Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Prezes Napoli wpadł w szał. Gdyby nie jego prawnicy, podjąłby nieodwracalną decyzję

Aurelio De Laurentiis chciał zwolnić Carlo Ancelottiego po wtorkowym buncie graczy Napoli. To rozwiązanie odradzili mu jednak jego prawnicy - donoszą włoskie media.

Włoski dziennik "La Gazzetta dello Sport", ale także "Corriere della Sera" informują, że prezes Napoli Aurelio De Laurentiis po wtorkowym remisie Red Bull Salbzurg (1:1) wpadł w szał. Był tak wściekły, że rozważał natychmiastowe zwolnienie Carlo Ancelottiego. Odradzili mu to jednak jego prawnicy, którzy mieli wręcz błagać De Laurentiisa, by się dwa razy zastanowił na konsekwencjami - m.in. uświadamiali prezesowi, że i tak będzie musiał dalej płacić pensję Ancelottiemu, którego kontrakt z Napoli wygasa w czerwcu 2021 r.

Bunt za buntem

De Laurentiis ma być jednak przekonany, że włoski szkoleniowiec stracił szatnię i nie odzyska już szacunku swoich piłkarzy. Może i nie odzyska, ale pytanie też, czy oby na pewno go stracił, bo jak na razie Ancelotti stoi murem za zawodnikami. Albo inaczej: też buntuje się przeciwko właścicielowi, czego dowodem było choćby to, że po wtorkowym meczu Ligi Mistrzów nie stawił się na konferencji prasowej, co było jego obowiązkiem.

Drużyna nie pojechała też na karne zgrupowanie. Po wtorkowym spotkaniu z Salzburgiem domagał się tego De Laurentiis. Bo wobec piłkarzy prezes Napoli też chce wyciągać dalsze konsekwencje. Od 5 do 25 proc. miesięcznej pensji. Tyle mają stracić za bunt, którego się wtedy dopuścili.

Ale buntują się także kibice, którzy w czwartek zorganizowali swój protest. Najpierw pod stadionem wywiesili transparent z napisem: "Szacunek". A kiedy piłkarze wychodzili na trening, fani będący na stadionie głośno ich wygwizdali. Pojawiły się także okrzyki "won z klubu", a część kibiców jawnie domagała się także odejścia z klubu Ancelottiego.

Napoli po 11 kolejkach zajmuje siódme miejsce w Serie A. W Lidze Mistrzów mimo remisu wciąż ma szanse na awans z grupy. By tak się stało, wystarczy, że wygra jedno z dwóch spotkań: z Liverpoolem na wyjeździe (27 listopada) albo KRC Genk u siebie (10 grudnia).

Więcej o: