Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lennart Johansson, najwybitniejszy prezydent UEFA w historii uwielbiał Polskę. I zarobił dla piłki miliardy

- Poza tym, że był porządnym człowiekiem i uwielbiał Polskę, to przede wszystkim był najwybitniejszym prezesem UEFA w historii i nikt mnie nie przekona, że było inaczej - wspomina Lennarta Johanssona Michał Listkiewicz, były prezes PZPN. Najdłużej urzędujący szef UEFA zmarł we wtorek w wieku 89 lat.

Sporo po sobie zostawił: zamienił Puchar Europy w produkującą miliardy euro Ligę Mistrzów, kameralne finały mistrzostw Europy w imprezę, która rozmachem niewiele już ustępuje mundialowi. Za jego czasów rodziło się prawo Bosmana, dzięki któremu piłkarze po wygaśnięciu umowy mogą za darmo odejść do innego klubu. I trzeba było transferowy porządek futbolu urządzić na nowo. Żaden prezes UEFA nie rządził tam tak długo jak on: przez 17 lat, od 1990 do 2007. Od władzy w futbolu odsunęli go dopiero dwaj wspólnicy: Sepp Blatter, który pokonał Johanssona w wyścigu o przywództwo w FIFA, oraz Michel Platini, który wygrał z nim wybory w UEFA. Obu Johansson nazwał w wywiadzie dla "Timesa" „draniami”, oskarżał o „skażenie świata piłki”, głośno mówił, że są skorumpowani. Doczekał ich odejścia z futbolu, obu pogrążyły sprawy korupcji.

- O jego działalności w UEFA powiedziano już wiele, a ja go zapamiętam jak śpiewa piosenki Elvisa Presleya na mniej oficjalnych spotkaniach. Znał wszystkie i w dodatku miał dobry głos. Później chciał, żebym go polskich piosenek uczył. I uczyłem. Uczyłem też dumek ukraińskich, bo mu się podobały – mówi Sport.pl Stanisław Speczik, honorowy członek UEFA, kiedyś zasiadający w komitecie finansowym europejskich władz futbolu.

"Skoro już jedziemy, a nie lecimy, to pokażcie mi małe polskie kluby. Zajeżdżajmy na stadiony"

- Często bywał w Polsce, bo pokochał nasz kraj i naszą gościnność. Ale jedna wizyta utkwiła mi szczególnie: Przyleciał ten nasz Lennart, prezes UEFA, na zaproszenie Marka Wielgusa [wiceprezes PZPN, właściciel Polonii Warszawa i poseł na sejm; zginął w katastrofie lotniczej w 1996 r. - przyp. red], który organizował wtedy turnieje piłkarskie dla dzieci i młodzieży. Chcieliśmy go przyjąć z honorami, więc zamówiliśmy w Warszawie helikopter i nim mieliśmy lecieć do Kutna na ten turniej, ale że pogoda nie dopisała, to musieliśmy jechać autem. Ujechaliśmy kawałek, trochę źli, że tak wyszło, a Lennart mówi: „skoro już jedziemy, to pokażcie mi wasze małe kluby z niższych lig. Zatrzymujmy się na różnych stadionach”. No i faktycznie, stawaliśmy, on wychodził i rozdawał na boiskach różne gadżety, dopytywał co i jak, zachęcał do promowania piłki. Dla niego najważniejsi byli ludzie – wspomina Listkiewicz.

– W końcu, po paru godzinach, dojechaliśmy do tego Kutna. Wszyscy na nas czekali: dania na stole, wódka zmrożona. Ale mówię, że prezes jest zmęczony, więc innym razem. Lennart zrozumiał, co im powiedziałem i mówi do mnie, że jak jestem zmęczony, to mam iść spać, a on tu teraz z panami posiedzi – śmieje się były prezes PZPN. – Tłumaczył mi później, że gdyby nie usiadł i nie pogadał, to wszystkim byłoby przykro, bo długo czekali. Poza tym, że był porządnym człowiekiem, to przede wszystkim był najwybitniejszym prezesem UEFA w historii i nikt mnie nie przekona, że było inaczej. W Kutnie do dzisiaj wisi jego zdjęcie w honorowym miejscu – dodaje Listkiewicz.

Johansson bronił UEFA jak mógł przed przemianą w korporację. Lubił i umiał robić biznesy, ale nie znosił korporacyjnego ładu. Wolał nawiązywać bezpośrednie relacje z ludźmi i miał do nich nosa. Rzadko zwalniał pracowników, zawsze dawał drugą szansę. - Zresztą, już samą posturą takiego niedźwiedzia wzbudzał sympatię. Co bardzo ważne: był chodzącą uczciwością. Był stabilny finansowo, więc nawet ludziom nie przyszło do głowy, żeby składać mu jakieś korupcyjne propozycje. Wtedy żadnych skandali w UEFA nie było – mówi Listkiewicz.

"Lennart Johansson, ojciec Ligi Mistrzów". Ale bardzo też pomógł Polsce zdobyć Euro 2012

Na biurku w jego gabinecie przez lata stała tabliczka z wygrawerowanym napisem: „Lennart Johansson, ojciec Ligi Mistrzów”. Z reformy tych rozgrywek był najbardziej dumny. Ligę Mistrzów, w której może grać kilka zespołów z jednego kraju uważał za swoje największe dzieło, które pozwoliło federacji zarobić olbrzymie pieniądze. To pozwoliło jej stać się komercyjnym imperium i spokojnie funkcjonować przez kilkadziesiąt lat. Przeprowadził ją z przedmieść Berna do nowoczesnej siedziby w Nyonie, tuż nad Jeziorem Genewskim. – Działał w duecie z sekretarzem generalnym Gerhardem Aignerem. I to oni stworzyli nową UEFA. Ale nie tę, która jest dzisiaj, bo to już nie jest to samo. Tę, która święciła największe sukcesy – mówi Speczik.

- Byłem członkiem komitetu finansowego UEFA, więc wiem jak to wyglądało. Cały budżet na początku jego kadencji wynosił 60-70 milionów franków szwajcarskich. Minęło 10 lat i wynosił 5 miliardów. Lennart był genialnym biznesmenem i stworzył finansową potęgę! A co ważne, te pieniądze zostawały dla federacji, bo on na piłce nie zarabiał. Prowadził największą w Szwecji firmę ABB i z niej miał pieniądze, a w piłce ich nie szukał – uważa Speczik.

Nie bał się podejmować trudnych decyzji. Swoją pierwszą kadencję zaczął od przekonania członków komitetu wykonawczego, żeby zgodzili się przywrócić do gry w pucharach angielskie kluby, które wciąż cierpiały po zakazie wydanym w 1985 roku, gdy doszło do tragedii na Heysel. – Wystarczająco odpokutowali. Europa potrzebuje angielskich klubów, a angielskie kluby potrzebują Europy – mówił. Anglikom powierzył też organizację Euro w 1996 roku. Wbrew ich reputacji, panującym przekonaniom, że na trybunach siedzą tam sami chuligani, że będzie niebezpiecznie. Wbrew Heysel i Hillsborough podjął decyzję, którą uważał za najlepszą.

Kto wie, czy gdyby nie Johansson, Polska i Ukraina zorganizowałyby mistrzostwa w 2012 roku. – Pierwsze nasze kroki były właśnie do jego gabinetu. Chcieliśmy zapytać, czy byłaby w ogóle szansa coś takiego u nas zorganizować. A on był zachwycony! Podpowiedział nam do kogo się udać, jak rozmawiać, żeby go przekonać. Otworzył nam wiele zamkniętych drzwi: polityków i działaczy. Dzisiaj mogę to powiedzieć, że dzięki niemu przyjął nas nawet król Hiszpanii – zdradza Listkiewicz. Kilkanaście miesięcy po ogłoszeniu, że Euro faktycznie będzie w Polsce i na Ukrainie, Michel Platini tłumaczył się z tej decyzji przed zawiedzionymi włoskimi dziennikarzami. – Johansson obiecał ten turniej Ukrainie i Polsce. Nie dało się nic zrobić – powiedział. - To prawda? – pytamy byłego prezesa PZPN. – Aż tak to nie było, ale bardzo nam kibicował i pomagał. W czysty sposób oczywiście. 

„Blatter i Platini to dranie”

Szwed nie od razu zakochał się w piłce. Miał osiem lat, gdy poszedł ze starszymi braćmi na pierwszy w życiu mecz. Szwecja grała z Anglią na otwarcie Råsundastadion w Sztokholmie. – Bardziej interesowało mnie, gdzie można kupić kiełbasę i lody, niż sam mecz. Pamiętam, że stałem z braćmi i częściej niż na boisko, patrzyłem na trybuny. Podobała mi się atmosfera – wspominał w rozmowie z uefa.com. Dopiero podczas II wojny światowej zakochał się w piłce. – Nie można było robić nic innego. Nie było innych zabawek, więc wszyscy grali w piłkę – mówi. Zaczął kibicować AIK Solna i Arsenalowi, a po latach został prezesem swojego ukochanego szwedzkiego klubu.

Uwielbiał Anglię, ale jego miłość do tego kraju została dwukrotnie zmącona. W 1998 roku, gdy walczył z Seppem Blatterem o fotel prezesa FIFA i w 2007, gdy starał się o piątą kadencję szefa UEFA. Mimo że pomógł angielskiemu futbolowi stanąć na nogi, głosy Football Association trafiły na konto kolejno: Blattera i Platiniego. – My wszyscy byliśmy zdziwieni, że na niego nie zagłosowali. Przede wszystkim w 1998 roku, gdy sami namawiali go, żeby wystartował w wyborach, bo tylko on ze swoją charyzmą, uczciwością i sympatią mógł walczyć z Blatterem – twierdzi Listkiewicz.

- To było trudne doświadczenie, ale gorsze było to, że moi ludzie widzieli, jak delegaci z afrykańskich krajów dostawali brązowe koperty pełne dolarów podpisane „pieniądze na rozwój”. W rzeczywistości były to podziękowania za głosowanie na Blattera – mówił Johansson w "Timesie". W 2011 roku Szwajcar przyznał: - „Ktoś kupował te głosy w moim imieniu. Ale bez mojej wiedzy.” Gdy w 2015 roku Blatter i Platini zostali aresztowani, Johansson triumfował. – Przez lata próbowałem ujawniać, co się dzieje w FIFA i UEFA. To, co teraz zostało odkryte, mówię już od wielu lat. Blatter jest oszustem, korupcja jego grą, a wokół siebie ma ludzi, którzy idą tą samą drogą – mówił.

Umysł sprawny do końca

Ostatnie lata życia spędził na wózku inwalidzkim. – UEFA i FIFA bardzo o niego dbały: zapraszały na kongresy, różne gale, finały mistrzostw świata, Euro czy jego Ligi Mistrzów. Zawsze dostosowywali lożę pod niego, żeby nie miał problemu wjechać wózkiem – opisuje Listkiewicz. – Przez kilka lat zajmował się swoją chorą żoną i jak ona zmarła w 2017 roku, to Lennart się posypał. Ostatni raz widzieliśmy się w Rzymie, jakoś w lutym i faktycznie wtedy dało się zauważyć, że wyraźnie osłabł – mówi były prezes PZPN. – O tej ich miłości też warto opowiedzieć. Ja się na nich napatrzeć nie mogłem! Nie widziałem chyba nigdy tak zakochanej pary: zawsze za rękę, wpatrzeni w siebie, uśmiechali się, jakby się dopiero poznali – dodaje.

A Steczik mówi: - Na szczęście do końca zachował sprawność umysłu. W Rzymie wszystkich nas rozpoznał, z każdym porozmawiał. Było widać, że się cieszy z tego spotkania. Jego śmierć bardzo przeżyłem, bo to po prostu był mój przyjaciel. Bywaliśmy u siebie na urodzinach, Lennart zawsze miał napięty grafik, więc bywało tak, że jak miał przesiadkę w Polsce, to dzwonił do mnie wcześniej i umawialiśmy się na lotnisku na kawę, żeby chociaż przez chwilę pogadać. Wspaniały człowiek. Mój prezes, po prostu.

Więcej o:
Komentarze (9)
Lennart Johansson, najwybitniejszy prezydent UEFA w historii uwielbiał Polskę. I zarobił dla piłki miliardy
Zaloguj się
  • plastikpiokio

    Oceniono 2 razy 2

    zapomnieliscie napisać ile miliardów zarobił dla siebie w tej gigantycznej pralni lewej kasy .

  • iksis

    Oceniono 1 raz 1

    To on zniszczył europejskie puchary.

  • jezierskiadam

    Oceniono 2 razy 0

    Sporty drużynowe opanowane zostały przez specjalistów od oszukańczych zakładów bukmacherskich.
    W zakładach wygrywa ten, kto wytypuje wyniki przyszłych meczów. Najlepiej typuje ten, kto zna te wyniki, ponieważ przekupił sędziego, bramkarza, albo obrońcę. Dziś wygrane idą w miliony. Wygrane miliony wystarczają na ustawianie następnych meczów.

    Ustawiane są mecze w Ligach Europejskich, w Lidze Mistrzów, podczas Mistrzostw Świata i Mistrzostw Europy.
    FIFA i UEFA kierujące tym skorumpowanym systemem, mają tyle pieniędzy, że zapewniają swoim ludziom bezkarność.
    Ideał sięga dna.
    „Wielki” sport stał się przegniłym dołem kloacznym. Nawozem, w którym tuczy się różne robactwo.
    To robactwo ma wpływ na degenerację innych dziedzin życia.

    Przeczytaj: >>> Turnieje piłkarskie i rozgrywki ligowe w świetle teorii gier

    Adam Jezierski

  • jezierskiadam

    Oceniono 2 razy 0

    Znajomość Teorii Gier bardzo pomaga wygrywać, mimo że nie gwarantuje sukcesu.

    Rozgrywki piłkarskie możemy podzielić na dwie kategorie:

    A – Nieustawione.

    B – Ustawione.

    Zarówno jednymi, jak i drugimi można się emocjonować. Szczególnie wtedy, gdy nie wiemy do jakiej kategorii należą rozgrywki, w których bierzemy udział lub rozgrywki którym kibicujemy.

    Turniejom piłkarskim towarzyszą zakłady bukmacherskie.

    W zakładach bukmacherskich wygrywa (z reguły) ten, który dziś zna wynik jutrzejszego meczu. Jeżeli turniej jest ustawiony, to są tacy, a reszta uczestników zakładów to frajerzy do oskubania.

    Niektórzy frajerzy również wygrywają, na skutek przypadku losowego, lub podpuchy. Podpuchy są stosowane ponieważ hazard bardzo łatwo uzależnia i pieniądze zainwestowane w podpuchę zwracają się najczęściej wielokrotnie.

    Bukmacherzy są pośrednikami między typującymi wyniki meczów. Mają oni swoje własne interesy. Istota tych interesów nie jest znana grającym.

    Zostali oni nieprzypadkowo zasugerowani, że firmy bukmacherskie żyją z marży pobieranej od uczestników zakładów.

    Tak byłoby, gdyby wszyscy ludzie byli bezwzględnie uczciwi, a wszystkie firmy absolutnie rzetelne, lub wtedy gdyby za przekręty obowiązywały drakońskie kary, skutecznie odstraszające chętnych do robienia naiwnych w bambuko.

    W rzeczywistości kary są symboliczne w stosunku do osiąganych zysków, a spryt i cwaniactwo często cieszy się społecznym uznaniem.

    Zasady Gry powodują, że bukmacherzy są żywotnie zainteresowani ustawianiem meczów. Wiedza dotycząca wyników przyszłych rozgrywek gwarantuje im wysokie i stabilne dochody.

    Zagrożeniem dla bukmacherów jest ustawianie meczów przez kogoś z zewnątrz.


    Adam Jezierski

  • r1234_76

    0

    "on na piłce nie zarabiał. Prowadził największą w Szwecji firmę ABB i z niej miał pieniądze, a w piłce ich nie szukał "

    To jest chyba recepta na sprawnie działającą organizację. A tak, to zawsze jakieś lewe faktury, wymuszenia pożyczek, itp.

  • alderamin

    0

    zmienił piłkę z takiej romantycznej, która kochałem, na taka na która nie mogę patrzeć. może to tylko starość i marudzenie z mojej strony.

  • k_rol

    Oceniono 4 razy -2

    Nie sądzę, że uwielbiał Polskę, bo Szwedzi zwykle ( szczególnie ci znani ) Polską gardzą. Natomiast zapewne uwielbiał polską wódkę, a to już w Szwecji normalka. Listkiewicz wypił z Johanssonem morze tego płynu więc rozumiem to nostalgiczne westchnienie....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX