Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Europy. Tomasz Kędziora kontra Chelsea, czyli problemy z Pedro i zwiększaniem tempa

Chelsea pokonała Dynamo Kijów 3:0 w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Europy. 90 minut w barwach gości rozegrał Tomasz Kędziora, który chociaż zamieszany był w stratę pierwszego gola, to na Stamford Bridge zaliczył przyzwoity występ.

Gol i trzy asysty w czterech meczach - to dorobek Tomasza Kędziory w 2019 roku sprzed meczu z Chelsea w 1/8 finału Ligi Europy. 24-latek, który już drugi sezon z rzędu jest kluczowym piłkarzem w kadrze Dynama Kijów, imponuje formą tuż przed zbliżającymi się meczami z Łotwą i Austrią w eliminacjach mistrzostw Europy.

Kędziora w sobotę był bohaterem meczu z Desną Czernihów (2:1), kiedy strzelił gola i zanotował asystę. Ostatnie podanie Polak zanotował też kilka dni wcześniej w starciu z Zorią Ługańsk (5:0) oraz w pierwszym spotkaniu 1/16 finału LE przeciwko Olympiakosowi (2:2).

Jeden z lepszych na Ukrainie

Nie jest jednak tak, że wysoka forma Kędziory jest czymś nowym. Wręcz przeciwnie, Polak jest nie tylko kluczowym piłkarzem w zespole Alaksandra Chackiewicza, ale też wyróżniającą się postacią w całej ukraińskiej ekstraklasie. Nieprzypadkowo 24-latek łączony jest z rychłym transferem do silniejszej, zachodniej ligi. Zimą byłym graczem Lecha Poznań interesować się miało francuskie Saint-Etienne.

- Na razie nie myślę o tym, co będzie latem. Jestem w Dynamie, to bardzo dobry klub, walczymy o mistrzostwo i Puchar Ukrainy, chcemy zajść jak najdalej w Lidze Europy. Uważam, że bardzo się tu się rozwinąłem - powiedział Kędziora w rozmowie z "Przeglądem Sportowym."

Wg raportu InStat Polak jest najlepszym prawym obrońcą w ukraińskiej ekstraklasie. 24-latek wygrywa średnio 73 proc. pojedynków w defensywie, ma 78 proc. skuteczności odbioru, notuje ponad cztery przechwyty na mecz.

Ale Kędziora wyróżnia się też w ofensywie. Reprezentant Polski podaje ze średnią skutecznością 84 proc., tylko dwóch bocznych obrońców w lidze zanotowało więcej asyst. Kędziora jest w czołówce ligi pod względem kluczowych podań i zagrań w pole karne przeciwnika, ma też najwięcej dośrodkowań. Były piłkarz Lecha wygrywa 64 proc. pojedynków w ataku i drybluje ze skutecznością 67 proc.

Problemy z tempem i Pedro

Trudno jednak było się spodziewać, by Kędziora z podobnymi liczbami zakończył mecz przeciwko lubującej się w posiadaniu piłki Chelsea. W pierwszej połowie Dynamo, zgodnie z oczekiwaniami, na Stamford Bridge skupiło się głównie na defensywie, a szans na zdobycie bramki upatrywało w kontratakach.

Wicemistrzowie Ukrainy, podobnie jak nasz reprezentant, miało problemy z atakami zespołu Maurizio Sarriego, gdy ten zdecydowanie podkręcał tempo. O ile na początku Kędziora radził dobrze radził sobie z niemrawym w czwartek Willianem, o tyle miał spore kłopoty z wymieniającym się pozycjami z Brazylijczykiem Pedro. Hiszpan tylko w pierwszej połowie mógł ustrzelić hat-tricka.

Przed przerwą do siatki trafił raz, niestety przy udziale Kędziory. W 17. minucie Chelsea szybko wymieniła podania przed polem karnym Dynama, co zdezorganizowało ukraińską obronę. Pedro uciekł zagubionemu Polakowi i wykończył znakomite podanie piętą Oliviera Girouda.

Do 24-latka trudno mieć jednak duże pretensje, bo jeszcze większe błędy popełniali stoperzy Dynama, które dwukrotnie (nieskutecznie) próbował naprawiać Kędziora. Chociaż Polak nie zdążył zablokować strzałów Pedro i Rossa Barkley'a, to na swoje szczęście Ukraińcy mieli w bramce bardzo dobrze dysponowanego Denisa Bojkę.

W 30. minucie Kędziora sprawił, że senne trybuny Stamford Bridge wreszcie się ożywiły. Polak w ostatniej chwili przepchnął we własnym polu karnym Pedro, oddalając zagrożenie od bramki Bojki. Chociaż gracze Chelsea domagali się rzutu karnego, to sędzia był innego zdania.

Lepsza druga połowa

Całe Dynamo lepiej wyglądało po przerwie. Lepiej nie znaczy jednak dobrze. Kijowianie nie bronili już tak głęboko, lepiej radzili sobie w środkowej strefie boiska i pojedynkami na skrzydłach, ale ich wyższy pressing nie przynosił efektów w ataku. Dość powiedzieć, że drużyna Chackiewicza nie oddała w tym meczu celnego strzału na bramkę Kepy Arrizabalagi.

W drugiej połowie Kędziora przyzwoicie radził sobie ze statycznym Willianem. Polak wygrał z Brazylijczykiem dwa pojedynki, a spotkanie zakończył też z trzema wybiciami piłki i jednym przechwytem. 24-letni obrońca trzykrotnie próbował też rozpocząć kontratak Dynama długim podaniem po ziemi, jednak albo było ono niecelne, albo jego koledzy z zespołu nie potrafili utrzymać się przy piłce.

Kędziora, podobnie jak Bojko i jego koledzy, bezradni byli w 65. minucie, kiedy pięknego gola z rzutu wolnego na 2:0 strzelił Willian. Dużo więcej pretensji do defensywy Dynama można mieć jednak za sytuację z końcówki spotkania.

Grający ofensywnie w ostatnich minutach wicemistrzowie Ukrainy nadziali się na kontratak, który prawdopodobnie przesądził o losach dwumeczu. Długim przerzutem do lewej strony popisał się Pedro, a pozostały sam w tyle Kędziora nie mógł poradzić sobie z Rubenem Loftus-Cheekiem i Callumem Hudson-Odoi'em. 18-latek zdobył trzecią bramkę dla londyńczyków. Bramkę, która stawia drużynę Sarriego w dużo lepszej sytuacji przed rewanżem w Kijowie. Ten już za tydzień o godz. 18.55.

Więcej o: