Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. W Manchesterze City karne może strzelać tylko Aguero [PODSUMOWANIE 8. KOLEJKI]

Hit na Anfield, uratowany Jose Mourinho, nowy rekord Premier League i wysokie zwycięstwo Arsenalu zwieńczone cudowną bramką Ramseya - nieźle jak na jedną kolejkę Premier League.

Aguero, długo nic i Ederson?

Sergio Aguero nienawidzi grać na Anfield – nigdy tutaj nie wygrał, nigdy nie strzelił gola, oddał tylko trzy celne strzały, a w niedzielę wystąpił po raz dziesiąty. Pep Guardiola znów po godzinie zdjął go z boiska i zastąpił Gabrielem Jesusem, jednak po raz pierwszy w momencie przeprowadzania zmiany Manchester City nie był na prowadzeniu i po raz pierwszy boleśnie odczuł brak Argentyńczyka na murawie. To doprawdy zaskakujące, że oprócz Aguero nie ma w tej drużynie pewnego wykonawcy jedenastek.

Martin Atkinson podyktował rzut karny, a po piłkę ruszyli Rihad Mahrez i Gabriel Jesus. Pojedynek o to, kto ustawi piłkę na wapnie wygrał Algierczyk, co Jesus skwitował ironicznym uśmiechem. I pewnie miał nawet nutkę satysfakcji, gdy piłka poleciała nad poprzeczką. Po meczu Guardiola, jeszcze na murawie, pocieszał Mahreza i studził emocje u Brazylijczyka.
- Chciałem przeprosić Gabiriela, ale to była moja decyzja. Mahrez, na treningach perfekcyjnie wykonywał rzuty karne, ale czasami zdarza się coś takiego. Nie było Sergio Aguero, chciał strzelać i podjął ryzyko – tłumaczył tę sytuację Guardiola.

Statystki są w tym przypadku bezlitosne. W Manchesterze City, poza Aguero, nie ma piłkarza, który gwarantowałby pewne wykonanie rzutu karnego. To nie przypadek, że Mahrez nie trafił – z ostatnich ośmiu jedenastek wykorzystał tylko trzy. Walczący z nim Jesus procentowo jest jeszcze gorszy, bo z trzech rzutów karnych zdobył tylko jedną bramkę. Nie ma co szukać nadziei w doświadczonym Davidzie Silvie. On ostatni raz podszedł do rzutu karnego sześć lat temu i też go zmarnował. Swoją gotowość do strzelania karnych zgłosił już bramkarz Ederson i w sumie nie może to dziwić, skoro jego idolem jest Rogerio Ceni, który grając w lidze brazylijskiej wykorzystał 34 z 38 rzutów karnych.

„Nowa wiadomość: ED WOODWARD”

- Osoby czytające gazety, działające w mediach społecznościowych, być może uznały, że już zostałem wylany. Gdybym nie dostał SMS-a od zarządu, żebym już nie czytał tych spekulacji, to sam bym w to uwierzył – wyjawił Jose Mourinho po zwycięstwie nad Newcastle United. Wyobrażam sobie moment, w którym Portugalczyk po przeczytaniu tych wszystkich informacji, że został zwolniony, słyszy sygnał przychodzącej wiadomości. Widzi na ekranie: „Nowa wiadomość: ED WOODWARD”, a w jego głowie pojawia się myśl, że czeka go pełne klasy zerwanie przez SMS-a.

Ale wiadomość była dobra. Rozgrywany dzień później mecz też ułożył się po myśli Portugalczyka, chociaż już po dziesięciu minutach przegrywał 0:2 i to z drużyną będącą w strefie spadkowej. Straty udało się odrobić, a Manchester United pokazał wszystkie cechy, których brakowało w ostatnich tygodniach. Piłkarze zagrali ambitnie, do ostatniego gwizdka, wreszcie uwalniając swój potencjał np. przy wyrównującym golu. Mourinho może mówić, że piłkarze nigdy nie grają dla niego, a dla siebie i przede wszystkim dla klubu, ale jego satysfakcja po meczu była widoczna gołym okiem. Szedł z zaciśniętą pięścią, wymachiwał nią w geście triumfu, napawał się skandowaniem swojego imienia i nazwiska z trybun. Na konferencji prasowej stwierdził, że tak naprawdę to on tego nie lubi. Cały Jose.

Tego wieczoru trafił też ze zmianami. Wprowadził na boisko Juana Matę i Alexisa Sancheza, którzy wreszcie się przełamali i zapewnili United pierwsze od czterech meczów zwycięstwo. Hiszpan strzelił pierwszego gola od grudnia, a Sanchez na tę bramkę czekał pół roku. To jak? Zagrali się dla swojego menedżera?

U „Wilków” bez zmian

Gol Matta Doherty’ego pozwolił Wolverhampton wygrać po raz czwarty w tym sezonie. „Wilki” od zremisowanego 1:1 meczu z Manchesterem City podzieliły się punktami tylko z Manchesterem United, a pozostałe spotkania wygrały. Rozumiem, że Nuno Espirito Santo nie ma wielu powodów, by mieszać w składzie, ale jego konsekwencja w stawianiu na tych samych piłkarzy jest bezprecedensowa. Rekordowa!

Portugalczyk od pierwszego meczu sezonu stawia wystawia na ten sam skład. Żadnej zmiany w wyjściowej jedenastce. Nie było takiego przypadku od momentu powstania Premier League. Trener jest w tym wszystkim bardzo lojalny, bo aż ośmiu zawodników z tej żelaznej jedenastki wywalczyło w poprzednim sezonie awans. Wśród nich jest wspomniany Doherty, który pamięta jeszcze spadek z elity w 2012 roku. – Wielu trenerów, nowych właścicieli mogło mnie po drodze wykopać i powiedzieć, że zaczynamy nowy projekt. Gramy dobrze, cieszę się, że tu jestem i będę tak długo, jak to możliwe – mówił obrońca „Wilków”.

Myślę, że przy okazji ustanowienia rekordu warto przypomnieć skład Wolves z ośmiu meczów tego sezonu: Rui Patrício, Willy Boly, Conor. Coady, Ryan Bennett, Jonny Castro, Rúben Neves, Joao Moutinho, Matt Doherty, Diogo Jota, Raul Jiménez i jeszcze Hélder Costa.

Kolejna cudowna akacja Arsenalu. Przypomina się mecz z Norwich

67. minuta meczu Fulham – Arsenal. Goście przejmują piłkę przed swoim polem karnym, wymieniają kilka efektowych podań i po kilku sekundach są już przy drugiej bramce. Wreszcie Aubameyang podaje w pole karne, a Aaron Ramsey strzela gola piętą. Jest 1:3. Z tej akcji byłby dumny sam Arsene Wenger.

Później „Kanonierzy” strzelą jeszcze dwa gole i odniosą szóste zwycięstwo z rzędu. Są w najlepszej formie spośród wszystkich zespołów Premier League i można stwierdzić, że Unai Emery przekuł niepowodzenia w pierwszych kolejkach w sukces. Na Craven Cottage poza duetem Lacazette – Aubameyang świetnie spisali się też piłkarze będący w ich cieniu, czyli Welbeck i Iwobi, którzy mieli udział przy dwóch pierwszych golach. Emery wykręcił się od odpowiedzi na pytanie czy Arsenal jest w stanie wygrać mistrzostwo Anglii. Zamiast tego wciąż mówił o pracy, spokoju, mentalności i radości. Tej na razie nie brakuje wśród kibiców „Kanonierów”, których jedynym powodem do zmartwień jest nierozwiązana sprawa nowego kontraktu dla Ramseya. Dobry mecz Walijczyka cieszy przede wszystkim jego agenta, który w rozmowach z Liverpoolem (ich zainteresowanie Ramseyem ma narastać z każdym kolejnym tygodniem) może być jeszcze odważniejszy i poprosić o jeszcze większe pieniądze.

>>> Robert Lewandowski nie został nominowany do Złotej Piłki! Jest nawet Benzema

>>> Eden Hazard marzy o transferze. "Real Madryt to najlepszy klub na świecie"

>>> Klopp o Lidze Narodów: To najbardziej bezsensowne rozgrywki w piłce nożnej

Więcej o:
Skomentuj:
W Manchesterze City karne może strzelać tylko Aguero. Beznadziejne statystyki pozostałych piłkarzy
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX