Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wiara Tottenhamu i Liverpoolu przeniosła góry, a nam opadły szczęki. LM nie widziała tylko jednej rzeczy

To edycja Ligi Mistrzów, którą delektować może się każdy. Kibic romantyczny i spragniony mocnych wrażeń. Widz lubiący dobrą piłkę i szukający niesamowitych historii. Nieprzewidywalna, wzruszająca, pełna zwrotów akcji, podtekstów, symboli.

Finał Liverpool – Tottenham dla wielu będzie dowodem, że pomysł jest ważniejszy od pieniędzy. To powiew świeżości. Po raz pierwszy od 2013 roku nie zobaczymy w finale Lionela Messiego lub Cristiano Ronaldo. To jest sezon, w którym drużyna ostatecznie zawsze okazywała się silniejsza od - nawet najwybitniejszych - jednostek. Magię wniósł Ajax. Swój moment chwały mieli kibice Manchesteru United, który wyeliminował PSG w iście „solskjaerowym” stylu. Najlepsza rywalizacja? Emocje walki Tottenhamu z Manchesterem City wydawały się szczytem. Po trzech tygodniach okazało się, że szczyt jest dużo wyżej, tam gdzie Liverpool podejmował Barcelonę. A dzień później: że może jednak tam gdzie Tottenham w 40 minut zmienia 0:3 w 3:3 i dzięki golom strzelonym na wyjeździe kończy bajkę Ajaksu.

Momentami można było odnieść wrażenie, że ktoś to wszystko już zaplanował, a piłkarze tylko odgrywają jego scenariusz. Sam Mauricio Pochettino wierzy, że było to Tottenhamowi pisane. Mówi o „energii wszechświata”, że „wszystko jest ze sobą połączone i nic nie dzieje się bez przyczyny”. Mówi tak nie tylko po tym meczu. Podobne teorie wygłaszał długo przed rewanżem, ale wtedy nie brzmiał tak wiarygodnie. Ten ostatni gol Lucasa Moury poniekąd przypominał trafienie Andresa Iniesty przeciwko Chelsea, gdy Iniesta strzelił w niesamowity sposób, a Guardiola stwierdził, że to gol wszystkich kibiców Barcy. Bo to ich wiara niosła tę piłkę. „Przecież nie noga Iniesty. On nie zdobywa takich bramek” – można przeczytać w jego biografii. Tutaj też właściwie nie wiadomo jak Brazylijczyk do tego podania Dele Alli’ego w ogóle doszedł. A uderzył tak, że piłka wpadła idealnie. Choć tak naprawdę, to idealnie by było, gdyby gola na wagę awansu strzeli bramkarz Hugo Lloris, który w doliczonym czasie gry pobiegł w pole karne Ajaksu na rzut rożny. Bo tylko tego w tej edycji Ligi Mistrzów jeszcze nie grali.

Przed rewanżami szykowaliśmy się na finał Johana Cruyffa: Ajax-Barcelona. A zagrają Liverpool z Tottenhamem. I to za sprawą piłkarzy z drugiego i trzeciego szeregu: Divocka Origiego, Georginio Wijnalduma, Lucasa Moury, Fernado Llorente, którzy zostali zupełnie niespodziewanymi bohaterami. Origi nie zagrałby, jeśli zdrowy byłby Mohamed Salah. Wejście Wijnalduma w drugiej połowie wymusiła kontuzja Naby’ego Keity i uraz Andrew Robertsona. Pochettino natomiast pewnie zacząłby mecz bez Lucasa, gdyby miał do dyspozycji Harry’ego Kane’a.

Sporo było tej wiosny symboli. Półfinałowe „Never give up” na koszulce Salaha. I padający w jednym momencie na twarze piłkarze Ajaksu, gdy awans uciekł kilkudziesiąt sekund przed końcem. Z ćwierćfinałów: radość Pepa Guardioli po golu, który dawał awans Manchesterowi City. I szok Guardioli chwilę później, gdy tego gola odwołał VAR z powodu spalonego.

To jest taka wiosna w Lidze Mistrzów, gdy wiara naprawdę przenosi góry. Liverpool i Tottenham awansowały do finału siłą woli, determinacji, wbrew wszystkiemu. Ich piłkarze nie wierzyli w cuda, wierzyli w siebie. W finale zagrają drużyny - pożyczając cytat Juergena Kloppa z wtorku – mentalnych, k..wa, gigantów. Z wielkimi trenerami, którzy materiał skroili idealnie do kształtów. Tottenham ostatniego piłkarza kupił w styczniu 2018 roku, bo prezes klubu wolał przeznaczyć pieniądze na budowę stadionu. Pochettino wywalczył finał z Moussą Sissoko w środku pola i Fernando Llorente na szpicy. Jurgen Klopp miał pod tym względem łatwiej i przez ponad trzy lata dopasował kadrę do swoich oczekiwań. Debiutował właśnie przeciwko Tottenhamowi i zremisował 0:0 po arcynudnym meczu. Zaczynał z Mignoletem w bramce, Skrtelem i Moreno w obronie, Lallaną i Leivą w pomocy. Na boisko wpuszczał Joe Allena i Jordona Ibe. To najlepiej pokazuje skalę zmian na Anfield.

Czego się spodziewać 1 czerwca w finale w Madrycie? Liverpool będzie faworytem (od kiedy Pochettino i Klopp mierzą się w Anglii, Tottenham wygrał tylko jeden z dziewięciu meczów tych drużyn, a Liverpool cztery), ale to nie jest wiosna faworytów. W pamięci mamy deszcz goli z rund pucharowych, więc może los znów wywinie numer i poczęstuje jakimś 0:0. Z serią karnych na końcu. Bo niby wszystko już ta wiosna w Lidze Mistrzów miała, ale serii karnych jeszcze nie.

Więcej o:
Komentarze (16)
Wiara Tottenhamu i Liverpoolu przeniosła góry, a nam opadły szczęki. LM nie widziała tylko jednej rzeczy
Zaloguj się
  • bodzislawiaks

    Oceniono 10 razy 4

    Liga angielska nie tylko najlepsza ale najbardziej widowiskowa. Wszystkie najlepsze mecze w LM były z udziałem angielskich klubów (Manchester City- Tottenham, Manchester - PSG, Ajax - Tottenham czy Liverpool - Barcelona.

  • zebrzec

    Oceniono 2 razy 2

    po wczorajszym i przedwczorajszym brakuje by jeszcze by chelsea z arsenalem zagraly w finale LE
    i mamy 4 kluby prawie z jednego..miasta;)

  • zuuuraw

    Oceniono 1 raz 1

    Wpis Lucasa Moury, bohatera meczu, tuż po zejściu do szatni : “For with God nothing shall be impossible.” Luke 1:37 em Johan Cruyff Arena / instagram.com/p/BxN-KB6H1FQ/?utm_source=ig_twitter_share&igshid=vjrborynabla

  • an-te

    Oceniono 9 razy 1

    To nie wiara przeniosła góry, ale wiara dwóch islamistów z Ajaxu pomogła Anglikom w zwycięstwie. Ramadanowy post pozbawił w drugiej połowie meczu sił dwóch czołowych graczy z Amsterdamu. Tak to jest, gdy się nie wierzy w Boga, a tylko w religię. Bóg, jak sądzę, nie oczekuje od nich postu, ani tym bardziej pozbawiania ludzi życia, a co najwyżej profesjonalizmu.

  • byann

    0

    Nie mieszajcie z golem Uefalony.

  • zen0biusz

    0

    Liga Mistrzów powstała w 1992. Żaden z aktualnych finalistów mistrzostwa licząc od tego roku nie zdobył :/

  • aagaj

    Oceniono 3 razy -3

    Finał, finał, ciekawy pewnie już nie będzie !
    Kopania o prestiż zostanie !

  • elvisek101

    Oceniono 7 razy -5

    Władnym tego świata znudził się futbool hiszpański, to wrzucili kasę angolom i teraz są tego efekty.

  • d33mariusz

    Oceniono 11 razy -7

    Czy to napewno byla wiara? Czy może pieniadze? I bukmacherów pewnie obstawiano miliardy. Nie ma oczywiscie dowodów ale oba mecze skończyły się nieprawdopodobnie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX