Sport.pl

Pływanie. Na bezrybiu i delfin ryba

Polscy pływacy wrócili do ery pre-Otyliowej - w ciągu czterech lat stoczyli się na koniec drugiej dziesiątki.
Z zakończonych w niedzielę mistrzostw świata Polacy wrócili ze srebrnym medalem Konrada Czerniaka na 100 m delfinem. Reszta o podium mogła tylko śnić, bo do finału dopłynęli tylko Korzeniowski, Kawęcki i sztafeta stylem zmiennym.

Jeszcze cztery lata temu dzięki medalom Mateusza Sawrymowicza, Przemysława Stańczyka i Otylii Jędrzejczak Polska była czwarta w klasyfikacji medalowej, ale już wtedy baczny obserwator mógł stwierdzić, że - jeśli nic się nie zmieni - polskie pływanie popadnie wkrótce w przeciętność.

Na mistrzostwach świata w Montrealu w 2005 roku Polacy pobili bowiem aż 18 rekordów kraju. W 2009 już tylko cztery i zaledwie dziewięć rekordów życiowych, choć szans na to mieli 50. Dokonali tego głównie pływacy, którzy od niedawna byli w kadrze lub wręcz debiutowali na MŚ: Sławomir Wolniak, Agata Zwiejska, Michał Rokicki i 15-letnia Iwona Lefanowicz. Ich w kadrze już nie ma.

Wówczas rządził pływaniem trener Paweł Słomiński, który stał za sukcesami Otylii Jędrzejczak, Pawła Korzeniowskiego, Sławomira Kuczki. Wziął częściowo winę na siebie, ale twierdził też, że nie widzi u zawodników dawnej ambicji. Po igrzyskach w Pekinie, gdzie było jeszcze gorzej, uznał, że długie obozy, które fundował zawodnikom - około 300 dni w roku - wypaliły ich psychicznie. I wycofał się na pozycje urzędnicze, a pływanie wróciło do ery pre-Otyliowej. Ale nie z powodu poddania się Słomińskiego.

Kiedy pisałem przed laty o pływackim boomie, wiązałem go między innymi z budową basenów niemal w każdej gminie. W Warszawie jest więcej pływalni niż w Berlinie; to nie hasło, to fakt.

Nic bardziej naiwnego. W miastach szefowie basenów liczą skrupulatnie pieniądze, a nie medale. Jeśli jakiś pasjonat chce sportowego pływania na gminnym basenie, zwykle musi zapłacić rynkową stawkę. Znam trenera, który znalazł pieniądze dla swojej sekcji sportowej w programie Funduszu Przeciwdziałania Problemom Alkoholowym. Ale nie przekonało to dyrekcji pobliskiej szkoły, dla której klasa o profilu sportowym jest piątym kołem u wozu. W mniejszych miejscowościach łatwiej stworzyć sekcje pływaków, za to gorzej z trenerami. Na Akademii Trenerskiej Instytutu Sportu - zajęcia raz na kwartał - dokształca się jeden trener pływania. Kiedy do Polski przyjechał fizjolog zajmujący się Michaelem Phelpsem, na siłę ściągnięto dwóch lub trzech, żeby nie było obciachu.

W mistrzostwach Polski na 50 metrów stylem dowolnym startowało aż 132 zawodników. Osobiście - jako 47-latek pływający rekreacyjnie - nie byłbym ostatni. Mastersi (weterani) pływają szybciej niż środek stawki MP. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale czuję intuicyjnie. Załóżmy, że dobremu trenerowi jakimś cudem udało się namówić szkołę do stworzenia klasy sportowej i zapłacić za basen. Wpada wtedy w kierat współzawodnictwa w regionach. Z grubsza polega ono na tym, że od razu trzeba startować w zawodach i zdobywać jak najwięcej punktów, bo tylko wtedy dostaje się szansę na pieniądze z lokalnej federacji sportu.

Jest bardzo dobra szkoła pływacka w Warszawie z rewelacyjnymi wynikami, ale to za mało, by na siebie zarobić. Startuje więc w biatlonie, aby zdobyć państwowe pieniądze. Mało tego, tworzy nie jeden, ale dwa kluby biatlonowe, aby razem z innym - z mazowieckich peryferii - stworzyć sztuczny tłum i namiastkę rywalizacji, czyli wypełnić wymóg biurokratyczny. Bo wtedy urzędnicy zapłacą, nawet za trzecie miejsce.

Absurd ten powoduje, że dzieci muszą sportować się na dwóch etatach, aby zdobyć punkty, czyli fundusze dla istnienia sekcji. Nawet jeśli po tej harówce nie będą mieć dość sportu, to szanse na pływacką karierę znikome. Właściwie jak? W Polsce nie ma dobrych sekcji akademickich, a na świecie właśnie uniwersytety dostarczają mistrzów. Słomiński próbował stworzyć taką grupę w Warszawie, ale nie doczekał się porządnego basenu.

Niedługo powstaną cztery baseny olimpijskie współfinansowane przez Ministerstwo Sportu - w Warszawie, Krakowie, Łodzi i Opolu. Tam sportowcy będą mieli prawo pływać bez umizgiwania się do gmin czy dyrektorów basenów. Obawiam się, że to za mało i za późno, by nawiązać walkę z najlepszymi w najbardziej - obok lekkiej atletyki - medalodajnej rywalizacji na igrzyskach.

Mistrzostwa świata i igrzyska olimpijskie

2011180-1-0
2009200-1-0
2008poniżej 190-0-0
200742-1-1
200562-0-2
200471-2-0
2003101-1-0
2001150-1-0
2000poniżej 160-0-0
1998poniżej 180-0-0
Rok, miejsce Polski w tabeli medalowej, zdobyte medale (złote-srebrne-brązowe)

Więcej o: