kopaczom gały...

  • birdy-niam-niam

    Oceniono 15 razy 5

    panie leniarski - nie bardzo rozumiem o czym pan pisze ( czy pani tchórz ma rację, czy nie), ale nie zgadzam się z panem :)
    nagroda dla zwycięzcy, na poziomie 200 zł to żenada.
    ile zapłacono za wynajęcie basenu, aparatury do mierzenia czasu, ile poszło na sędziów, i inne koszty?
    i 200 zl dla głównego bohatera?
    to już lepiej było dać dyplom/puchar/wieniec oliwny.

    i niech pan się nie ośmiesza pisząc o pływaniu, że to niszowy sport, funkcjonujący w świadomości kibiców tylko z okazji igrzysk olimpijskich.

  • racheela

    Oceniono 4 razy 4

    "Zawsze będzie jakiś zwycięzca jakiś zawodów".
    Mam nadzieję, że autor artykułu nie dostał za ten tekst nawet 100zł.

  • stany1986

    Oceniono 3 razy 3

    Hahaha... Pan Leniarski udaje nieświadomego, albo rzeczywiście pisze na zamówienie. Ja akurat Pani Tchórz wcale się nie dziwie, wręcz podziwiam zaangażowanie i to, że nie rzuciła pływania w cholerę. Sam trenowałem z niezłymi wynikami podobnie 4-letni sport jakim jest ping-pong. Pamiętam, że jak jeździłem na zawody to zawsze łapało się z nami kilku panów z zarządu, oczywiście my po zawodach w autokar, a zarząd sekcji z innymi hotele, bankiety itp. Jedyny plus tego, że jak byłem niedawno w swoim rodzinnym mieście to dowiedziałem się, że kilku chłopa ma zarzuty, szkoda tylko, że odbyło się to kosztem dzieciaków. Alicja trzymam kciuki!!!

  • ragol

    Oceniono 5 razy 3

    Panie Leniarski, w swoim wywodzie raczył pan pominąć kilka dość ważnych kwestii. Po pierwsze to ne iwina pani Tchórz, że pływanie w Polsce nie jest sportem medialnym. Doskonale pan wie, że każda dyscyplina może być dochodowa, lecz wymaga to pewnych działań na poziomie związku. Podam panu inny przykład niszowego sportu, w którym mamy jednego reprezentanta. A właściwie reprezentantkę: Justynę Kowalczyk.. Akurat dzisiaj ukazał się jej mały tekścik. Czytał pan, czy narciarstwo klasyczne to dla pana również hobby uprawiane przez nielicznych? A jeśli pan czytał, to czy pan zrozumiał przekaz? Pisze pan, że byliśmy europejską pływacką potęgą i solidną reprezentacją światową, ale dziś już nie jesteśmy. No to ja zapytam: kto spieprzył ten potencjał? Czy system szkolenia jest równie skuteczny i wyrafinowany jak w przypadku narciarstwa klasycznego?
    Powołuje się pan na komentarz wieloletniej rekordzistki kraju dającej nagrodę za poprawienie jej wyniku. raczy pan łaskawie pominąć dość ważną kwestię poruszoną przez panią Pauline Barzycką, która w swojej deklaracji mówi: "...W ostatnich latach na arenie międzynarodowej godnie reprezentują nas tylko Aleksandra Urbańczyk-Olejarczyk Ania Dolot i Ala Tchórz......"
    Och nie, wymieniła nazwisko pani Tchórz. Zapewne przez pomyłkę, bo żadna reprezentantka kraju nie może mówić o żenadzie...
    A na koniec: po kolejnej olimpiadzie będziesz pan jęczał, panie Leniarski, że mało medali przywieźliśmy, że poziom naszych reprezentantów jest mizerny, że wyniki słabe. A niby co ma spowodować, że będzie inaczej? Przecież liczy się udział, idea Pierre de Coubertin'a. Za 200pln nie masz pan prawa oczekiwać niczego więcej.

  • silesiag

    Oceniono 11 razy 3

    alecw... napisał ten artykuł .... Szkoda że nie wspomniał ile zarabiają działacze związku pływackiego. Komuna i beton...

  • 4_mat

    Oceniono 6 razy 2

    Sportowcom odp..ilło i wydaje im się, że jak już umieją czymś rzucić dalej od innych, ograć kogoś w kometkę czy szybko pływać do społeczeństwo ma im zapewnić życie w luksusie plus górniczą emeryturę. Jeżeli dany sport jest popularny co przekłada się na zyski np. z biletów/sponsorów to ile prywatny klub zapłaci dajmy na to kopaczom gały jego sprawa. Natomiast jeżeli jest niszowy i nikt poza wąskim gronem nie wie, że są jakieś zawody w jakimś Pcimiu Górnym i większości lata kto je wygra to sorry ale kluczyków do Porsche za jego wygranie nie będzie. Niby z jakiej paki podatnicy mają się składać na jakieś mega nagrody?

  • Artur Dzida

    Oceniono 6 razy 2

    To moze wogole nie lozyc na sport, bo i po co? Niech sobie taki strazak Brzozka trenuje po godzinach, najlepiej za swoje. Wtedy taki medal na Olimpiadzie pokaze wszystkim, ze chciec to moc i pieniadze sie nie licza, a serce i duch rywalizacji. A jaka to romantyczna historia dla mediow...
    Nagroda (finansowa) nie jest celem sportowca. Proponuje komus zaczac sie bawic w sport polprofesjonalny i poswiecac swojej pasji, tak na poczatek po kilka godzin dziennie ze zwizualizowanym celem w postaci nagrody 100zl za miejsce na pudle w jakichkolwiek zawodach. Ciekawy jestem ile bedzie w stanie pociagnac z treningami? Miejsce na pudle to juz naprawde swietne osiagniecie. Wiesz, ze jestes w czolowce swojego kraju.
    A teraz postawcie sie w butach sportowca, dla ktorego ma to byc sposob na godne zycie, ktory bedac w czolowce dyscypliny w kraju dostanie wyraz uznania w wysokosci 200zl. Tak cie ceni zwiazek. Wyglada na to, ze jestes dla niego kims kto sie "bawi w plywanie", bo o godnosci tu raczej nie ma co mowic. Nie ma to jak poczuc sie, ze to juz szczyt twoich mozliwosci i nic juz wiecej nie osiagniesz. Zapomnij o dzieciach, nie bedzie cie na nie stac jesli nie rzucisz tego w cholere i nie pojdziesz do "normalnej" pracy. Za 200zl zaszalej ze znajomymi w sobote, to wszystko co dzis mozesz miec :)
    Brzozka to wyjatek potwierdzajacy regule. Niestety jak sie chce miec jakies efekty to w wiekszosci trzeba wylozyc gruba kase na zaplecze. Zawsze znajdzie sie ponadprzecietny talent, ktory osiagnie cos czego osiagnac nie powinien z tym zapleczem, ktory posiadal. A moze warto na to popatrzyc co i o ile latwiej moglby on osiagnac gdyby to zaplecze bylo i ilu innych z kadry moglby pociagnac na wyzszy poziom? Moze przestanmy wymagac on naszych profesjonalnych sportowcow, ze beda rywalizowali na swiatowym poziomie jesli na starcie daje sie im warunki, ktore na zachodzie dostaje, lub jest w stanie sobie zapewnic polprofesjonalista?

  • indianski

    Oceniono 6 razy 2

    autor wymyslil sobie by na olimpiade wysylac hobbystow. najlepiej by sami oplacali start

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje