Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Maciej Rybus i Grzegorz Krychowiak błysnęli w meczu z Juventusem. Po nim najszczęśliwszy jest jednak Wojciech Szczęsny

Chociaż Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus zagrali dobry mecz przeciwko Juventusowi, mając udział przy akcji bramkowej, to meczu z mistrzami Włoch nie będą wspominać najlepiej. Wszystko m.in. przez interwencję Wojciecha Szczęsnego, który w drugiej połowie, w znakomitym stylu, zatrzymał przyjaciela z reprezentacji.

- Nie jestem zadowolony ze swojej gry. Czułem się bardzo źle pod względem fizycznym. Wirus, którym zaraziłem się kilka dni temu, miał ogromny wpływ na moją postawę - mówił Grzegorz Krychowiak dwa tygodnie temu, zaraz po zakończonym meczu z Juventusem w Turynie, który Lokomotiw przegrał 1:2. Przegrał po wyrównanej walce, po golach Paulo Dybali w ostatnich minutach. 

Co ze zdrowiem Roberta Lewandowskiego? Skąd wzięła się przemiana Legii? Zobacz najnowszy odcinek "Sekcji Piłkarskiej"

Polak nie był zadowolony ze swojej postawy, ale grę rosyjskiej drużyny, nawet mimo niekorzystnego wyniku, mógł chwalić. Po rewanżu w Moskwie Krychowiak może przeżywać deja vu. Nie tylko dlatego, że przed spotkaniem znów walczył z zatruciem. Lokomotiw znów postawił się faworytowi, znów był bliski urwania mu punktów, jednak znów stracił je w końcówce. Chociaż bohaterem meczu został rezerwowy gości - Douglas Costa - to Krychowiak, tak samo jak Maciej Rybus, również zasłużył na pochwały.

Rybus aktywny z lewej strony

Była 12. minuta meczu w Moskwie, gdy Krychowiak zagrał piłkę ze środka do lewej strony, a stamtąd w pole karne Juventusu dośrodkował ją Rybus. Po podaniu Polaka głową uderzył Alieksiej Miranczuk, a Wojciecha Szczęsnego uratował słupek. Przy dobitce Rosjanina nasz bramkarz był jednak bez szans, a Lokomotiw szybko odpowiedział na gola Aarona Ramsey'a. 

Akcja bramkowa wicemistrzów Rosji najlepiej podkreśla wkład Krychowiaka i Rybusa w środową postawę drużyny Jurija Siomina. Polacy byli aktywni, odpowiadali nie tylko za rozbijanie ataków jednego z faworytów tegorocznej Ligi Mistrzów, ale też nie bali się zapędzać na jego połowę, tworząc zagrożenie pod bramką Szczęsnego. 

Stwierdzenie, że Rybus był najlepszym piłkarzem Lokomotiwu przed przerwą na pewno nie będzie przesadą. Reprezentant Polski był bardzo aktywny po lewej stronie boiska, długimi momentami przebywając na połowie Juventusu. 30-latek swobodnie radził sobie w walce z Danilo i aż trudno uwierzyć, że nasz reprezentant zmaga się z problemami zdrowotnymi.

Rybus miał aż 70 kontaktów z piłką. Więcej zaliczył ich tylko grający na pozycji ofensywnego pomocnika Miranczuk. Nasz obrońca miał dwa kluczowe podania, zagrywał ze skutecznością 80 procent. Rybus popisywał się w ofensywie, ale nie zapominał o obowiązkach w obronie, zaliczając po trzy wybicia i odbiory. W 83. minucie zobaczył też żółtą kartkę.

Krychowiak mógł strzelić, ale zatrzymał go Szczęsny

- Dla swojego zespołu nie jest ważny, ale megaważny. Każdy trener chce mieć kogoś, kto potrafi i atakować, i bronić. Można powiedzieć, że dla Lokomotiwu jest jak Messi dla Barcelony - tak o Krychowiaku wypowiedział się Dmitrij Czeryszew.

W meczu z Juventusem Polak potwierdził tę opinię. Pomocnik, który w tym sezonie strzelił już sześć goli i zanotował trzy asysty, w dwa tygodnie temu zagrał inaczej niż w większości meczów w obecnych rozgrywkach. Tam Krychowiak koncentrował się głównie na destrukcji, przede wszystkim na przeszkadzaniu przeciwnikom. Jeśli to wpłynęło na wspomnianą, negatywną ocenę tamtego występu, to po meczu w Moskwie może być bardziej zadowolony.

W środę Krychowiak był zdecydowanie aktywniejszy w ataku. Chociaż już w 30. sekundzie ostro sfaulował Samiego Khedirę, to jego występ przeciwko Juventusowi zapamiętamy przede wszystkim z napędzania ataków Lokomotiwu. Tak było w 12. minucie przy bramce Miranczuka, tak było też w 78. minucie, kiedy gospodarze niemal nie objęli prowadzenia.

To wtedy Krychowiak przejął piłkę na własnej połowie i po znakomitej akcji jego strzał obronił Szczęsny. Sekundy później, po dobitce Joao Mario, piłkę z linii bramkowej wybił Leonardo Bonucci. Krychowiak nie bał się odważnych podań do przodu, nie bał się też oddawać strzałów z dystansu. Tak jak w 27. minucie, kiedy spokojnie interweniował Szczęsny i tak jak w końcówce meczu, kiedy piłka poleciała w trybuny.

Krychowiak zakończył mecz z 39 kontaktami z piłką (siedmioma więcej niż w Turynie) i 91-procentową skutecznością podań. Polak miał dwa udane dryblingi i trzy skuteczne odbiory. Jeśli można się do czegoś przyczepić to do pojedynków, których wygrał raptem dwa z ośmiu.

Chociaż Krychowiak i Rybus, podobnie jak cały Lokomotiw, na tle faworyzowanego Juventusu zaprezentowali się co najmniej dobrze, to po meczu w najlepszym humorze i tak będzie Szczęsny. Chociaż bramkarz reprezentacji Polski wiele pracy nie miał, to w przeciwieństwie do swojego vis a vis ustrzegł się błędów, a jego interwencja nie tylko zatrzymała przyjaciela z zespołu Jerzego Brzęczka, ale też pozwoliła turyńczykom utrzymać remis, który w ostatniej chwili drużyna Maurizio Sarriego zmieniła w zwycięstwo.

Więcej o:
Komentarze (4)
Maciej Rybus i Grzegorz Krychowiak błysnęli w meczu z Juventusem. Po nim najszczęśliwszy jest jednak Wojciech Szczęsny
Zaloguj się
  • prince76

    Oceniono 1 raz 1

    Miałem wrażenie że oglądałem inny mecz niż to co komentował Borek. Jak on to mówi Loko ::)) kicha jak uj ale Kryśka wyróżniający się , Rybus kilka klas mniej od piłkarzy Juve. Gdyby Juve musiało wygrać 5-0 to by wygrało . Spacerek awans i git

  • marcin.rudzinski

    0

    Błyszczęli... ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX