Sport.pl

Ancelotti nie wie, jak rozwiązać problemy Napoli. Zieliński może odejść, Milik przedłuży umowę

Gdy Arsenal zagrał dobry mecz, pokonał Napoli 2:0. W rewanżu był przeciętny, a i tak wygrał - 1:0. Pozornie wyrównany dwumecz miał pod kontrolą od pierwszej do ostatniej minuty i zasłużenie awansował do półfinału Ligi Europy. Napoli skupia się już na nowym sezonie, bo awans do Ligi Mistrzów jest niemal pewny, a mistrzostwo niemożliwe.

W poniedziałek minie rok od gola Kalidou Koulibaly’ego w ostatniej minucie meczu przeciwko Juventusowi, który dał Napoli zwycięstwo i nadzieję na mistrzostwo Włoch. Chociaż nazywanie tego uczucia nadzieją może nie być wystarczające, bo wówczas kibice po prostu eksplodowali, dopisali ten tytuł do już zdobytych, wyszli na ulice Neapolu i świętowali do rana. Radość i szansa na scudetto była największa od dwudziestu lat, ale po zakończeniu sezonu i tak cieszyli się w Turynie. Minął rok – Napoli znów kończy sezon za Juventusem, w Lidze Europy zaszło dalej niż w poprzednim sezonie, natomiast pod Wezuwiuszem nie cieszy się nikt. Radość zastąpiła złość, brawa - gwizdy na schodzącego z boiska Lorenzo Insigne. Prezes klubu Aurelio De Laurentiis usłyszał, że jest „Juventino”, co w tej części Włoch komplementem nie jest i nie zwiastuje spokojnego lata.

Problemy są znane, ale Ancelotti nie wie jak je rozwiązać

Carlo Ancelotti stwierdził na konferencji, że rewanżowy mecz z Arsenalem skończył się w 30. minucie, gdy Alexandre Lacazette pokonał z rzutu wolnego Alexa Mereta, który tylko patrzył jak piłka wpada do siatki. Wówczas Napoli potrzebowało do awansu aż czterech goli, a jak żartuje się na Wyspach, najpierw i tak potrzebne byłyby im cztery godziny na strzelenie tego pierwszego. Brutalne, ale trafne, bo mimo że Napoli grało lepiej niż w pierwszym meczu, to nawet przez moment nie było blisko odrobienia strat z Londynu.

Ancelotti w rozmowach z dziennikarzami konkretnie wskazuje z czym jego zespół ma największe problemy, ale później i tak nie potrafi tych błędów wyeliminować. - W tym momencie nie bronimy dobrze, nie gramy agresywnie w pressingu. Zostawiamy rywalom zbyt dużo otwartej przestrzeni, co niestety sporo nas kosztuje. Widziałem lenistwo u piłkarzy i to mnie martwi – mówił jeszcze przed pierwszym spotkaniem z Arsenalem. Co najgorsze, mógłby powiedzieć to samo po meczu i znów trafiłby w sedno.

Swoich zawodników nie oszczędzał również po rewanżu. - Ostatnio straciliśmy nieco ostrości w ofensywie. Jesteśmy wolniejsi i bardziej przewidywalni, co stwarza problemy w wykończeniu akcji. Jesteśmy też mniej zorganizowani. Nasza gra odbiega od poziomu, który prezentowaliśmy podczas meczów z Liverpoolem czy PSG - przyznał. Kibice jego szczerość doceniają, ale pojawia się coraz więcej jego przeciwników, którzy nie bez racji zauważają, że problemy są identyczne od kilku tygodni, a gra zespołu w ogóle się nie poprawia.

Zdaniem włoskich mediów, wyraźnie podupadła też atmosfera w szatni Napoli. I chociaż Ancelotti powiedział, że rewanż z Arsenalem skończył się po pół godzinie, to najważniejsza może okazać się sytuacja z 60. minuty. Wtedy Włoch zdjął z boiska Insigne, kibice pożegnali go gwizdami, on odpowiedział ironicznymi oklaskami, po drodze kopnął ze złości bidon, a po zejściu na ławkę popłakał się. – Zareagował tak przez wynik i to jak układał się mecz, a nie dlatego, że został zmieniony – tłumaczył Ancelotti. W rzeczywistości, trener sam miał wściec się, że Insigne nie siedział na ławce do końca meczu, tylko poszedł do szatni już w 75 minucie. „La Gazetta Dello Sport” podaje, że gorąco mogło być też po meczu, bo niemal wszyscy piłkarze Napoli bronili swojego kapitana w rozmowach z dziennikarzami. Choćby Kalidou Koulibaly: - Przykro mi z powodu tego, co się wydarzyło. Lorenzo jest bardzo ważnym zawodnikiem, który umiera za koszulkę i dla swojego miasta. Według mnie, jeśli mówisz o Neapolu, myślisz o Hamsiku i Insigne. On potrzebuje miłości kibiców.

Coraz bardziej prawdopodobne wydaje się jego odejście. W marcu, po meczu z Sassuolo Insigne powiedział: „Tak długo, jak tutaj będę, dam z siebie wszystko, ale nie rozumiem pewnych krytycznych uwag”. – Ktoś kto wybiera na swojego agenta Mino Raiolę raczej nie oczekuje stabilizacji – podsumowuje „La Gazetta”. Między nim, a klubem coś pękło. Czasu na dogadanie się z Ancelottim i okazji do załagodzenia sytuacji z kibicami jest mało, bo do końca sezonu Napoli zagra tylko sześć meczów. Sytuację chce wykorzystać Atletico i ściągnąć Insigne do Madrytu.

Zielińskiego chce Liverpool, a Milik przedłuży umowę z Napoli

Neapolitański dziennik „Il Mattino” dzień po meczu z Arsenalem zajął się przyszłością Piotra Zielińskiego i Arkadiusza Milika. Polacy kończyli spotkanie z Kanonierami w całkowicie odmiennych nastrojach – Zieliński był najlepszym ofensywnym piłkarzem Napoli, Milik najsłabszym. Napastnik zaprzepaścił świetne podanie „Ziela”, strzelił gola, ale był na spalonym, a w drugiej połowie często uderzał na bramkę, ale ani razu nie na tyle dobrze, by pokonać Petra Cecha.  - Zły wieczór w jego wykonaniu. Wszystko, co robił, było złe. Od podań, przez wybory, po strzały. Symbolem jego występu była niewykorzystana sytuacja, gdy bramka była praktycznie pusta – ocenił jego występ włoski „Eurosport”.

Włosi wspominają, że Liverpool cały czas ma Zielińskiego na oku i jest gotowy zapłacić za niego 65 mln euro – tyle wynosi klauzula odstępnego w jego kontrakcie. Napoli chciałby ją zwiększyć, a najlepiej w ogóle usunąć przy okazji przedłużając umowę. I chociaż rozmowy trwają już od wielu miesięcy, to strony wciąż nie mogą dojść od porozumienia, a słowa Ancelottiego, że latem wyprzedaży nie będzie i najważniejsi piłkarze (Włoch wymienił Zielińskiego, Koulibaly’ego i Fabiana Ruiza) zostaną w zespole, żadnego z kibiców nie uspokajają. „Il Mattino” jest natomiast pewne pozostania w Napoli Arkadiusza Milika. Jego obecna umowa wygasa w czerwcu 2021 roku, a klub zaproponował już jej przedłużenie o kolejne dwa lata. Kontrakty mają odnowić też Meret i Ruiz.

„Ancelotti i tak jest lepszy niż Sarri”

Napoli odpadając z Ligi Europy zmarnowało jedyną szansę na zakończenie sezonu z trofeum. Dużo wyraźniej niż rok temu przegrało ligę z Juventusem, jeszcze zimą odpadło z Pucharu Włoch, a w Lidze Mistrzów trafiło do najtrudniejszej grupy z Liverpoolem i PSG. Kibice coraz częściej wracają do sytuacji, którą miał Arkadiusz Milik w końcówce meczu na Anfield. Gdyby wtedy pokonał Alissona, to z grupy wyszłoby Napoli, a nie Liverpool. Wiele osób uznaje tę akcję za moment zwrotny w tym sezonie. Wtedy miał nastąpić „zjazd” – Napoli nie odrabiało już strat tak spektakularnie, jak w meczach z Lazio czy Milanem, nie osiągało wyników tak dobrych, jak remisy z PSG, zaczęło wpadać w dołek, w którym teraz tkwi po same uszy.

Wracanie do sytuacji Milika i nazywanie jej kluczową, to jednak spore uproszczenie. Wygodny punkt zaczepienia do dywagacji „co by było, gdyby” i konkretne wskazanie momentu, w którym zespół zaczął sobie gorzej radzić. - Ancelotti i tak jest lepszy niż Sarri. Drugi w lidze i wyeliminowany w ćwierćfinale Ligi Europy. W pierwszym roku osiągnął lepsze wyniki niż Sarri w trzecim. Można dyskutować o stylu gry i wszystkim dookoła, ale wyniki tak naprawdę nie są złe – uważa włoski dziennikarz, Peppe Iannicelli.

Kibicom przede wszystkim zabrakło takich emocji, jak w końcówce poprzedniego roku. I chociaż efekt jest taki sam, to ocena dokonań Napoli skrajnie się różni. Drużyna nie ma tak jasnego stylu gry, mimo że przed sezonem kadra zmieniła się tylko nieznacznie - odszedł Jorginho i Duvan Zapata, a przyszli Ruiz, Verdi, Malcuit, Younes, Karnezis i Meret. Punktów w Serie A Napoli też zbierze mniej, bo maksymalnie 85, a w zeszył sezonie miało ich 91. Mistrzostwo przegrało o cztery punkty, a teraz traci aż 17. Prawdopodobnie gorsza będzie też różnica bramek.

Mimo to, ze swojego pierwszego sezonu w klubie zadowolony wydaje się być Carlo Ancelotti. - Teraz możemy jedynie patrzeć w przyszłość: walczyć o drugie miejsce w lidze i grać lepiej w przyszłym sezonie. Stworzyliśmy dobry zespół, naszym celem jest stopniowy rozwój i inwestowanie w młodych graczy. Potrafiliśmy dobrze grać w piłkę, klub mnie wspiera, więc postaramy się zbudować coś mocniejszego w przyszłym sezonie. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że zaczną się rozmowy o mojej pracy i naszych występach. Jestem do tego przyzwyczajony. Paplanina to strata czasu - stwierdził Włoch.

Więcej o:
Komentarze (9)
Ancelotti nie wie, jak rozwiązać problemy Napoli. Zieliński może odejść, Milik przedłuży umowę
Zaloguj się
  • stary-ciula

    0

    Jes tó ZHP Mylton-8355? 👀
    Bo mom jedne pytanie 👉 💩 👀

  • pener123

    Oceniono 1 raz -1

    jak liverpool się tak interesuje bardzo Pioterem to wpłacać klauzule i elo klub nie będzie miał nic do gadania ,ale pewnie głąb Piotrek postanowi sobie zostać w Napoli i skończyć jak Lewy w Bayernie..

  • pjck

    Oceniono 4 razy -4

    Ja bym ich wyp... obydwu. To znakomici zawodnicy na Serie B. Ta chaotyczność, ta nieskuteczność (zwłaszcza w meczach o konkretną stawkę - oni są jak L.!)...

  • segregator-a5

    Oceniono 4 razy -4

    "Co z przyszłością Polaków?" Ano kwitnąca - Zielak do Liverpooolu, a Mylik do Barcy.
    Chyba, że Barca przerżnie LM, to wtedy do zwycięzcy z nim!

  • bigosmiszcz

    Oceniono 4 razy -4

    Napoli się skończyło.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX