Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kim jest nowy trener Bayernu? Znowu będzie kazał się przewracać swoim gwiazdom?

Hansi Flick przez ponad dwadzieścia lat pracował za plecami kogoś większego - Joachima Loewa, Oliviera Bierhoffa czy Niko Kovaca. Wygodnie czuł się na tylnym siedzeniu. Ale skoro już siada za kierownicę, to jazda powinna być brawurowa. Szybsza i odważniejsza niż za Kovaca.

Będąc asystentem Joachima Loewa, dzielił reprezentantów na grupy i kazał im wymyślić jak najciekawsze rozegranie rzutu wolnego lub rożnego. Miało być skutecznie, ale też zaskakująco. I tak, w meczu z Algierią na mistrzostwach świata w Brazylii, Thomas Mueller podbiegając do piłki wywrócił się jak na skórce od banana. Pokracznie, zabawnie. Błyskawicznie się pozbierał i wbiegł za stojący na linii pola karnego mur. Toni Kroos próbując dograć mu piłkę, trafił jednak w głowę jednego z Algierczyków i na śmiechu się skończyło. Ale to nie był przypadek. To był pomysł Hansa-Dietera Flicka na zaskoczenie rywali stałym fragmentem. Mueller przewrócił się celowo, by odwrócić ich uwagę. I takich pomysłów asystent Loewa miał mnóstwo, ale długo walczył, by przekonać szefa do ich realizacji. „Jogi” lekceważył znaczenie stałych fragmentów gry i rzadko znajdował czas, by je trenować. Ale w końcu zaufał Hansiemu i to również dzięki nim został w 2014 roku mistrzem świata. – Hansi przygotował je wybitnie – mówił po mundialu z miną szefa kuchni, której goście chwalą głównie jego pomocnika.

Kto zostanie nowym trenerem Bayernu Monachium? "Cichy faworyt" [WIDEO]

Dobry policjant

Flicka wszyscy lubią. Sympatyczny, uśmiechnięty, stroniący od mediów, lubiący się schować i maniakalnie pracować nad rozwiązaniami różnych sytuacji na boisku. Asystent idealny. I rzeczywiście asystentem był przez wiele lat. Skończył grać w piłkę w 2000 roku po serii kontuzji i przez kolejne pięć lat pracował w Hoffenheim, gdy jeszcze grali w lidze regionalnej. Do dzisiaj to jego jedyna samodzielna praca. Przez kolejne trzynaście lat był asystentem: krótko w Red Bullu Salzburg, później przez osiem lat w reprezentacji Niemiec i w tym roku w Bayernie.

To Flick rozpisywał w reprezentacji plany treningowe i – jak określa to "Sueddeutsche" - był pragmatyczną częścią Loewa. Doradzał, potrafił go przekonać. Dlatego po mundialu w Rosji wybuchła w niemieckim związku dyskusja, czy z Flickiem wciąż pracującym w reprezentacji (odszedł po wygranych mistrzostwach) potoczyłoby się to tak samo fatalnie. Nie chodziło tylko o stałe fragmenty gry, ale też decyzję o niepowoływaniu Leroya Sane. Choć to nie do zweryfikowania, Flick prawdopodobnie przekonałby Loewa do zmiany zdanie. Pewnie dałby też radę namówić go do wystawienia w środku pola Joshuy Kimmicha. Był wielkim zwolennikiem takiego rozwiązania. Ale teraz, pracując w Bayernie, prawdopodobnie się na to nie zdecyduje i wystawi go na prawej obronie, bo zbyt wielu obrońców leczy kontuzje.

Już w reprezentacji korzystał ze swojego wyczucia i podejścia do zawodników. On w duecie z Loewem był dobrym policjantem, który przychodzi, rozmawia, rozumie i tłumaczy. Teraz, podczas próby ognia w Bayernie, przydadzą mu się te świetne relacje, które udało mu się nawiązać z Neuerem, Boatengiem czy Muellerem. Liderów szatni ma po swojej stronie. Jako asystent Kovaca też pocieszał niegrających piłkarzy. Słynne jest choćby zdjęcie, na którym obejmuje siedzącego na ławce Javiego Martineza. Jego asystowanie Kovacowi sprowadzało się do roli mediatora: odbywał dziesiątki rozmów, rozumiał piłkarzy, rozumiał ten klub, bo sam rozegrał w nim ponad 130 meczów.

Hansi Flick - tymczasowo idealny

Jest trenerem nowoczesnym. Już lata temu, pracując w zaściankowym Hoffenheimie, wprowadzał do klubu technologiczne nowinki. W reprezentacji, a później też w federacji, tworzył całe systemy informatyczne służące do magazynowania niewyobrażalnej ilości danych o piłkarzach i drużynach przeciwnych. Latał na konferencje do USA, by tam z najlepszymi informatykami pracować nad rozwiązaniami, które mogłyby pomóc reprezentacji.

Przed rozpoczęciem tego sezonu, Bayern dokooptował go do sztabu Niko Kovaca. Miał być "wielką pomocą dla Kovaca" – jak wyjaśniał to Karl-Heinz Rummenigge. Miał być głosem bardziej analitycznym. Brakującym elementem w sztabie, który zdoła uwolnić zespół w ofensywie. – Mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić – mówił na początku współpracy. Ale Kovac bawić się nie chciał, myślał o futbolu inaczej niż szefowie Bayernu i inaczej niż Flick. Dlatego też wydaje się być dobrym tymczasowym wyborem. Bo to co Kovac przykręcił, on nieco poluzuje. Na kilka meczów powinno zadziałać – trochę jak w przypadku Manchesteru United, gdzie na początku największą zaletą Ole Gunnara Solskjaera było to, jak bardzo różnił się od zwolnionego Jose Mourinho.

Telefon zadzwonił podczas niedzielnej kolacji. Gdy na ekranie wyświetlił się numer Hasana Salihamidzicia, Flick mógł się domyślać o co chodzi. Został zaproszony na spotkanie, podczas którego władze Bayernu przekonały go, że powinien zostać tymczasowym trenerem. – To nie była dla mnie łatwa sytuacja, bo przez ostatnie miesiące wspierałem Niko. Zawsze był uczciwy i bezpośredni, więc gdy odchodził wiele osób poczuło gulkę w gardle. Trudno było mi od razu wejść w jego buty, ale czułem, że muszę to zrobić ze względu na lojalność wobec klubu – wyjaśniał na pierwszej konferencji prasowej. Później tłumaczył jak ma grać jego Bayern i różnicę względem ostatnich miesięcy dało się wyczuć w każdym zdaniu. – Najważniejsze, żeby zespół był "proaktywny". Musimy bronić pressingiem, starać się jak najszybciej odzyskać piłkę i atakować. To założenia, które na początku chcemy zrealizować – mówił.

Flick uniknął pierwszego błędu, który popełnili m.in. Niko Kovac i Juergen Klinsmann, nie włączając do swoich sztabów wieloletniego asystenta, Hermanna Gerlanda. Dziennikarze dopatrzyli się już zależności, że kto nie bierze 65-latka do siebie, temu w Bayernie nie wychodzi. Flick chciał go oczywiście z innych względów: - Współpracował z Juppem Heynckesem, Louisem van Gaalem, Pepem Guardiolą i Carlo Ancelottim. Jest tutaj wiele lat. Jest bardzo doświadczony, zna zespół, zna procedury, zna cały Bayern. Dlatego chciałem z nim pracować.

Dwa mecze Flicka. A może więcej?

Przed Flickiem na pewno dwa mecze. Środowy w Lidze Mistrzów przeciwko Olympiakosowi i ligowy klasyk z Borussią Dortmund. Co dalej? Nie wiadomo. Może dostanie tych meczów więcej, może poprowadzi Bayern do końca rundy. Ale na więcej chyba nie ma co liczyć – dużo zależy od tego, jak potoczą się poszukiwania trenera na stałe. Od plotek aż huczy, ale najbardziej prawdopodobne wydaje się zatrudnienie Arsene’a Wengera, który jest wyraźnie zainteresowany pracą w Monachium. – Oczywiście, że chciałbym przejąć Bayern. Utrzymywałem się na topie od 33. do 69. roku życia. Tęsknię za treningami, meczami, za satysfakcją z pracy, za dzieleniem się emocjami – przyznał w rozmowie z "The Sun". Wymarzonego Erika Ten Haga raczej można skreślić, bo pracuje w Ajaksie i z Amsterdamu ruszać się nie chce. Przynajmniej do lata. Jose Mourinho zawsze był bardziej kandydatem dziennikarzy niż władz Bayernu, a Ralph Rangnick wypisał się, zaprzeczając wszystkim plotkom.

Inna sprawa, że Flick raczej nie ma ambicji na zostanie pierwszym trenerem na stałe. To nie ten przypadek, który chce się uczyć od swojego mistrza, podpatrywać go i w końcu samemu wsiąść za kierownicę. Jemu zdecydowanie wygodniej na tylnym siedzeniu. Ale skoro już na chwilę się przesiada, to jazda powinna być brawurowa. Szybsza i odważniejsza niż za Niko Kovaca.

Więcej o:
Komentarze (10)
Kim jest nowy trener Bayernu? Znowu będzie kazał się przewracać swoim gwiazdom?
Zaloguj się
  • jxl82

    Oceniono 5 razy 3

    Jawohl Herr Flick!

  • bas44

    Oceniono 3 razy 1

    świetny artykuł!

  • 0zatkaokakao0

    Oceniono 2 razy 0

    Bayern zaczyna robić to co Legia jeśli chodzi o trenerów. Do Aco nic nie mam ale poprzednie pomysły...

  • am.ciulenko

    Oceniono 4 razy -2

    Nie ma paniki jest super snajper łupieżowy stójkowy levusenko

  • goetterdaemmerung_2015

    Oceniono 8 razy -4

    Teraz ja bym proponował by przy rzucie wolnym Lewandowski zaczął skakać pajacyki, Neuer mógłby żonglować rękawicami bramkarskimi, a skoczny Coman jakieś salto trzasnąć. W tym czasie Mueller by się znowu wypieprzył, Alaba by udawał Tarzana i wydawał głośne okrzyki. A Coutinho podał do niepilnowanego Gnabry'ego. Jedynym minusem tego rozwiązania jest to, że Gnabry często w nieprzewidywalny sposób traci piłkę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX