Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Rangers FC, coś więcej niż klub. Jeden z filarów życia Szkotów i bastion protestantów

Rangers to nie tylko liczone w setkach puchary, ale też ogromne społeczne znaczenie. Kibiców łączy bowiem nie tylko miłość do klubu, ale też wyznanie i światopogląd. Razem obrażają papieża i czczą brytyjską monarchię. W kontrze do znienawidzonego katolickiego Celtiku.

Kibicowanie Rangersom to obok kościoła i unikalnego systemu prawnego jeden z trzech filarów życia publicznego porządnego Szkota. O tym jak ważny jest dla nich klub, najlepiej świadczy frekwencja na meczach zaraz po degradacji do czwartej ligi, gdy Rangersi zbankrutowali i na szczyt musieli się wspinać od samego początku. Dopingowało ich wtedy po 40 tys. kibiców. A gdy już trenowani przez Stevena Gerrarda przedzierali się przez kolejne rundy eliminacji europejskich pucharów i wygrywali z kolejnymi anonimami z Gibraltaru i Luksemburga, robili to na oczach 44 tys. fanów. Od 2016 roku średnie wypełnienie ich trybun w całym sezonie wynosi 96 proc.

Steven Gerrard, trener Rangers FC, o Legii Warszawa: "To dobra drużyna"

Katolik kapitanem Rangers FC

W Glasgow futbol miesza się z historią, polityką i religią, a w centrum sporów społeczno-kulturowych od zawsze był stadion. Tam ścierały się dwa wrogie obozy, tam wyznaczano kierunki konfliktu i tam kibice Celtiku hołdowali Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA), podkładającej bomby w autobusach, pubach i wybuchami zakłócającej chociażby angielskie Euro w 1996. A fani Rangersów lepsi nie byli. Wśród nich zasiadali członkowie Ulster Volunteer Force, czyli grupy terrorystycznej organizującej zamachy terrorystyczne na katolików w Irlandii Północnej. Bo w Glasgow – inaczej niż w Buenos Aires, o tym komu kibicujesz nie decyduje status materialny, inaczej niż w Londynie, nie decyduje dzielnica, w której się wychowujesz – najważniejsza jest przynależność religijna. Tradycyjnie, jeśli jesteś protestantem – kibicujesz Rangersom. Jesteś katolikiem – Celtikowi. Ważne są też poglądy polityczne. Bo jeśli chodzisz na Ibrox i kibicujesz Rangersom, to bierzesz ze sobą flagę „Union Jack”, śpiewasz na cześć Królowej Elżbiety II i opowiadasz się za pozostaniem częścią Wielkiej Brytanii. Czasami będzie zabawnie: np., gdy z pozostałymi kibicami wywiesisz transparent „Urodzeni, by nad nami panować, Kate i William – gratulacje” z okazji ślubu. A czasami poważniej, jak w 2014 przy okazji referendum dotyczącego niepodległości Szkocji, gdy z trybun Ibrox apelowano o głosowanie na „nie”.

Cała ta historia zaczęła się w latach czterdziestych XIX wieku. Od ziemniaków. Do Irlandii przywleczono ze Stanów Zjednoczonych zarazę ziemniaka, która zniszczyła olbrzymie pola uprawne, doprowadzając do wielkiego głodu i śmierci głodowej ponad miliona osób. Dwa miliony Irlandczyków musiało szukać nowego domu: część ruszyła do USA, część do Szkocji. I właśnie potomkowie tej drugiej grupy są dzisiaj w dużej mierze kibicami Celtiku. Szacuje się, że w ponad pięciomilionowej Szkocji aż 1,5 miliona obywateli jest pochodzenia irlandzkiego. Dlatego jeszcze kilkanaście lat temu kibice Rangersów skandowali: Głód się skończył, czemu nie wróciliście do domu?!". Dzisiaj już nie mogą tego robić, bo na początku lat dwutysięcznych władze miasta zapowiedziały, że będą surowo karać za każe „sekciarskie” zachowanie, czyli przede wszystkim przyśpiewki i obrażanie się na tle religijnym i politycznym. Oba kluby zorganizowały dziesiątki akcji mających załagodzić konflikt, piłkarze przekonywali najmłodszych podczas spotkań w szkołach i domach dziecka, że rywalizacja między Ragnersami, a Celtami powinna kończyć się na boisku. Jednym głosem w tej sprawie mówiły szkockie kościoły i parlament. Żeby zmniejszyć zagrożenie, derby Glasgow organizowano zawsze w południe, zanim kibice po wypiciu kilku piw w pubach staną się jeszcze odważniejsi.

Gdy pod koniec lat ‘80, Rangersów kupił David Murrey, wszystko zaczęło się zmieniać. Jego zdaniem musiało się zmienić, żeby klub mógł osiągać duże sukcesy i spełnić jego sen o rywalizacji z najlepszymi w Europie. Samymi protestantami nie dałby rady. Nie znalazłby jedenastu artystów tego wyznania. Odszedł więc od zasady przyjętej po pierwszej wojnie światowej, że w ich klubie nie może pracować żaden katolik. Ani piłkarz, ani dyrektor, ani magazynier i szatniarz. Sami protestanci. Problemem było choćby związanie się z katoliczką, o czym przekonał się Sir Alex Ferguson, który właśnie przez ślub z katoliczką nie zrobił w Glasgow kariery, bo obawiając się zemsty kibiców wolał uciec do Falkirk. Nawet trener Scot Symon otwarcie przyznał, że jeśli miałby do wyboru na jednej pozycji katolika i protestanta, którzy mieliby identycznie umiejętności, to zawsze wstawiłby do składu protestanta. – Na szczęście takiego problemu nie będzie, bo katolik nigdy na Ibrox nie trafi – dodał z uśmiechem. Przełomu – czyli roku 1989 już nie doczekał, bo zmarł cztery lata przed tym, jak do Rangersów dołączył Mo Johnston. Nie dość, że katolik, to jeszcze były piłkarz Celtiku. Dla kibiców to było za dużo. Odwrócili się od klubu – gwizdali, gdy tylko dostawał piłkę, palili koszulki i wyszli na ulice z przypominającymi go kukłami. Osoby odpowiedzialne za sprzęt celowo pomijały go, gdy przed meczem rozkładały w szatni koszulki. Ale to był ważny krok. Murrey wiedział, że wojna religijna szkodzi wizerunkowi Rangersów i wpływa na ich odbiór w Europie. Rany wyleczył czas i już dziesięć lat później, gdy trener Dick Advocaat zdecydował, że kapitanem zespołu będzie katolik Lorenzo Amoruso – obyło się bez takich ekscesów.

Kilka lat temu szkoccy biskupi napisali otwarty list, w którym obwiniali media, że kreują obraz jakoby religia i różnice wyznaniowe motywowały kibiców w Glasgow do prowadzenia śmiertelnych walk. Ich zdaniem incydentalnie pojawiające się okrzyki: „śmierć katolikom” czy „śmierć protestantom”, to wybryki przede wszystkim ludzi młodych, którzy często nawet nie zdają sobie sprawy ze znaczenia, tego co robią i w jakiej sprawie wydaje im się, że walczą. „Po prostu każdy powód jest dobry, żeby obrazić przeciwnika. Prawda jest też taka, że dzisiaj młodzież z rodzin protestanckich kibicuje Celtikowi i odwrotnie - katolicy kibicują Rangersom" - napisali w liście. W jego dalszej części zauważają, że oba wyznania: katolickie i protestanckie współpracują ze sobą, żeby pokonać prawdziwego wroga – bezreligijność Szkotów. - Używanie argumentów religijnych w wojnach futbolowych to zwykły infantylizm zaniedbanej młodzieży oraz nieodpowiedzialność mediów – twierdzą. Przeciwko Legii zagrają więc i protestanci, i katolicy.

Wojna Ragnersów z BBC o sekciarstwo

Obecnie stadion Ibrox, dom Rangersów, cały obklejony jest w tabliczkach przypominających kibicom, że za śpiewanie religijnych piosenek można stracić karnet i dostać wysoką grzywnę, a manifestowanie swoich uczuć religijnych uważane jest za prowokację. To skuteczna przestroga, choć oczywiście wybryki się zdarzają. Stąd wziął się spór Rangers ze stacją BBC, która od kilku lat bojkotuje wydarzenia organizowane przez klub: nie chodzą więc na ich konferencje prasowe, nie prowadzą relacji z meczów będąc w miejscu wydarzeń, wspominając o Rangersach bazują na suchych relacjach przekazywanych przez agencję medialną. To dlatego, że w 2015 roku, ich kibice poczuli się dotknięci oskarżeniami doświadczonego reportera Chrisa McLaughlina jakoby podczas wygranego 6:2 meczu z katolickim Hibernianem na ich trybunach pojawiły się sekciarskie przyśpiewki i okrzyki. W pomeczowej relacji dziennikarz bardziej niż na samym meczu skupił się na zachowaniu kibiców i poinformował, że trzech z nich policja aresztowała za sekciarskie przyśpiewki. Kibice Rangers poczuli się tym tak dotknięci, że napisali petycję do władz BBC z żądaniem zwolnienia McLaughlina, którego zresztą już od wielu lat oskarżali o stronniczość i niechęć do nich. – Przez lata byłem krytyczny wobec fanów Rangersów, ale uważam to za całkowicie uzasadnione, bo były sprawy, które musiały zostać rozwiązane. Nigdy jednak nie kłamałem i nie wprowadzałem odbiorców w błąd – bronił się w rozmowie z „Press Gazette”.

Władze Rangersów stanęły po stronie kibiców i odebrały McLaughlinowi akredytację na mecze. Ich wersja była taka, że rzeczywiście do aresztowania doszło, ale policja zareagowała dopiero po serii jego Twittów. – To jego komentarze doprowadziły do tego, że policja, która wcześniej chwaliła kibiców za zachowanie, po chwili kilku z nich aresztowała za rzekome sekciarskie śpiewy. Klub może mieć przez to problemy – mówił rzecznik Rangersów. –Uważamy, że zakaz jest całkowicie nieuzasadniony. Wierzymy w uczciwość i jakość naszego dziennikarza – odpowiedział mu rzecznik BBC, a później poinformował, że stacja w ogóle nie będzie wysyłać reporterów na mecze Rangersów, ani uczestniczyć w konferencjach prasowych. „To nie do przyjęcia” – grzmieli kibice. – BBC, publiczny nadawca, utrzymywany z naszych pieniędzy, nie ma swojego reportera na trzecim najchętniej odwiedzanym stadionie na Wyspach! BBC zanim podjęło tę nielogiczną decyzję powinno przyjrzeć się standardom prezentowanym przez tego dziennikarza. Naszym zdaniem nie dało się od niego uzyskać żadnego wyważonego i obiektywnego komentarza – napisali w komunikacie, na końcu którego dodali, że proszą, by wydarzenia związane z Rangersami znów były relacjonowane, ale w sposób uczciwy. BBC pozostało nieugięte.

Ten przykład, poza całym absurdem oskarżeń, pokazuje jak ważna dla Rangersów stała się walka z sekciarstwem na trybunach. Każdy taki występek dużo ich kosztuje – wizerunkowo i finansowo. Dlatego też zachowanie Artura Boruca, który będąc bramkarzem Celtiku regularnie prowokował Rangersów – to ostentacyjnym przeżegnaniem się, to koszulką z wizerunkiem Jana Pawła II, to drewnianym różańcem zawieszonym na szyi, niweczyło pracę wielu ludzi, którzy mozolnie starali się łagodzić relacje między kibicami. Podobnie, tyle że będąc piłkarzem Rangers robił Paul Gascoigne. Anglik udawał, że gra na flecie, co nawiązywało do tzw. „Orange March”, którym ubrani na pomarańczowo lojaliści, co roku 12 lipca maszerując w rytm bębnów i przy dźwięku fletów, świętują zwycięstwo angielskiego króla Wilhelma III nad jego katolickim poprzednikiem – Jakubem II. Prowokacjami Boruca i Gascoigna zajęła się wówczas prokuratura.

- Nasze stanowisko wobec obraźliwych haseł i wulgarnych piosenek zostało już wielokrotnie przedstawiane. Spotykamy się z kibicami i kategorycznie potępiamy wszystkich, którzy sprawiają, że interesy naszego klubu cierpią. Tłumaczymy im to. Rozpoczęliśmy też współpracę z innymi klubami, aby wyeliminować tego typu działania antyspołeczne – mówił w 2008 roku Martin Bain, prezes Rangers.

Według ustaleń amerykańskiego dziennikarza Franklina Foera w latach 1996-2003 szkocka policja stwierdziła, że wojna kibiców Celtiku i Rangersów doprowadziła do śmierci ośmiu kibiców. Badania Urzędu Korony z 2006 roku podają, że w latach 2004-2005 co trzecie przestępstwo w Szkocji było powiązane z piłką nożną.

Więcej o:
Komentarze (12)
Rangers F.C., coś więcej niż klub. Jeden z filarów życia Szkotów i bastion protestantów
Zaloguj się
  • mer-llink

    Oceniono 3 razy 3

    Ciekawe, czy katoliccy kibole Legii odmówią chóralnie przed meczem Zdrowaśki?
    Albo zaintonują "Bogurodzicę"?
    No i na meczyk mogliby zaprosić arcybp Jędraszewskiego, który pobłogosławiłby piłkę.

  • voojtas

    Oceniono 1 raz 1

    Hahahaha.No to niech kibole zdrowaśki odmawiają przez 90 minut. Jest szansa na dobry wynik.

  • mlody_dron

    Oceniono 1 raz 1

    Co na to episkopat? Z tego co wiem Kamil Wojtyła jak żył to też grał w piłkę

  • ritzy

    0

    Polskie badziewie internetowe. Snują się, przybłędy, po wirtualnym świecie i gdzie mogą dają upust swoim antyreligijnym fobiom. Wiadomość tu wszak o meczu, ale te przygłupy nadal wciąż to samo o Papieżu i religii.
    Forum gazety azylem dla wariatów.

  • baaag

    Oceniono 3 razy -1

    Klub który mi naprawdę imponuje swoją historią to Borussia Dortmund. Drukować antyhitlerowską bibułę w czasach kiedy większość narodu oszalała było pokazem najwyższej odwago, szczególnie gdy cały zarząd przypłacił to życiem. To dopiero jest wielka historia.

  • pardonsik

    Oceniono 2 razy -2

    To jak GKS Jastrzębie coś więcej niż klub. Jeden z filarów życia i bastion Polaków na Śląsku którzy nie raz mają pod górkę wśród lokalnych poniemieckich i porosyjskich antypolskich potomków .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX