Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Dramatyczny apel siostry Emiliano Sali. "Proszę, proszę, proszę"

- W głębi serca czuję, że Emiliano wciąż żyje. Wiem, że razem z pilotem gdzieś tam są - mówi zrozpaczona Romina Sala, siostra zaginionego piłkarza Cardiff City.

Przypomnijmy, że w poniedziałkowy wieczór prywatny samolot z Emiliano Salą i jego pilotem zniknął z radarów nad kanałem La Manche. Akcja poszukiwawcza rozpoczęła się chwilę po zdarzeniu (liczono, że awionetka Piper Malibu bezpiecznie wylądowała na wodzie). Ale mimo usilnych prób, nie przyniosła żadnych rezultatów - nie znaleziono nawet szczątków samolotu - dlatego w czwartek Policja w Guernsey (terytorium przy francuskim wybrzeżu na kanale La Manche) poinformowała o jej zakończeniu.

Szanse na to, że piłkarz wciąż żyje, są bliskie zeru. Rodzina Argentyńczyka nie traci jednak wiary. - Rozumiemy fakty i naprawdę doceniamy wszystkie podjęte do tej pory wysiłki. Chcemy podziękować Cardiff i Nantes, a także wszystkim, którzy szukali Emiliano. Ale proszę, proszę wszystkich. Proszę, proszę, proszę: nie przestawajcie go szukać. W głębi serca czuję, że Emiliano wciąż żyje. Wiem, że razem z pilotem gdzieś tam są - mówi zrozpaczona Romina Sala (siostra Emiliano) w rozmowie z ESPN.

Czy Cardiff będzie mogło odzyskać za niego pieniądze?

Emiliano Sala w zeszły piątek został piłkarzem Cardiff FC, do którego trafił z FC Nantes za rekordową w skali klubu kwotę 15 mln funtów. -  Cardiff może próbować odzyskać pieniądze, ale na pewno nie będzie to prosta sprawa. Najprawdopodobniej zakończy się w Trybunale Arbitrażowym. Tam zapadnie ostateczna decyzja - mówi Piotr Podgórski, radca prawny z kancelarii Clever One, mający doświadczenie w przeprowadzaniu międzynarodowych transferów.

Transfer do Cardiff był dla Sali nagrodą za postępy, jakich dokonał w FC Nantes. Do klubu zarządzanego przez Waldemara Kitę trafił latem 2015 roku z Bordeaux. - To jeden z lepszych technicznie napastników, który tu ostatnio trafił. Trochę to było dziwne, bo na początku wydawało się nam, że nie pasował do modelu gry Nantes. Szybko wszedł jednak w drużynę, bo po pierwsze miał jakość, po drugie nigdy nie odpuszczał, a po trzecie był skuteczny i strzelał ważne gole. Z 12 jego bramek w tym sezonie, aż 11 dawało “Kanarkom” punkty - mówi nam Julien Soyer, dziennikarz zajmujący się Nantes w dzienniku "Ouest-France."

Więcej o:
Komentarze (25)
Dramatyczny apel siostry Emiliano Sali. "Proszę, proszę, proszę"
Zaloguj się
  • pemu

    Oceniono 7 razy 5

    A dlaczego Cardiff ma odzyskać pieniądze?

    Wypadki się zdarzają.

  • kaviar100

    Oceniono 4 razy 4

    Bezsensu. Czemu mają zwrócić pieniądze Cardiffu!? Trzeba było mu zabezpieczyć należycie transport, a nie jak to w smsie pisał do ojca, że się boi lecieć bo samolot wygląda jak by miał się lada chwila rozlecieć.

  • wassercug_fajwel

    Oceniono 1 raz 1

    Za dwa - trzy tygodnie dopłynie do Anglii - zazwyczaj gdzieś w okolicach Brighton Kanał wyrzuca ciała. Podobno pilot miał licencje tylko na latanie z widocznością, nie miał na latanie na przyrządach - wpadli w strefę złej pogody i stało się to co się w takim momencie stać musiało :-( Wielka szkoda utalentowanego piłkarza no i pilota :-(
    RiP

  • lieft

    Oceniono 3 razy 1

    Rodzina byłaby głupia gdyby popuściła choć troche kasy. Nieważne że nie żyje. Mógł umrzeć, zginać dzień po podpisaniu kontraktu, ale i po parun latach. I co? Po np 5 latach też by się wtedy domagali zwrotu kasy?

    On już się przywitał z Elvisem.

  • polonests

    Oceniono 1 raz 1

    A nie istnieją odszkodowania? Piłkarze są chyba ubezpieczeni od wypadków.
    Po drugie - gdzie miałby być, jeśli żyje?

  • eurotram

    Oceniono 3 razy 1

    Niestety,brutalna prawda jest taka że to "przeczucie" jest jedynie oparte na siostrzanych uczuciach i PRAGNIENIU żeby Emiliano dalej żył; ma to mniej więcej tyle wspólnego z szansami pomyślnego rozstrzygnięcia co przeczucie matki Iwony Wieczorek,że Iwona "gdzieś tam jednak żyje". Rodzinie zawsze najtrudniej się z tym pogodzić,ale ostatecznie kto inny ma wierzyć do końca jak nie rodzina? Można tylko współczuć,ale dalsze takie newsy to jedynie żerowanie na tragedii.

    A w obliczu tej tragedii i nastrojów wokół niej to Kita naprawdę sobie strzeli w stopę jak nie odda przynajmniej połowy kasy,bo przy tych nastrojach rośnie prawdopodobieństwo że co zyskan na nieoddaniu szmalu, to straci na odwróceniu się sponsorów od bezdusznego chciwca. A - co pisałem już wcześniej - ta skromna bańka Euro wydana na Salę w 2015 już dawno mu się zwróciła i to z nawiązką.

  • takaprawda2015

    Oceniono 3 razy 1

    Pewnie że są. Czekają na ratunek na bezludnej wyspie na środku kanału.

  • rikol

    0

    Współczuję tej pani, ale jestem przeciwko specjalnemu traktowaniu ofiar, tylko dlatego, ze są sławne. Wystarczy przestrzegać procedur.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX