Sport.pl

Fatalne miejsce finału Ligi Europy? Zagrożone jest nawet bezpieczeństwo piłkarza Arsenalu

Za dwa tygodnie Chelsea zagra z Arsenalem w finale Ligi Europy. Im bliżej wielkich derbów Londynu, tym więcej kontrowersji wokół miasta-gospodarza meczu, azerskiego Baku.

Chociaż Stadion Olimpijski w Baku może pomieścić 69 870 widzów, to kibice Chelsea i Arsenalu na finał Ligi Europy otrzymali raptem po 6 000 biletów. To liczba niezwykle mała. Dla porównania - fani Liverpoolu i Tottenhamu otrzymali po 16 613 wejściówek na finał Ligi Mistrzów, który zostanie rozegrany na mogącym pomieścić 67 829 widzów stadionie Atletico w Madrycie.

- Dyskutujemy z UEFĄ ws. zwiększenia liczby biletów na finał. Pierwotna, rozczarowująca liczba sprawiła jednak, że mamy bardzo duże problemy z odpowiednim rozdzieleniem ich między naszych najwierniejszych kibiców. Możemy pochwalić się liczbą 45 tys. karnetowiczów oraz 180 tys. oficjalnych członków w klubie. Przy tak małej liczbie biletów na finał jest jasne, że na tak ważny mecz nie wejdą tysiące fanów, którzy wspierają nas od lat w Londynie, Anglii i całej Europie - czytamy w oświadczeniu Arsenalu.

Miasto (za) daleko, lotniska (za) małe

W lutym UEFA poinformowała, że do wolnej sprzedaży przeznaczonych zostało 37 500 biletów, po które kibice mogli zgłaszać się do 21 marca. Pozostałe wejściówki trafiły do lokalnego komitetu organizacyjnego, krajowych stowarzyszeń oraz partnerów handlowych i nadawców. Dlaczego więc tak mało biletów zarezerwowano dla kibiców klubów-finalistów?

Jak się okazało, UEFA założyła w ciemno, że mecz nie będzie cieszył się wielkim zainteresowaniem ze strony przyjezdnych. Ważnym czynnikiem było też samo lotnisko, które zdaniem europejskiej federacji mogłoby nie wytrzymać dużo większego obciążenia w krótkim czasie.

- Bogaci w doświadczenia poprzednich finałów Ligi Europy i Superpucharu Europy w podobnych miejscowościach wiemy, że liczba kibiców klubów-finalistów zainteresowanych biletami może znacznie się różnić w zależności od drużyny. Co oczywiste nie jesteśmy w stanie przewidzieć finalistów rozgrywek, których gospodarz finału wybierany jest dwa lata wcześniej - czytamy w komunikacie UEFA.

- Biorąc pod uwagę powyższe oraz, przede wszystkim, położenie geograficzne miasta-gospodarza oraz możliwości logistyczne lotnisk, uznano, że z zagranicy na mecz będzie mogło przylecieć około 15 000 kibiców (w tym finaliści, pozostali kibice oraz zwykli pasażerowie). Oferowanie finalistom większej liczby biletów, bez pewności, iż będą w stanie zapewnić sobie odpowiednią podróż, byłoby nieodpowiedzialne.

Problemem nie tylko bilety

Oświadczenie UEFA tylko spotęgowało oburzenie kibiców oraz brytyjskich dziennikarzy. Ci drudzy mocno uderzają w europejską federację, zaznaczając, iż ta wybrała absolutnie nieodpowiednie miejsce do rozegrania tak ważnego meczu. I nie chodzi tu jedynie o bilety, ale też o bezpieczeństwo Henrikha Mkhitaryana.

Ormianin nie poleciał do Baku jesienią, gdy Arsenal grał z Karabachem Agdam w fazie grupowej Ligi Europy. Wszystko z powodu obaw o jego bezpieczeństwo wywołanych konfliktem między Armenią i Azerbejdżanem. Oba kraje są w stanie wojny o terytorium Górskiego Karabachu, które znajduje się pod kontrolą ormiańskich separatystów sympatyzujących z Erywaniem. Walki między dwoma narodami wybuchły w 1988 r., a porozumienie o zawieszeniu broni zostało uzgodnione w 1994 r. Do dzisiaj żadne państwo nie uznało separatystycznych władz w Stepanakercie.

- Nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiednich gwarancji bezpieczeństwa ze strony UEFA, jednak mamy nadzieję, że dojdzie do tego możliwie jak najszybciej. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni tym, że lokalizacja finału może sprawić, iż Mkhitaryan w nim nie zagra - powiedział rzecznik prasowy Arsenalu.

Co z Euro 2020?

Charlie Eccleshare, dziennikarz "The Telegraph", podsumował, że UEFA zdecydowała się zorganizować finał w mieście, które ma "przerażającą" historię praw człowieka, nie radzi sobie z dużą liczbą kibiców, posiada minimalną liczbę lub brak bezpośrednich lotów do większości dużych miast europejskich i nie może zagwarantować bezpieczeństwa piłkarza.

Brytyjscy dziennikarze uderzają w UEFA i zwracają uwagę, że już w przyszłym roku Baku będzie jednym z miast-gospodarzy Euro 2020. W stolicy Azerbejdżanu odbędą się cztery mecze. Trzy w fazie grupowej oraz jeden ćwierćfinał. Finał Ligi Europy, Chelsea - Arsenal, w środę, 29 maja o godz. 21. Relacja na żywo na Sport.pl.

Więcej o:
Komentarze (26)
Fatalne miejsce finału Ligi Europy? Zagrożone jest nawet bezpieczeństwo piłkarza Arsenalu
Zaloguj się
  • wujek_dobra_rada6

    Oceniono 7 razy 5

    Baku to Europa? Dziki kraj, ale za petrodulary można wszystko kupić...

  • ziom2006

    Oceniono 14 razy 4

    Od kiedy Azerbejdżan jest w Europie?
    Izrael, Turcja, Kazachstan, Gruzja, Armenia i inne kraje leżą w Azji i powinni rozgrywać swoje mecze w Lidze Azji!
    Ale rozumiem , że włodarze UEFA otrzymali coś w zamian, żeby pozwolić na uczestnictwo w Europejskiej Lidze...

  • lorca_mallorca

    0

    Po polsku pisze się Mychitarjan. Poza tym ""przerażającą" historię praw człowieka" (bardziej po polsku byłoby "znany z łamania praw człowieka") ma nie miasto Baku, a państwo Azerbejdżan.
    UEFA pozwala na sponsoring z Rosji, dyktatur Bliskiego Wschodu, i miliarderów, którzy wzbogacili się na cudzej krzywdzie - nie ma więc nic dziwnego w tym, że mogła wybrać do rozegrania finału miasto takie, jak Baku. Kasa się zgadza, daty też, a że kibice nie dolecą i będą polityczne smrody, to już insza inszość.

  • kisssmyass

    0

    co to za desperacja robić finał w jakimś baku.....!!!

  • grot191

    0

    Skoro finał Ligii Europy w Azji, to nie ma się co dziwić problemom...

  • part_of_the_game

    Oceniono 4 razy 0

    To chyba jasne z czym się kojarzy mecz w takim miejscu :)

  • budegac

    Oceniono 5 razy -1

    Europa idzie konsekwentnie- skoro musi panować tolerancja i nikogo nie wolno wykluczać, dyskryminować i odrzucać- to i nie wolno odmawiać prawa Azerbejdżanowi do czucia się częścią Europy. Tak jak każdy związek ludzi ma prawo do bycia nazywanym małżeństwem tak też każdy kraj ma prawo być nazywanym Europą- nawet Australia- patrz Eurowizja.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX