Sport.pl

Odejście Griezmanna pomoże Realowi Madryt? Florentino Perez może sięgnąć po gwiazdę PSG!

Antoine Griezmann, który po sezonie odejdzie z Atletico Madryt, od dłuższego czasu jest na liście życzeń Barcelony. Do gry o francuskiego napastnika chce włączyć się też PSG. A to, według hiszpańskich dziennikarzy, pozwoliłoby Realowi Madryt na przeprowadzenie sensacyjnego transferu.

Po tym, jak Antoine Griezmann ogłosił swoje odejście z Atletico Madryt, to działania ruszyły najbogatsze europejskie kluby. Jeszcze przed deklaracją Francuza, o jego podpis starała się FC Barcelona. W tym tygodniu francuskie media poinformowały, że również Paris Saint-Germain widziałoby Griezmanna u siebie, zwłaszcza jeśli z Park des Princes pożegna się Edinson Cavani. By wykupić zawodnika z Atletico, zainteresowany klub musi wyłożyć 120 milionów euro.

Odejście Antoine'a Griezmanna pomoże Realowi Madryt? Florentino Perez może sięgnąć po Neymara

Jak donosi dziennik „As”, przejście Griezmanna do PSG uruchomiłoby spektakularny efekt domina. W środę, „Le Parisien” informował, że mistrzowie Francji zamierzają sprowadzić trzech zawodników Realu Madryt: Garetha Bale'a, Isco i Toniego Kroosa, za których mieliby zapłacić 210 milionów euro. Jeśli do tej kwoty, dodamy jeszcze pieniądze, jakie trzeba wyłożyć za Griezmanna, kwota urośnie do 330 milionów euro. Według „Asa”, by zrównoważyć te ogromne wydatki i uniknąć konsekwencji finansowego fair-play, kierownictwo PSG zgodziłoby się oddać Neymara do Realu Madryt. 

Hiszpańscy dziennikarze sugerują, że gdyby pojawiła się realna szansa na pozyskanie Neymara, Florentino Perez nie wahałby się zbyt długo. Prezes „Los Blancos” chce w kolejnych sezonach nawiązać do „galaktycznego” Realu, którym zarządzał w latach 2000-2006. Wtedy to na Santiago Bernabeu mogliśmy oglądać m.in. Brazylijczyka Ronaldo, Davida Beckhama, Luisa Figo czy Zinedine'a Zidane'a. Po raz ostatni, „Królewscy” przeprowadzili wielki transfer w 2014 roku, płacąc AS Monaco 75 milionów euro za Jamesa Rodrigueza. W nowym projekcie Pereza główne role mieliby odegrać: Eden Hazard, Paul Pogba i właśnie Neymar, za którego trzeba będzie zapłacić nie mniej niż 222 miliony euro. Tyle właśnie otrzymała za Brazylijczyka Barcelona.

27-letni napastnik kilkukrotnie dawał się już we znaki tak trenerom PSG, jak i kolegom z szatni. Neymar, zirytowany kolejnymi wpadkami zespołu (zarówno w Ligue 1, jak i w Lidze Mistrzów), miał zarzucić niektórym zawodnikom, że nie realizują poleceń trenera Thomasa Tuchela. Po ligowej porażce z Montpellier najmocniej  dostało się Julianowi Draxlerowi – według francuskich mediów niewiele brakowało, by między piłkarzami doszło do rękoczynów. Wielu krytykowało też Neymara za to, w trakcie leczenie kontuzji stopy, nie omieszkał odwiedzić ojczyzny, gdzie wziął udział w słynnym karnawale w Rio. 

Zielone światło na transfer Brazylijczyka musiałby oczywiście dać Zinedine Zidane, który nie jest podobno przekonany do planu Pereza. Poza Hazardem i Pogbą, szkoleniowiec Realu widziałby w swojej drużynie jeszcze: Lukę Jovicia, Christiana Eriksena i Tanguya Ndombele. Co więcej, przybycie Neymara mogłoby wywołać konflikt w szatni „Los Blancos”. Brazylijczyk zażądałby z pewnością ogromnej pensji, bowiem już za grę w PSG otrzymuje około 37 milionów euro za sezon (w Realu najwięcej zarabia Bale – 14,5 miliona).
 

Więcej o: