Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Mobilizacja na ostatnią kolejkę I Ligi. Kto się utrzyma na zapleczu ekstraklasy?

Od kilku dni trwa mobilizacja wśród kibiców GKS-u Katowice i Bytovii Bytów, jak i wśród samych piłkarzy tych drużyn. Ostatnia kolejka rozstrzygnie, która z ekip utrzyma się w Fortuna 1 Lidze. W dużo lepszym położenia są gospodarze sobotniego pojedynku... tyle że stadion przy Bukowej już dawno przestał być ich atutem.

Fani "GieKSy" mobilizują się na sobotę. Wiedzą, że ich wsparcie może być tym czynnikiem, który przeważy na stronę zespołu Dariusza Dudka. Ale nie tylko ten sezon pokazuje, że z rolą gospodarza GKS niezbyt sobie radzi. Z szesnastu meczów u siebie wygrał tylko jeden, osiem remisując. A Bytovia poza domem odniosła dwa razy więcej zwycięstw (cztery) niż u siebie. - Katowice nie mogą u siebie odpalić i ten aspekt braliśmy jako plus dla nas - mówi obrońca Bytovii, a jednocześnie grający asystent Adriana Stawskiego Krzysztof Bąk.

Katowiczanom do utrzymania wystarczy punkt, więc istnieje prawdopodobieństwo, że nie rzucą wszystkiego na szalę. - Historia piłki uczy, że jak jakiś zespół wychodzi na boisko z myślą o remisie, to na ogół przegrywa. Z naszego punktu widzenia może to być dobre jeśli Katowice zagrają zachowawczo, z obawą o wynik. Nie mogą sobie pozwolić na zbytnie ryzyko, z drugiej strony nie mogą stać bezczynnie, bo jedna akcja, po której zdobędziemy bramkę sprawi, że spadną z ligi. Obojętnie więc w której minucie, ważne żebyśmy strzeli jednego gola więcej - podkreśla Bąk.

Bytovię urządza tylko jeden scenariusz. - Do Katowic jedziemy ze świadomością, że wyłącznie zwycięstwo coś nam daje, z drugiej strony trzeba też śledzić co się dzieje w meczu Raków Częstochowa - Wigry Suwałki, więc nie wszystko od nas zależy. Wigry nie mogą wygrać, Katowice też, my natomiast musimy. Co by nie myśleć, uważam, że jednak większa presja będzie na GKS-ie, gdyż nas już dawno wszyscy skreślili. Przed sezonem skazywano Bytovię na spadek, nie wiadomo było, czy w ogóle przystąpimy do rozgrywek. Prezesi, trenerzy, ludzie związani z klubem stanęli na wysokości zadania, dzięki temu możemy walczyć o 1 Ligę dla Bytovii. Tymczasem GKS miał bić się o awans, tam jest większe ciśnienie na wynik. Szanse rozkładają się 50 do 50 - przyznaje obrońca "Czarnych Wilków".

Ciśnienie wokół tego meczu trudno do czegoś porównać. Na stronie Bytovii możemy przeczytać o ostatniej misji, w szeregach "GieKSy" od kilku tygodni powtarza się słowo finał. Czas zatem na finał finałów. - Spotkanie z Chrobrym było naszym półfinale. Nie mieliśmy prawa przegrać. Wiedzieliśmy, że i tak wszystko rozstrzygnie się w Katowicach. Remis z Chrobrym nie zmienił nic w podejściu do pojedynku przeciwko GKS-owi. To nie tyle tylko, co aż 90 minut. Będzie emocjonująco dla kibiców, za to nerwowo na jednej i drugiej ławce. Ale właśnie za te emocje kochamy piłkę! - przekonuje Bąk.

W przypadku zwycięstwa Bytovia wyprzedzi GKS w tabeli. Będzie miała bowiem korzystniejszy bilans w bezpośrednich pojedynkach. Jesienią w Bytowie padł remis 2:2. GKS wyrównał wówczas w 87. minucie dzięki trafieniu Jakuba Wawrzyniaka.

Więcej o: