Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Bayern Monachium mistrzem Niemiec? To wcale nie jest najważniejsze. Trudno być Niko Kovacem

- Zorientowałem się, jak trudno być człowiekiem - mówi Niko Kovac, wyraźnie wyczerpany tym, co się wokół niego dzieje od tygodni. Czy mecz z Eintrachtem Frankfurt, jego poprzednim klubem, jest ostatnim w Monachium w roli trenera Bayernu? To dziś rozpala w Niemczech większe emocje niż, czy Bayern obroni mistrzostwo.

Sąd nad Niko Kovacem trwa od miesięcy. W piątek Spox podało, że trener zostanie zwolniony bez względu na wyniki dwóch ostatnich spotkań (z Eintrachtem Frankfurt o mistrzostwo Niemiec i finał Pucharu Niemiec z RB Lipsk). Bayern Monachium zaprzeczył tym doniesieniom. Bardzo dobrze znający realia Bayernu "Sport Bild" dodał, że decyzja rzeczywiście nie została jeszcze podjęta, ale Chorwat może odejść nawet pomimo zdobycia dubletu. Co istotne, redaktor naczelny Spox, Martin Volkmar - autor tekstu, który wywołał zamieszanie - jeszcze raz powtórzył swoje informacje i przekonuje, że niedługo zostaną oficjalnie potwierdzone.

Rummenigge: W tym klubie nie ma gwarancji pracy dla trenerów

Bayern nie zdobył dubletu od 2016 roku, czyli od pożegnalnego sezonu Pepa Guardioli. Nie udało się to w 2017 Carlo Ancelottiemu, który nawet nie doszedł do finału Pucharu Niemiec. Nie udało się rok temu Juppowi Heynckesowi, który w finale przegrał z Eintrachtem prowadzonym właśnie przez Kovaca. A jednak dyskusje o finale sezonu w Bundeslidze (Bayern musi przynajmniej zremisować z Eintrachtem, by nie wyprzedziła go Borussia Dortmund grająca z Borussią Moenchengladbach) i szansach na dublet zeszły na dalszy plan. Jakby ewentualne mistrzostwo Bayernu było ważne tylko ze względu na to, co oznacza dla przyszłości Kovaca, a nie miało wielkiej wartości samo w sobie.

Nawet klub poczuł się w obowiązku, by zareagować na te doniesienia. Ale zareagował w znaczący sposób. - Nie ma takiej decyzji. Ta wiadomość jest absolutnie fałszywa - powiedział Karl-Heinz Rummenigge. "Nie ma takiej decyzji". Czyli dyskusje o jego przyszłości wciąż trwają.

A muszą być zażarte. Rummenigge (prezes piłkarskiej części Bayernu) jest sceptycznie nastawiony do Kovaca. Nawet po tym, jak Bayern rozbił Borussię 5:0 i wrócił na pozycję lidera - choć w pewnym momencie sezonu miał już dziewięć punktów straty - Rummenigge w programie "Doppelpass" bardzo ważył słowa na temat Kovaca. Mówił, że w Bayernie trenerzy nie mają gwarancji pracy, mają natomiast obowiązek radzić sobie z presją i Kovac nie może na nią narzekać. Odrobienie strat do Borussii Rummenigge docenił, ale zwrócił uwagę, że Bayern jesienią stracił dystans przez błędy trenera, który przesadził z rotacjami w składzie. I dał do zrozumienia, że to wszystko, co Bayern zrobił w drugiej części sezonu Bundesligi, cieszyłoby go dużo bardziej, gdyby nie odpadnięcie z Liverpoolem już w 1/8 finału Ligi Mistrzów. To jest klucz do zrozumienia tego, co się dziś wokół Kovaca dzieje: przegrane starcie z Juergenem Kloppem i jego Liverpoolem. Nadzieje po bezbramkowym remisie na Anfield i brutalna weryfikacja w rewanżu u siebie, przede wszystkim w drugiej połowie, gdy Liverpool strzelał gole na 2:1 i 3:1. Chorwat pokazał, że jest wystarczająco dobrym trenerem, by w sezonie przejściowym, przed przebudową składu, walczyć o krajowe trofea. Ale nie udowodnił, że przebudowany już Bayern będzie w stanie doprowadzić do sukcesu w Lidze Mistrzów.

Stąd też obecny rozdźwięk między szefami Bayernu. Kandydatura Kovaca była kompromisem między oczekiwaniami Rummenigge i Ulego Hoenessa (prezesa całego Bayernu), ale jednak ze wskazaniem na tego drugiego. I to Hoeness był gotów podczas sezonu, jak mówił, bronić Kovaca aż do krwi. Rummenigge - nie. Według "Sport Bilda", jeśli Kovac odejdzie, nawet mimo zdobycia dubletu, to dużą rolę odegrają w tym piłkarze. Gwiazdom Bayernu nie podoba się mała liczba wariantów ofensywnych. I znów wraca dwumecz z Liverpoolem i mało odważne podejście do niego. Bezbramkowy remis na Anfield Road początkowo uznano za sukces, bo Bayern wreszcie uszczelnił obronę, z którą miał duże problemy w tamtym czasie. Ale po rewanżu zaczęło się wybrzydzanie również na pierwszy mecz, na to że ceną za szczelną obronę był brak ataku. "Mieliśmy pełne gacie" - mówił Hoeness. Bayern na Anfield po raz pierwszy od czterech lat w Lidze Mistrzów nie oddał celnego strzału. W rewanżu jedynego gola dla mistrzów Niemiec strzelił obrońca Liverpoolu Joel Matip - samobójczego.

Kovac: Jak trudno być człowiekiem

Ciągła krytyka, z jaką Kovac musiał się mierzyć od pierwszego dnia w Monachium, czegoś go nauczyła. - Zorientowałem się, jak ciężko być człowiekiem. Ludzie to bardzo, bardzo trudny gatunek. W dyskusjach musimy zachowywać pewien poziom. Nasz świat musi stać się lepszy, potrzeba w nim więcej empatii. Gdybym cię uderzył, to bolałoby cię przez chwilę. Ból by minął. Ale gorszy jest ból duszy - powiedział Kovac na konferencji prasowej przed meczem z Eintrachtem. 

Krytyka jest bardzo głośna, a pozytywne strony często umykają. Chorwat całkiem dobrze reagował na kryzysy, nawet jeśli - jak mówi Rummenigge - do niektórych sam się przyczynił. Odrobił potężną stratę do Borussii, Bayern wygrał 12 z 16 meczów w rundzie rewanżowej. Kovac pokazał też, że umie budować piłkarzy, jeśli mu zaufają. Błyszczy Serge Gnabry, przy którym były po przyjściu do Bayernu znaki zapytania, czy to na pewno piłkarz na taki wielki klub. Władzom klubu spodobało się również to, jak Kovac poradził sobie z bójką Roberta Lewandowskiego z Kingsleyem Comanem. To, jak trudnym rywalem był Liverpool, pokazały w jakimś stopniu późniejsze mecze LM i lanie, jakie dostała Barcelona (0:4). Choć piłkarze mają do Kovaca zastrzeżenia, to przy każdym kryzysie z obecnego sezonu przyznawali, że to w dużej mierze również ich wina.

Niko Kovac wyhodował potwora, przez którego zostanie zwolniony?

Z przymrużeniem oka można powiedzieć, że Kovacowi nie pomaga jego były klub (a sobotni rywal) i jego znakomite wyniki w tym sezonie. Eintracht Frankfurt w poprzednim sezonie z Niko Kovacem zajął ósme miejsce w Bundeslidze (a miał szanse na więcej, w ciągu ostatnich pięciu kolejek spadł o cztery pozycje) i pokonał Bayern 3:1 w finale Pucharu Niemiec. Z nowym trenerem Adim Huetterem, mimo że odeszli ważni piłkarze, a doszły obowiązki w Lidze Europy, Eintracht jest lepszy. Był o krok od finału Ligi Europy, a teraz jedzie do Monachium walczyć o zwycięstwo, które dałoby mu szansę awansu z szóstego miejsca nawet na czwarte, dające prawo startu w Lidze Mistrzów. Przez to nieco przyblakły osiągnięcia Kovaca we Frankfurcie. Niesłusznie, bo jednak to on trzy lata temu wyciągnął Eintracht znad przepaści, jaką byłby spadek do drugiej Bundesligi. I skierował na nowe tory drużynę, która w sobotę może pozbawić go pracy.

Jeśli jednak Bayern sięgnie po dublet, to zwolnienie Kovaca będzie trudne. Tym bardziej, że na horyzoncie nie ma żadnego oczywistego kandydata. Jednym z nich jest Erik ten Hag, były trener rezerw Bayernu, ale Holender raczej skłania się ku pozostaniu w Ajaksie. Drugim jest Mark van Bommel, były piłkarz Bayernu, ale to jeszcze większy nowicjusz od Chorwata. W pierwszym sezonie samodzielnej pracy w PSV Eindhoven zdobył wicemistrzostwo po wyrównanej walce z Ajaksem. Zawsze był typem przywódcy, długo przyuczał się do zawodu trenera u boku swojego teścia, Berta van Marwijka, byłego selekcjonera holenderskiej reprezentacji. Ale czy to na pewno jest trener na kluczowy sezon w Bayernie? Na czas wprowadzania zmian, przebudowywania defensywy już z przychodzącymi w lecie Benjaminem Pavardem i Lucasem Hernandezem? To są dwa potwierdzone już transfery, a będą kolejne. 

- Jeśli nie zostanę tutaj, to nie załamię się. Dla mnie pieniądze nie są najważniejsze. Co ma przyjść, to przyjdzie. Chcę, by moje drużyny zdobywały tytuły i grały dobrą piłkę -  powiedział Kovac przed być może swoim ostatnim meczem w roli trenera Bayernu na Allianz Arenie. - Pewne jest tylko to, że nigdy się nie poddam.

Więcej o: