Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Daniele De Rossi zagra w Ameryce Południowej? Klub wyraził zainteresowanie!

Daniele De Rossi, legenda AS Romy, ogłosił, że po sezonie żegna się z rzymskim klubem. Zawodnik nie zamierza jednak kończyć piłkarskiej kariery, a zainteresowanie jego usługami wykazuje słynny argentyński klub.

AS Roma żegna się z kolejną klubową legendą. W 2017 roku karierę zakończył Francesco Totti, a po obecnym sezonie z rzymskim zespołem pożegna Daniele De Rossi. Jednak 35-letni zawodnik nie zamierza jeszcze kończyć przygody z futbolem i chce poszukać nowych piłkarskich wyzwań. Plany de Rossiego wciąż nie są znane, choć jego usługami zainteresowany jest słynny argentyński klub – Boca Juniors.  

Daniele De Rossi zagra w Boca Juniors? Klub wyraził zainteresowanie!

Ważną rolę w pozyskaniu pomocnika może spełnić Nicolas Burdisso, były gracz Romy, a obecnie dyrektor sportowy Boca. Argentyńczyk, który chwali się długoletnią przyjaźnią De Rossim, stwierdził na łamach „Tuttosport”, że klubowe drzwi są dla kapitana Romy „szeroko otwarte”. Sam De Rossi nigdy nie ukrywał, że jest fanem drużyny ze stadionu La Bombonera.

„Wiem, że to dla Daniele ważny moment, więc musimy poczekać, aż emocje związane z odejściem opadną. Nie ma wątpliwości, że zawodnik o takich umiejętnościach znajdzie miejsce w Boca Juniors. Nie kontaktowałem się z nim, ale to oczywiste, że jeśli pojawi się możliwość, by do nas dołączył, podejmiemy odpowiednie kroki” – powiedział Burdisso (za „Tuttosport”).

De Rossi dołączył do Romy jako nastolatek, w 2000 roku. Od tego czasu rozegrał dla „Giallorossich” ponad 600 oficjalnych spotkań, strzelając 63 gole. W barwach reprezentacji Włoch zawodnik wywalczył mistrzostwo świata (2006 r.).

***
Daniele De Rossi, czyli piłkarz z gatunku zagrożonego wyginięciem
- Teraz, kiedy patrzę na chłopców, którzy siedzą w szatni przed meczem i odpalają Instagrama, to chcę wyjąć kij baseballowy i powybijać im zęby - mówił niedawno Daniele De Rossi, 36-letni piłkarz z gatunku zagrożonego wyginięciem. Cały tekst Antoniego Partuma ze Sport.pl znajdziecie TU.

Więcej o: