Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

W Realu Madryt wszystko po staremu. Zidane postawił na szali swoją reputację i nie chce dwóch piłkarzy

W Realu Madryt wszystko po staremu. Na boisku ci sami piłkarze, w sali konferencyjnej te same odpowiedzi, podczas meczów te same błędy, u lekarza tylu samo kontuzjowanych, Bale na polu golfowym, a z ust zawodników to samo tłumaczenie. Że jeszcze wszystko się zmieni. Na razie jednak "wszystkiego brakuje" - tak stwierdził sam Zidane.

Co jest kluczowe w odrodzeniu Realu Madryt? Dowiecie się z tego wideo:

"Zidane jest w labiryncie" – tytułuje pierwszą stronę poniedziałkowy "AS". "Marca" pisze, że Francuz ma wiele wątpliwości przed godziną prawdy. Już w ten weekend startuje liga, którą w dwóch ostatnich sezonach Real przegrywał już w okolicach lutego i marca, gdy strata do Barcelony wzrastała do kilkunastu punktów. Tymczasem zespół prezentuje się słabo – wygrał dwa z siedmiu sparingów, nie wiadomo czy zacznie grać trójką stoperów, czy pozostanie przy typowym dla siebie ustawieniu, bo na razie w jednym i drugim zawodzi. Kibice szukają więc nadziei w kolejnych wzmocnieniach. Mówi się o Neymarze, Paulu Pogbie i Donnym van de Beeku, ale to, który z nich trafi do Madrytu jest kolejną zagadką.

Zizou, jak tam? Bez zmian

Jeśli spojrzy się na zdjęcia sprzed dwóch lat i z tego roku, do których zwyczajowo pozuje pierwsza jedenastka przed meczem, okaże się, że są na nich niemal ci sami zawodnicy. Zamiast Cristiano Ronaldo, Eden Hazard. Za Garetha Bale’a, który akurat podczas meczu z Tottenhamem grał w golfa, Rodrygo. Reszta po staremu: Navas, Carvajal, Varane, Ramos, Marcelo, Kroos, Modrić, Vazquez, Benzema.

Zinedine Zidane nie lubi zmian i przywiązuje się do ludzi, jakby nie dostrzegał, że przez ten rok, gdy nie było go w klubie, coś mogło się wypalić. A przecież jedna z teorii mówi, że on sam poczuł to jako pierwszy i dlatego odszedł. Wrócił i wszystko robi po staremu. Kręgosłup drużyny tworzą Ramos, Kroos, Modrić i Benzema. Ten sam kręgosłup ugiął się w poprzednim sezonie pod ciężarem 19 punktów straty do Barcelony i został złamany przez Ajax w Lidze Mistrzów. Trudno wytłumaczyć co kieruje Zidanem: czy wdzięczność i przyzwyczajenie do piłkarzy, którzy wygrali trzy Ligi Mistrzów z rzędu, czy silne przekonanie, że tym wszystkim zawodnikom po trzydziestce może dać jeszcze drugą młodość? Na pewno trudno mają przez to młodzi. Z klubu wypożyczono już: Sergio Reguilona, Jesusa Vallejo, Javiego Sancheza, Daniego Ceballosa, Borję Mayorala i Martina Odegaarda. Sprzedano: Marcosa Llorente i Theo Hernandeza. W efekcie Real Madryt jest najmniej hiszpański od dwunastu lat, chociaż klubowi od kilku lat ewidentnie zależało, żeby zawodników z Hiszpanii było możliwie wielu. Patrząc na wyniki i grę zespołu w okresie przygotowawczym trudno uwierzyć, że problemy z poprzedniego sezonu rozwiąże niemal ta sama drużyna. Że jeden nieudany sezon wystarczy, by syci piłkarze znów zrobili się głodni.

Ale zespół wydaje się nie panikować. Benzema i Varane powtarzają, że wyniki sparingów nic nie znaczą i gdy zacznie się nowy sezon, drużyna będzie gotowa. Znów zacznie wygrywać, będzie się liczyć w grze o wszystkie trofea. Młodszy z Francuzów przypomniał, że nawet przed sezonem, w którym Real wygrał mistrzostwo Hiszpanii i Ligę Mistrzów, wyniki podczas przygotowań były słabe. Z klubu płynie przekaz: "wszystko pod kontrolą, będziemy gotowi".

Boisko mówi co innego: intensywności, którą przez wszystkie przypadki odmienia na konferencjach Zidane, jak nie było w końcówce poprzedniego sezonu, tak nie ma teraz. Ramos tłumaczył porażkę z Atletico 3:7 tym, że nie podeszli do tego spotkania wystarczająco poważnie. I pewnie, że był to sparing i w lidze taki wynik raczej się nie powtórzy, ale o tak wysokiej porażce zdecydowało nie tylko nastawienie do meczu. Drużyna Diego Simeone była lepiej przygotowana taktycznie, fizycznie, miała pomysł i energię, jakby właściwy sezon miał się zacząć już następnego dnia.

Real Madryt przegrał z Bayernem i Tottenhamem. Zremisował z Arsenalem i Romą. Wygrał z Fenerbahce i Salzburgiem, ale w żadnym z tych spotkań nie grał przekonująco – niezależnie od ustawienie miał podobne problemy. Wciąż największą bolączką jest gra w defensywie, bo nawet Turcy potrafili wbić „Królewskim” trzy gole. Łącznie w siedmiu meczach stracił ich aż 18, z czego zdecydowaną większość (13) w pierwszych połowach, gdy zazwyczaj zespoły grały w najmocniejszych składach. Już w poprzednim sezonie Real tracił średnio 1,25 gola na mecz, zachowując czyste konto jedynie w 17 spotkaniach. „Ekipa Zidane nie potrafi bronić. Nie chodzi tylko o ustawienie, ale też o intensywność. Zawodnicy – jak Marcelo i Odriozola popełniają indywidualne błędy” – piszą dziennikarze „Marki”.

Kontuzje i niesprzedawalny Gareth Bale

Okno transferowe w Madrycie dotychczas też nie jest specjalnie udane. Najważniejszy transfer to oczywiście Eden Hazard. Tyle, że to jedyne wzmocnienie pierwszego składu, reszta: Ferland Mendy, Luka Jović, Rodrygo i Militao, z różnych względów nie weszli do drużyny razem z drzwiami. Głównie przez kontuzje. Mendy zaczął przygotowania od kontuzji uda. Pecha miał Jović, który debiutował w pierwszym sparingu przeciwko Bayernowi. Wszedł w drugiej połowie razem z zawodnikami Castilli i był zupełnie odcięty od podań, więc w kolejnym meczu wyszedł w pierwszym składzie, ale że Nacho już w 9. minucie dostał czerwoną kartkę, to Zizou po chwili zdjął Serba z boiska i zastąpił Varanem. Co gorsza, spotkanie z Atletico kończył z kontuzją kostki i na boisku pojawił się dopiero po dwóch meczach przerwy na pół godziny przeciwko Salzburgowi.

Real skończył 2018 rok z 43 kontuzjami, co dawało zatrważającą średnią jednej kontuzji na tydzień. Teraz nie jest lepiej – i to pomimo zmiany trenera od przygotowania fizycznego – bo w ciągu trzech tygodni kontuzje mięśniowe odnieśli Brahim Diaz i Mendy, a urazy mechaniczne wykluczyły Jovicia i Marco Asensio, który zerwał więzadła krzyżowe w kolanie i w tym roku już nie zagra.

Zidane stawia na szali swoją reputację

Można więc było przypuszczać, że jego tak długa absencja zwiększa szanse na pozostanie w drużynie wracającego z Bayernu Jamesa Rodrigueza. Ale nie. Zidane postawił na swoim i - jak pisze „Marca” – bierze pewną odpowiedzialność za zespół, stawiając na szali swoją reputację. Kolumbijczyka kazał z klubu sprzedać, nawet do lokalnego rywala Atletico. Wciąż się to nie udało, dlatego trenuje z Realem, bo o ile z Jamesem Zidane wytrzyma, tak Garetha Bale’a ma po dziurki w nosie. Prosił władze, by sprzedać go jak najszybciej, ale jego forma, podejście do zawodu i gruba książeczka zdrowia są dużą przeszkodą. Na razie – nie do przeskoczenia. A to blokuje kolejne transfery – w tym Neymara i Pogby, na których pieniądze najpierw trzeba zarobić. Właśnie na sprzedaży Bale, Jamesa i prawdopodobnie Mariano Diaza, który po przyjściu Jovicia jest dopiero trzecim napastnikiem.

Bale jest dla spokojnego Zidane’a uciążliwy, bo wciąż ten spokój zakłóca i podsuwa dziennikarzom tematy. A to przyjedzie na mecz spakowany w torbę z herbem reprezentacji Walii, to stwierdzi, że dzisiaj w meczu nie gra, bo źle się czuje, to powie, że na turniej w Monachium w ogóle nie leci, bo jest niedysponowany i lepiej będzie, jeśli zostanie w Madrycie. I został. Dziennikarze „El Confidencial” zrobili mu zdjęcia, jak podczas meczu Realu z Tottenhamem grał w golfa w podmadryckim Boadilla del Monte. Około godziny 20 był na 14. dołku. Na końcu tłumaczyć musi się Zidane. A że wciąż powtarza te same okrągłe zdania, to zaczął śmiać się sam z siebie. - Pewnie jesteście zmęczeni moimi odpowiedziami, co? Sam jestem nimi zmęczony – żartował. Walijczykowi wytyka się, że wciąż nie mówi po hiszpańsku, chociaż w Madrycie mieszka od sześciu lat. Skrytykował go nawet jego rodak, John Toshack. - To jest zniewaga wobec ludzi, z którymi pracujesz. Nie da się ukryć, że w ostatnich latach był ważną częścią Realu Madryt, ale szkoda, że nie potrafił się wpasować w kraj i w kibiców, przed którymi grał w każdy weekend. Gareth, dawaj... Poświęć trochę czasu i naucz się tego języka. Wyjdź i udziel wywiadu. Sam się wypowiedz – mówił były trener Realu Madryt.

Syci piłkarze Realu Madryt muszą znowu stać się głodni

Patrząc na wyniki i grę zespołu w okresie przygotowawczym trudno uwierzyć, że problemy z poprzedniego sezonu rozwiąże niemal ta sama drużyna. Że jeden nieudany sezon wystarczy, by syci piłkarze znów zrobili się głodni. Że w kilka dni dojdzie do cudownego uzdrowienia i Real będzie groźny. Już na początku może być trudno. Choćby podczas czterech pierwszych meczów wyjazdowych: z Celtą Vigo, Villarrealem, Sevillą i Atletico Madryt. "Era Hazarda", jak określiła to "Marca" zaczęła się od kilku kilogramów nadwagi, tego który ma pisać nową historię. Real na razie jest więc ociężały, ślamazarny, powolny i „brakuje mu intensywności”, jak wytłumaczyłby to znudzony własnymi odpowiedziami Zidane.

Pobierz aplikację Football LIVE na Androida

Football LIVEFootball LIVE Football LIVE

Więcej o:
Komentarze (11)
W Realu Madryt wszystko po staremu. Zidane postawił na szali swoją reputację i nie chce dwóch piłkarzy
Zaloguj się
  • ikebroflovski

    Oceniono 4 razy 4

    "Trudno wytłumaczyć co kieruje Zidanem: czy wdzięczność i przyzwyczajenie do piłkarzy, którzy wygrali trzy Ligi Mistrzów z rzędu, czy silne przekonanie, że tym wszystkim zawodnikom po trzydziestce może dać jeszcze drugą młodość?"

    Bardzo łatwo - on po prostu kompletnie nie ma żadnego innego pomysłu. Bo to jest dupa a nie trener - pomimo budzących podziw osiągnięć. Nie jest kreatywny jak np Guardiola. Ma jedną jedyną koncepcję i się jej trzyma.

  • bigosmiszczu

    Oceniono 1 raz 1

    I tak wygrają !!! Real to Real nie ma lepszej drużyny ...

  • kisssmyass

    0

    gościu ma rację. Trzeba pozbyć się balastu żeby móc znowu trochę polatać. Tylko czy przypadkiem zamiana Bale'a na Neymara nie będzie jak wyjście z deszczu pod rynnę? To jest trochę ruska ruletka. Może wystrzeli, może nie. W każdym razie czekam aż Real się odbuduje, Kasę mają, dobrego trenera też. Coś z tego może się urodzi.

  • nowy1279

    0

    Z Realu muszą odejść przede wszystkim Ramos, Marcelo, Modric. Oni są już za starzy i przede wszystkim mają 0 motywacji, aby o cokolwiek z tą drużyną walczyć. Bez większej przebudowy ta drużyna nadal nic nie zdobędzie. Czeka nas kolejny słaby sezon.

  • el.pistolero

    Oceniono 2 razy 0

    Idę o zakład, że prędzej poleci Zizu niż z klubu odejdzie Bale. Zobaczymy czy się sprawdzi :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX