Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

UEFA uczci pamięć Jose Antonio Reyesa podczas wielkiego finału Ligi Mistrzów

UEFA podjęła decyzję, że pierwszy gwizdek wielkiego finału Ligi Mistrzów poprzedzi minuta ciszy upamiętniająca Jose Antonio Reyesa. Pięciokrotny triumfator Ligi Europy, były piłkarz m.in. Sevilli, Arsenalu, Realu Madryt i Atletico zginął w wypadku samochodowym. Miał 35 lat.

Jose Antonio Reyes zginął w wypadku samochodowym - poinformowała Sevilla na swoim oficjalnym koncie na Twitterze. Według radia COPE  samochód Reyesa wypadł z trasy i spłonął. Do wypadku doszło ok. 11:40 na drodze z Sevilli do Utrery. 1 września zawodnik skończyłby 36 lat.

Pamięć tragicznie zmarłego piłkarza zostanie uczczona podczas wielkiego finału Ligi Mistrzów w Madrycie. UEFA podjęła decyzję, że pierwszy gwizdek poprzedzi minuta ciszy. Początek meczu pomiędzy Tottenhamem i Liverpoolem w sobotę o godz. 21 na Wanda Metropolitano.

Jose Antonio Reyes był wychowankiem Sevilli, do której trafił w wieku dziewięciu lat i to w niej rozpoczął zawodową karierę. W 2004 roku Reyes został kupiony przez Arsenal. Arsene Wenger zapłacił za hiszpańskiego zawodnika 10,5 mln funtów. W następnych latach Reyes grał kolejno w Realu Madryt (wypożyczenie), Atletico, Benfice (wypożyczenie), by w 2012 roku roku wrócić do Sevilli. Od 2016 roku Reyes grał w Espanyolu, a następnie w Cordobie, chińskim Xinjiang Tianshan Leopard F.C. oraz ostatnio w hiszpańskiej Extremadurze. Wygrał wiele tytułów w najsilniejszych ligach Europy oraz w europejskich pucharach. Wraz z Sevillą trzykrotnie zdobył Ligę Europy, z Arsenalem wygrał Premier League, będąc członkiem niepokonanej w lidze drużyny Wengera w sezonie 2003/04. Z Arsenalem zagrał w finale Ligi Mistrzów i zdobył Puchar Anglii.

Więcej o:
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]
 
Komentarze (2)
UEFA uczci pamięć Jose Antonio Reyesa podczas wielkiego finału Ligi Mistrzów
Zaloguj się
  • bonenecklace

    0

    Szkoda życia, niezależnie czy jest to słynny piłkarz Reyes, czy inny człowiek. Ale facet jechał ponad 200 km/h na wiejskiej drodze (sic!), i nie sam ale ze współpasażerami (którzy również zginęli). Wszyscy ślą kondolencje i w ogóle, ale ciekawy jestem, czy byliby tak samo współczujący, gdyby w wyniku takiej nieodpowiedzialnej jazdy (żeby nie użyć dosadniejszego języka). zginął ktoś z ich najbliższych. Ten wypadek to przestroga dla wszystkich idiotów za kółkiem uważających się za kierowców Formuły 1. Jak widać na załączonym obrazku, nikt nie jest nieśmiertelny i jedyne, co możecie taką jazdą zrobić to zabić siebie, współpasażerów i bogu ducha winnych ludzi. Popatrzcie, jak wyglądał samochód po wypadku - spalony na wiór wraz ze kierowcą i pasażerami. Od razy przypomina mi się "test" Ferrari na ulicach Warszawy w wykonaniu znanego dziennikarza motoryzacyjnego. Ten sam casus, ta sama głupota.

  • lieft

    Oceniono 1 raz -1

    A ten co zginął w aeroplanie i co rodzina nie zdążyła nacieszyć się kasą, to też uczczą?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX