Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

LaLiga. Mecz Barcelony w USA zagrożony

Mecz hiszpańskiej LaLiga pomiędzy Barceloną a Gironą, który w styczniu ma zostać rozegrany w Stanach Zjednoczonych, może nie dojść do skutku. Wszystko przez nadzwyczajne spotkanie premiera Hiszpanii, szefa hiszpańskiej federacji piłkarskiej i przewodniczącego FIFA.

Przypomnijmy, że że na mocy umowy z firmą Relevent liga hiszpańska będzie pomagała promować piłkę nożna w USA i Kanadzie. - Relevent potrafił zapełnić amerykańskie stadiony organizując International Champions Cup i jesteśmy podekscytowani, że wspólnie będziemy działać na rzecz rozwoju piłki w Ameryce Północnej - mówił szef La Ligi Javier Tebas.

We wtorek potwierdzono, że w pierwszym spotkaniu LaLigi na terenie USA udział wezmą FC Barcelona i Girona, a mecz odbędzie się w styczniu 2019 roku w Miami. Jak się jednak okazuje, starcie może zostać odwołane i przeniesione z powrotem do Hiszpanii. To efekt spotkania premiera Hiszpanii Pedro Sancheza z szefem hiszpańskiej federacji piłkarskiej Luisem Rubialesem i przewodniczącym FIFA Giannim Infantino.

Wszyscy stwierdzili bowiem, że mecze ligi hiszpańskiej powinny być rozgrywane w Hiszpanii. Każdy użył natomiast innych argumentów. Sanchez stwierdził, że przeprowadzenie meczu najważniejszych rozgrywek Hiszpanii na innym kontynencie może zaszkodzić wizerunkowi kraju. Zdaniem Rubialesa taka sytuacja osłabi rangę rozgrywek, a według Infantino piłka nożna to nie tylko biznes.

Decyzji o rozgrywaniu przynajmniej jednego meczu LaLigi w Stanach Zjednoczonych sprzeciwiają się też sami zawodnicy. "Piłkarz nie jest kartą przetargową i nie może być wykorzystywany po to, by zyski czerpały wyłącznie osoby trzecie" - napisało AFE (Hiszpańskie Stowarzyszenie Piłkarzy) w specjalnym oświadczeniu.

- Hiszpańska piłka to nie tylko pieniądze. Nie idziemy w dobrym kierunku, jeśli jedna osoba podejmuje taką decyzję. Tebas nie rozumie, że to piłkarz jest największą gwiazdą, a kibice chcą widzieć swoich piłkarzy u siebie, a nie gdzieś daleko - tłumaczył szef AFE David Aganzo w radiu Cadena Cope. - Rozmawiamy o sprawie z kapitanami wszystkich drużyn - dodawał.

Sprawę komentował również prezydent Realu Valladolid, Carlos Suarez. - Małe drużyny, jak my, mają cztery wielkie mecze w sezonie. Nie sądzę, że nasi fani cieszyliby się, gdybyśmy jedno z takich spotkań mieli rozegrać w USA - przyznał działacz.

Więcej o piłce nożnej:

>> Komisja Ligi przedłużyła karę Michała Probierza

>> Polska utrzyma miejsce w rankingu FIFA, ale straci jeden punkt. Francuzi nie będą liderem

>> "Bild": Łukasz Piszczek znowu wyróżniony

>> Kto zyskał, a kto stracił w oczach Brzęczka po pierwszym zgrupowaniu?

Więcej o: