Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

16-latek znów bohaterem Barcelony. Fantastyczny występ przeciwko Valencii

FC Barcelona pokonała Valencię 5:2 w meczu czwartej kolejki hiszpańskiej La Ligi. Bohaterem gospodarzy znów był 16-letni Ansu Fati, który zdobył pierwszą bramkę, a przy drugiej - autorstwa Frenkiego de Jonga - asystował.

W Hiszpanii uwielbia się młodych zawodników, więc czasami wystarczy kilka dobrych zagrań, żeby kibice domagali się ich występów co tydzień. W sparingach przed sezonem sprowadzony do Realu Madryt Takefusa Kubo przedryblował kilku rywali, parę razy nieźle podał, celnie dośrodkował i już pojawiły się opinie, że jest lepszy od Garetha Bale’a. Fenomen Joao Felix też potęgowany jest przez jego wiek. W Barcelonie jednak pragnienie wychowanka włączonego na stałe do pierwszej drużyny rosło od lat. I gdy sięgnęło zenitu – pojawił się on: Ansu Fati – drugi najmłodszy piłkarz w jej historii i najmłodszy strzelec gola. W debiucie z Betisem wszedł w komfortowych warunkach, przy prowadzeniu Barcelony 5:1, ale już wtedy niezłą grą zapadł kibicom w pamięć. W kolejnym meczu – przeciwko Ossasunie był kołem ratunkowym, które Ernesto Valverde rzucił słabo grającemu zespołowi. Wszedł i po pięciu minutach strzelił gola wyrównującego. W historii Barcelony młodszego strzelca nie było, w historii całej ligi było zaledwie dwóch – Iker Muniain wyprzedził go o kilkanaście dni, Fabrice Olinga o ponad dwieście, ale kariery nie zrobił. A jeśli wierzyć zapowiedziom trenerów z La Masii, to Ansu Fati zrobi. I to oszałamiającą.

Barcelona dba, by Ansu Fati nie skończył jak Bojan i Deulofeu

O takiej historii kibice marzyli. Mogą ją poznać od samego początku i oglądać każdy kolejny odcinek, dobrze życzyć bohaterowi, a później cieszyć się, że wszystko pomyślnie się układa. Serial z Fati w roli głównej na razie taki właśnie jest. Kibice zaczynają więc obserwować każdy jego ruch – liczba obserwujących na Instagramie odkąd zadebiutował wzrosła piętnastokrotnie. Zainteresowanie jest olbrzymie: Fati pojawił się na okładkach dzienników, mówili o nim w radiach, wypytywali o niego trenerów z La Masii, szukali korzeni w Gwinei Bissau, przypomnieli historię jak to Sevilla obraziła się na Barcelonę, bo podebrała im Brahima Fatiego i jego młodszego brata – Ansu. Przytoczyli jego szalone rekordy strzeleckie z trampkarzy, gdy w pierwszym sezonie w Barcelonie strzelił 56 goli w 29 meczach i to grając w środku pomocy.

W tym szaleństwie przerwa reprezentacyjna spadła trenerom jak z nieba. To miał być czas wyciszenia, niezwykle potrzebny, żeby Fati lepiej poradził sobie z presją niż Bojan Krkić czy Gerrard Deulofeu. Trenerzy doradzili Ansu, by nie udzielał się zbyt często w mediach społecznościowych, unikał wywiadów i niewiele zmieniał w swoim życiu – wciąż więc pojawia się na meczach rówieśników, tyle że w roli kibica. Sporo czasu spędza z nimi w Ciutat Esportiva, gdzie mierzą się w turniejach w fifę. Klub jest zadowolony z jego podejścia. Ale nawet w okresie bez meczów nie udało się uniknąć medialnych doniesień. Katalońskie dzienniki wyśledziły, że on i Carles Perez przebierają się już w szatni razem z Gerrardem Pique, Luisem Suarezem i innymi gwiazdami, z kolei nie wracają do szatni Barcy B, co w przypadku niemal wszystkich wychowanków dopiero wprowadzanych do pierwszej drużyny było tradycją. Debatowano, czy oznacza to, że zostaną w niej na stałe.

Sevilla chciała go na dłużej, kusił też Real Madryt, ale zgarnęła Barcelona. Był skandal

Fati został bardzo dobrze przyjęty. Może liczyć na wsparcie najważniejszych piłkarzy, z Messim na czele. Ich wspólne zdjęcie, na którym przytulają się po meczu z Betisem, skomentował brat Lionela – Rodrigo. „Co za piękna fotografia” – napisał. I szybko okazało się, że to on jest zwycięzcą w wyścigu agentów, którzy chcieli opiekować się Ansu. Nie został oficjalnie jego menagerem, do czego dążyli jego konkurenci i zaakceptował rolę doradcy ojca Ansu, który od roku dba o jego interesy. Wcześniej zajmowała się tym agencja Football Management, ale piłkarz i jego ojciec nie byli zadowoleni z tej współpracy, zrazili się do agentów. Rodrigo jest pierwszym, któremu zaufali. "Mundo Deportivo" informuje, że kilka tygodni temu to on doprowadził do podpisania nowego kontraktu z Barceloną.  

Teraz ma nadzorować proces przyznania mu hiszpańskiego obywatelstwa, by mógł zagrać w „La Roja” na mundialu do lat 17. Hiszpańska federacja od dawna wie, że Fati zdecydował się na ich reprezentację, chociaż z racji urodzenia na terenie byłej kolonii portugalskiej, mógł grać w kadrze razem z Joao Felixem. – Mieszkał w Gwinei Bissau przez siedem lat, później przeprowadził się do Andaluzji i czuje się Hiszpanem. Nigdy nie miał wątpliwości – zdradza jego ojciec. Sam przekonał się jak gra jego syn dopiero na boisku w Herrerze, niedaleko Sevilli, gdy Ansu miał siedem lat. – Ansu przyjechał do Hiszpanii jak miał siedem lat, ja pracowałem już tutaj kilka lat i nie widziałem, jak gra w piłkę. Rodzina mówiła mi, że potrafił przedryblować wszystkich. Poszedłem to zobaczyć i byłem w szoku! – mówi.

Fatiego wspomina też jego pierwszy trener: - Kiedy mały Ansu dołączył do naszego zespołu, powiedział mi, że w Gwinei nie mieli prawdziwych piłek, grali jakimiś szmaciankami albo sami je robili ze związanych skarpetek. Gdy u nas dostał prawdziwą piłkę, robił z nią cuda, a my wysłaliśmy piłki i stroje piłkarskie do jego kuzynów i dalszych krewnych, którzy zostali w Gwinei. Miał wrodzoną jakość – opowiada Jordi Figueroa. Jego piłkarz szybko wpadł w oko skautom większych klubów. Najpierw trafił do Peloteros, następnie do Sevilli. Kolejnym przejściem – do Barcelony, wywołał skandal. Ówczesny prezes Sevilli José Marii del Nido, mówił zirytowany: - Mamy 27 drużyn i jesteśmy zmuszeni podpisywać kontrakty nawet z najmłodszymi, żeby uniknąć ich ucieczek. Głównie do Barcelony. La Masia zabrała nam chłopca, który ma 11 lat! To spowodowało, że musieliśmy zacząć płacić wielu młodym zawodnikom, którzy dotychczas trenowali u nas za darmo. To, co robi Barcelona wpływa na wychowanie wszystkich młodych piłkarzy. To na nich wpłynęło najwięcej skarg o podbieranie młodych zawodników z innych hiszpańskich klubów. - Ansu występował w Sevilli, ale chciały go u siebie Real Madryt i Barcelona. Chociaż Królewscy proponowali nam lepsze warunki, to wybraliśmy Barcę, bo jej przedstawiciele mnie przekonali. Zrobił to konkretnie Albert Puig. Musieliśmy z nimi podpisać kontrakt, a gdy Sevilla się o tym dowiedziała, wściekła się. Mochi zapytał mnie o ofertę Barcelony, chciał namówić mnie na pozostanie w klubie, ale dobrze pamiętałem, że wcześniej na rok go odstawili – relacjonuje ojciec Ansu.

W Barcelonie zawsze grał w wyższej kategorii wiekowej, na wszystkich pozycjach w ataku, wolał asystować niż strzelać gole. – Musieliśmy go oduczyć tego nawyku – mówi Marco Serra, który prowadził go w „alevin A”. – Pamiętam, że na jednym z turniejów wykonywał rzut karny i strzelił jakby od niechcenia. Powiedziałem mu, że jeśli jeszcze raz tak zrobi, to wróci do Sevilli. W następnym spotkaniu zdobył osiem bramek – śmieje się trener. Później Fati trafił do Franca Artigi w zespołach „cadete A” i „cadete B”. - Jest jednym z najbardziej kompletnych wychowanków La Masii. Świetny fizycznie i technicznie. Z wielką chęcią do ciężkiej pracy. Zawsze był większy od swoich kolegów, ale w pewnym momencie przestał się rozwijać tak szybko i pozostali go dogonili. Wtedy zaczął chodzić na siłownię i uwierzcie mi: docierał tam pierwszy, a wychodził ostatni – wspomina. – Po jednym ze słabych meczów napisał do mnie SMS-a: „Trenerze, wracam już do domu, ale bardzo mi przykro przez to jak dzisiaj zagrałem. Chciałem przeprosić i obiecać, że to się więcej nie powtórzy”. I wiecie co? Do końca sezonu wygraliśmy wszystkie mecze – zdradza Artiga.

Pobierz aplikację Football LIVE na Androida

Aplikacja Football LIVEAplikacja Football LIVE Sport.pl

Więcej o:
Komentarze (7)
16-latek znów bohaterem Barcelony. Fantastyczny występ przeciwko Valencii
Zaloguj się
  • leonid11

    0

    No właśnie. A co się dzieje ze wspomnianym w artykule Bojanem Krkiciem?

  • celsus77

    0

    Bardzo dobry artykuł P. Dawidzie.

  • stop.debilom

    0

    Dobrze zapowiadający się młodzieniec oby go nie zmarnowali

  • wojtem

    Oceniono 3 razy -3

    A ile lat na prawde ma ten Murzynek?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX