Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Puchar Polski. Pierwsze trofeum od 25 lat. W Luksemburgu przeżywają sukces Legii

Puchar Polski wywalczony po zwycięstwie Legii z Arką 2:1 odbił się echem nawet w Luksemburgu. To dzięki Chrisowi Philippsowi, reprezentantowi tego kraju. Małego państwa, który na sukces klubowy swojego piłkarza czekało... ćwierć wieku.
1 : 2
Informacje
Puchar Polski 2017/18 - Finał
Środa 02.05.2018 godzina 16:00
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Arka Gdynia
0
1
1
Legia Warszawa
2
0
2
Składy i szczegóły
Arka Gdynia
Bramka: Sołdecki (90.+8.) Czerwona kartka: Piesio (69.) Skład: Steinbors - Zbozień, Marcjanik, Helstrup, Warcholak - Sołdecki, Marcus, Nalepa (74. Marciniak), Bogdanow (46. Piesio), Szwoch - Jankowski (46. Siemaszko)
Legia Warszawa
Bramki: Niezgoda (12.), Cafu (29.) Skład: Cierzniak - Vesović, Remy, Pazdan, Hlousek - Cafu, Philipps, Antolić - Kucharczyk (88. Eduardo), Niezgoda, Radović (67. Szymański)

W Warszawie na finale Pucharu Polski można było się przekonać, że teoretycznie lokalne wydarzenie, nabiera charakteru międzynarodowego. Na decydujący mecz tych rozgrywek  zjechała mała grupa dziennikarzy z Luksemburga. Nie przyciągnął ich co prawda sam Puchar Polski, ale jedna z jego postaci. Dokładniej Chris Philipps, zimowy nabytek Legii, reprezentant kraju, częściej kojarzonego z rajem podatkowym niż futbolem.

- Chris nie jest u nas jakąś super gwiazdą, ale na pewno popularnym człowiekiem. Po pierwsze dlatego, że jest piłkarzem profesjonalnym, a tacy tu zdarzają się raczej rzadko. Teraz w sumie mamy ich pewnie ze dwudziestu. Chris był jednak jedynym, który grał w Ligue 1. Jest rzeczywiście najbardziej rozpoznawalny jeśli chodzi o naszą reprezentację – powiedział Sport.pl  Dan Elvinger dziennikarz „Tageblatt”.

Jego wyprawa do Polski i zdobycie przez Legię pucharu ma zaowocować dużym reportażem, który ukarze się prawdopodobnie na pierwszej stronie największego w kraju ogólnospołecznego dziennika. Okazuje się, że sukces Philippsa to wydarzenie w Luksemburgu głośne i ważne.

- To pierwszy klubowy tytuł naszego piłkarza od 25 lat – uśmiecha się Elvinger. – Cóż jeszcze niedawno mieliśmy łącznie kilku profesjonalnych zawodników, dopiero teraz jest ich trochę więcej. Dlatego od 1993 roku był w kwestii sukcesów mały zastój – tłumaczy.

- W latach 90-tych to Guy Hellers zdobył Puchar Belgii ze Standardem Liege, a Jeff Saibene wywalczył mistrzostwo Szwajcarii z FC Arau. Potem nasi piłkarze grali w małych klubach, więc na nic nie było szans – wyjaśnia. Teraz sportowa historia Luksemburga zmienia się dzięki Philippsowi, na którego wszyscy zwracali już uwagę za czasów jego gry w Ligue 1 oraz Ligue 2. Za awans z drugiej ligi do francuskiej elity nikt jednak pucharów i medali nie daje.

- W FC Metz w dodatku on wiele nie grał, często przesiadywał w rezerwach. Tutaj cieszy się zaufaniem. Transfer do Legii wpłynie korzystnie na jego rozwój i dalszą karierę. Jeśli chodzi o poziom sportowy to ten Metz i Legii pewnie jest zbliżony. Co do rzeczy związanych z organizacją czy funkcjonowaniem klubu, to tu jest zdecydowanie lepiej i bardziej profesjonalnie. To zdanie moje i samego Philippsa – zaznacza nam dziennikarz. Niebawem pewnie tu wróci. Phillips, oprócz krajowego pucharu, chce sięgnąć z Legią po mistrzostwo.

- Luksemburskiego piłkarza sięgającego z klubem po dwa trofea w jednym roku, pamiętają u nas ci, którzy futbolem interesowali się w latach 60-tych – śmieje się Elvinger. – Wiem, że to dla was prehistoria.

Philipps w finale Pucharu Polski zagrał 90 minut. Z Legią ma dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia o rok. 

Więcej o:
Komentarze (10)
Puchar Polski. Pierwsze trofeum od 25 lat. W Luksemburgu przeżywają sukces Legii
Zaloguj się
  • misiek_kukurysiek

    Oceniono 2 razy 2

    U nas nie ma prehistorii. Tylko dzięki temu, że ostatnio nie wpadamy na Anglików, nie było okazji do świętowania zwycięstwa 1:1 na Wembley.

  • notremak

    Oceniono 1 raz 1

    To nie z San Escobar?
    Szkoda...

  • mer-llink

    Oceniono 1 raz 1

    Panie Sosnowski Kacprze, oto dołącza Pan niezłomnie do tej superważnej, bo przezabawnie durnowatej kasty, zwanej Żurnaliści Sportowi. To kasta, która przygarnia co większych nieuków i językowych flejtuchów.
    Pisze Pan dziś z takom dumom i poświęcenię: "... ma zaowocować dużym reportażem, który ukarze się prawdopodobnie..."
    (zachowuję jako cytat, żeby nie mówiono, że czepiam się niewinnej Gwiazdy Żurnalystyki Sportowyj).
    Dziś juz Panu powiem: a pisz Pan jak chcesz, tylko nie zawracaj nam Pan głowy, że masz Pan cośkolwiek do powiedzenia. Jesteś Pan typowy Żurnalista Sportowy, zatem do powiedzenia nie masz Pan Szanowny nic, bo i z bełkotu w tej dziedzinie idzie dobże rzyć.
    (No, mogłabym napisać: da się dobrze żyć, ale i tak do Pana nie dotrze).

  • spokojnieludzie

    Oceniono 1 raz 1

    Ciekawe jak się ukarze ten reportaż, pójdzie do kąta?

  • wolfspider

    Oceniono 1 raz 1

    Proponuję ukarać redaktora....

  • kzet69

    Oceniono 5 razy -1

    "- W FC Metz w dodatku on wiele nie grał, często przesiadywał w rezerwach. Tutaj cieszy się zaufaniem. "
    I to najlepiej świadczy o dennym poziomie polskiej ekstraklasy, rezerwowy 2-ligowego klubu francuskiego w Warszawie robi za gwiazdę, dno i żenada.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX