Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Komunista, kibic Interu i niedoszły trener Juventusu. Oto Marco Giampaolo, nowy szkoleniowiec Krzysztofa Piątka

Marco Giampaolo jeszcze nigdy niczego nie wygrał. Ale wypromował wielu piłkarzy. Kiedyś zasypiał jako trener Juventusu, ale po przebudzeniu czekał go zimny prysznic.Teraz ma przywrócić blask Milanowi i sprawić, by Krzysztof Piątek wreszcie przestał być osamotniony.

Odkąd w 2014 roku z Milanem pożegnał się Massimiliano Allegri, klub wciąż szukał trenera, który mógłby przywrócić mu dawny blask. Wprowadzić do Ligi Mistrzów (ostatni raz Milan był w niej w sezonie 2013/2014), skończyć sezon Serie A na podium (ostatni raz w 2013). Szczęścia próbowało w tym czasie siedmiu trenerów, ale żaden nie dał sukcesów. Ósmym został Marco Giampaolo. Wybór jak na obecny Milan nietypowy, bo Giampaolo nie był nigdy wielkim piłkarzem, w przeciwieństwie do całej sztafety poprzedników: Clarence`a Seedorfa, Filippo Inzaghiego, Sinisy Mihajlovicia, Vincenzo Montelli, Gennaro Gattuso. Nie był nawet przeciętnym, ale związanym z Milanem piłkarzem, jak Christian Brocchi. Za największe osiągnięcie Giampaolo-piłkarza możemy chyba uznać grę w Fidelis Andria, klubie, który w połowie lat 90. występował w Serie B. Choć oczywiście nie trzeba być dobrym piłkarzem, żeby zostać dobrym trenerem. Gdy legendarnemu Arrigo Sacchiemu zarzucano, że jedynie amatorsko kopał piłkę, odpowiadał: Nie wiedziałem, że trzeba być koniem, aby później zostać dżokejem.

Gdy Berlusconi w 1987 roku zatrudnił anonimowego wówczas Sacchiego, nikt nie wróżył mu sukcesów. A jednak Sacchi w ciągu niecałych pięciu lat zdobył mistrzostwo kraju, po dwa Puchary Mistrzów, Superpuchary Europy oraz Puchary Interkontynentalne.
Giampaolo nie jest anonimowy, ale jego trenerskie CV nie robi wielkiego wrażenia. Największymi dotychczasowymi klubami, w których trenował, są Brescia, Empoli i Sampdoria, z którą ostatnie dwa sezony Serie A skończył na dziewiątym miejscu. 

Ale jego kompetencji w budowaniu piłkarzy nie sposób podważać. Nie brakuje piłkarzy, którzy pod jego wodzą się znacząco rozwinęli. W tym gronie znajdziemy Polaków, a Krzysztof Piątek będzie już ósmym biało-czerwonym, którego trenował Giampaolo.

Odmieniony Zieliński, pewny Bereszyński i Karolek, który stał się Karolem

W prowincjonalnym klubie Cremonese Giampaolo trenował Sebastiana Zielenieckiego. Potem, w Empoli, Piotra Zielińskiego i Łukasza Skorupskiego, a w Sampdorii Bartosza Bereszyńskiego, Karola Linettego oraz Dawida Kownackiego. I chyba tylko ten ostatni nie ma o nim pochlebnej opinii, ale do tego jeszcze wrócimy.

O Giampaolo złego słowa na pewno nie powie Piotr Zieliński, który poznał go w sezonie 2015/16, gdy na stanowisku trenera Empoli Giampaolo zastąpił Maurizio Sarriego. Obecny trener Juventusu długo nie mógł się zdecydować, gdzie powinien grać Zieliński. Wystawiał go w środku oraz na pozycji numer „10”, tuż za napastnikami. Dopiero Giampaolo definitywnie uznał, że Polak lepiej spisuje się w głębi pola. Efekty przyszły od razu. Zieliński należał do najlepiej dryblujących piłkarzy włoskiej ligi, zdobył pięć bramek i miał cztery asysty. Trzeba jednak oddać Sarriemu, że gdy spotkał Zielińskiego w Napoli, to Polak stał się jeszcze bardziej wszechstronnym piłkarzem. Ale wróćmy do Giampaolo.

W tamtym Empoli, z sezonu 2015/16, bramki bronił Łukasz Skorupski. I robił to tak dobrze, że niedługo potem trafił do Romy. Sezon w Empoli Giampaolo zakończył na 10. miejscu (rok wcześniej zespół Sarriego był 15.). Mało kto spodziewał się tak dobrego rezultatu.

Dzięki tym wynikom Giampaolo dostał posadę w Sampdorii. W trakcie trzech sezonów w Genui wypromował i rozwinął wielu zawodników. Dzięki niemu klub zarobił wiele pieniędzy. Milan Skriniar stał się świetnym obrońcą, dziś gra w Interze i jest uznawany za czołowego zawodnika młodego pokolenia w Serie A. Być może wielka przyszłość czeka też 23-letniego Duńczyka Joachim Andersena, który tego lata został sprzedany do Lyonu za 24 miliony euro. Natomiast w zeszłym roku Sampdoria zarobiła 28 mln euro za transfer Lucasa Torreiry do Arsenalu (dziś 23-letni Urugwajczyk jest wyceniany na dwa razy tyle). W sierpniu 2018 roku z klubu odszedł także jego rówieśnik Patrik Schick, który trafił do Romy.

Frustracja Kownackiego: trener nie rozmawia

Wśród piłkarzy, których ukształtował w Sampdorii, byli także Polacy. Bereszyński z wyróżniającego się polskiego ligowca stał się jednym z najlepszych dziesięciu prawych obrońców ligi włoskiej. Jeszcze większą metamorfozę przeszedł Linetty, który z Karolka, piłkarza uważanego za wiecznie obiecującego, stał się Karolem. Od kiedy trafił do Włoch wyraźnie zmężniał, nie unika twardej walki. Widać to w statystykach. Linetty rozegrał już niemal sto spotkań w Serie A. Niemal każdy w pełnym wymiarze czasowym, a w klasyfikacji odbiorów i przechwytów jest w czołówce ligi. Wydawało się, że równie dobrze potoczy się także historia Dawida Kownackiego. W debiutanckim sezonie w Sampdorii był ważnym dżokerem w talii Giampaolo. W sezonie 2017/18 Kownacki spędził na murawie zaledwie 921 minut, ale w tym czasie zdążył strzelić osiem goli i zaliczyć trzy asysty. Został nawet wybrany do najlepszej jedenastki Serie A U-21. Niestety w kolejnym sezonie jego sytuacja się pogorszyła, dlatego zimą opuścił Włochy i trafił do Fortuny Dusseldorf.

Kownacki od początku pobytu w Genui był zdziwiony, że trener niemal w ogóle nie rozmawia z piłkarzami poza treningami. Potem to zdziwienie zmieniło się w zniechęcenie. - Po pierwszym sezonie w Sampdorii pojechałem na mistrzostwa świata i nawet na nich zagrałem, więc byłem optymistą. Jednak wróciłem do klubu i sytuacja zaczęła się pogarszać. Nie rozumiem dlaczego, nikt mi niczego nie tłumaczył. Ile dostałem minut w rundzie jesiennej? Nieco ponad 150! Co to jest? Tyle co nic! - denerwował się Kownacki w rozmowie z "Super Expressem".

Giampaolo nigdy nie odpowiedział publicznie Kownackiemu, ale przychodząc do Milanu zdradził, w jaki sposób komunikuje się z zawodnikami.

- Może nie mówię zbyt wiele, ale staram się wytworzyć z moimi graczami intelektualną więź. Czasami ludzie komunikują się także zachowaniami, nie zaś słowami. Ja na przykład kocham pracusiów i milczących, którzy przemawiają czynami. Zawsze postępowałem w ten sposób - oznajmił Giampaolo.

Niedoszły trener Juventusu, kibic Interu i komunista

Milan to pierwszy wielki klub w jego karierze, choć dekadę temu mógł zostać trenerem Juventusu. Gdy w 2009 roku Claudio Ranierri został zwolniony, jego następcą w Turynie miał zostać właśnie Gimapaolo. Jean-Claude Blanc i Alessio Secco, ówcześni dyrektorzy Juventusu, zapewnili go, że przejmie drużynę.
Giampaolo zasypiał jako nowy trener Starej Damy, ale rano obudził go zimny prysznic. W nocy działacze Starej Damy zmienili zdanie. Jednak nie chcieli powierzyć drużyny komuś, kto nie ma ani doświadczenia, ani głośnego nazwiska. Dali więc szansę Ciro Ferrarze, który co prawda debiutował w roli trenera, ale za to miał piękną przeszłość piłkarską.

W końcu jednak i Giampaoli doczekał się szansy w jednym z wielkich klubów Serie A. Ale gdyby dziś wciąż Milanem rządził Berlusconi, to Giampaolo mógłby tej pracy nie dostać. Berlusconi nienawidzi komunistów, a rodzina Giampaolich, emigrantów ze Szwajcarii, nie kryła się z takimi poglądami. Marco Giampaolo odziedziczył po ojcu wiarę w idee szerzone przez Enrico Berlinguera, przewodniczącego Włoskiej Partii Komunistycznej. I to nie jest jedyny fakt, który mógłby rozwścieczyć Berlusconiego. W domu państwa Giampaolich kibicowało się jednemu klubowi - Interowi Mediolan. Giampaolo kilka razy przyznawał, że marzy o zostaniu trenerem Interu.

Berlusconiego w Milanie nie ma od dwóch lat, a Giampaolo w lipcu podpisał dwuletni kontrakt.

Co czeka Giampaolo w Milanie?

Może ten trener nie ma takiej renomy jak Antonio Conte, który zaczął tego lata pracę z Interem. A i letnie wzmocnienia Milanu nie są tak imponujące jak rywala zza miedzy (m.in: Diego Godin, Nicolo Barella i Romelu Lukaku). Ale w Milanie widać potencjał. Trzon drużyny tworzyć ma kwartet: 20-letni Gigi Donnarumma, 24-letni Alessio Romagnoli, 21-letni Lucas Paqueta i trzy lata starszy Krzysztof Piątek. Latem zespół wzmocniło kilku ciekawych piłkarzy.

W Milanie liczą, że niemrawą drugą linię zespołu rozruszają pomocnicy kupieni z Empoli: 21-letni Ismael Bennacer i cztery lata starszy Rade Krunić. Największą bolączką drużyny w zeszłym sezonie było kreowanie akcji. Piątek wielokrotnie był odcięty od podań. To właśnie Algierczyk i Bośniak są nadzieją dla Polaka, bo obaj mają zmysł do gry kombinacyjnej. Milan w tym okienku transferowym ściągnął także 21-letniego obrońcę Theo Hernandeza (za 20 milionów z Realu Madryt) oraz 20-letniego napastnika Rafaela Leao, kupionego z Lille za 30 mln. 

Czy Giampolo sobie z tym poradzi?

- Znam go od dawna. Już w 2013 roku, kiedy byłem dyrektorem technicznym młodzieżowej kadry U-21, chciałem by został selekcjonerem. Giampaolo nadaje swoim drużynom tożsamość i własny styl gry. Wystarczy spojrzeć na to w jakim wielkim stylu utrzymał Empoli w lidze i jak świetnie radził sobie w Sampdorii - taką laurkę wystawił mu Arrigo Sacchi.

- Giampaolo jest dla mnie jak profesor. Swoje pomysły przekazuje piłkarzom w precyzyjny sposób. Już zdążył nas zmienić - twierdzi Paqueta. - To prawdziwy maestro. Łącznie z nim miałem we Włoszech już pięciu trenerów. Pod względem taktycznym jest najlepszy - powiedział Piątek.

A skoro jesteśmy już przy taktyce, to nowy Milan ma porzucić system 4-3-3 i przejść na formację 4-3-1-2, czyli tę samą, którą przynosiła Milanowi wielkie triumfy za kadencji Carlo Ancelottiego. W tej formacji Piątek ma być wsparty drugim środkowym napastnikiem (Leao bądź Silvą) oraz grającym za ich plecami trequartistą. Na pozycję numer "10" zostanie przesunięty ze skrzydła Suso lub Paqueta. Bartosz Bereszyński mówił niedawno w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego", że Piątek będzie musiał się przestawić na inną grę: więcej wychodzenia do prostopadłych piłek i schodzenia do boku. 

Punkt zwrotny w karierze

Letnie sparingi zostawiły mieszane odczucia. Milan grał lepiej, jeśli chodzi o konstruowanie akcji, ale gorzej było z samymi sytuacjami strzeleckimi. I pomocnicy i Krzysztof Piątek mieli sporo problemów ze zrozumieniem się w nowym systemie. Ale dopiero Serie A powie prawdę. W minionym sezonie 36-letni Fabio Quagliarella pod wodzą Giampaol przeżywał w Sampdorii drugą młodość, został królem strzelców ligi (cztery gole przewagi nad Piątkiem) i po dziewięciu latach wrócił do kadry Włoch. A co czeka Piątka?

- Przyjście Giampaolo to może być zwrotny punkt w karierze Polaka. Może wejść do grona najlepszych napastników na świecie - uważa Alberto Gilardino, były snajper Milanu. Okazja na pierwszego gola w nowych rozgrywkach już w niedzielę, w 1. kolejce Milan zmierzy się z Udinese, które nie słynie z żelaznej defensywy.

Więcej o:
Komentarze (5)
Komunista, kibic Interu i niedoszły trener Juventusu. Oto Marco Giampaolo, nowy szkoleniowiec Krzysztofa Piątka
Zaloguj się
  • romanzadomisnki

    Oceniono 2 razy 2

    "Giampaolo nadaje swoim DRUŻYNĄ tożsamość i własny styl gry". Panie Redaktorze Partum, może Giampaolo zdobędzie ze swoją drużyną nawet mistrzostw Włoch, ale tożsamość i własny styl gry nadaje swoim DRUŻYNOM. Korepetycje z polskiego konieczne. Zachęcam i pozdrawiam.

  • j666

    Oceniono 1 raz 1

    Nie widać, aby z Linetty'ego zrobił cokolwiek lepszego, jeżeli już to gorszego, podobnie z Kownackim. Bereszyński niby się rozwija (z punktu widzenia naszego reprezentacyjnego bezrybia), ale żaden wielki zespół się po chłopaka nie zgłosił.
    36-letni Quagliarella królem strzelców ligi, 34-letni Ronaldo też w czołówce, mam wrażenie, że ta Serie A po prostu słaba jest.
    Byle nam strzelającego Piątka na drewno nie przerobił.

  • j666

    Oceniono 4 razy 0

    Skoro komunista, to jestem spokojny: wszystkie WAGs będą wspólne.

  • stary-ciula

    Oceniono 2 razy -2

    Monia i Kasandra lóbi to!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX