Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ligi Mistrzów nie przestaje czarować. Tottenham zagra w finale, choć przegrywał już 0:3!

Coś niesamowitego! Chociaż awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów Tottenham wyszarpał na pięć minut przed końcem ostatniego meczu w grupie, a w ostatnich spotkaniach musiał radzić sobie bez największych gwiazd, to udało mu się awansować do finału Ligi Mistrzów! Na 45 minut przed końcem rywalizacji przegrywał w dwumeczu z Ajaksem Amsterdam już trzema bramkami. Lucas Moura, autor hat-tricka, udowodnił, że niemożliwe w futbolu nie istnieje.

Była 5. minuta rewanżowego starcia Ajaksu z Tottenhamem, gdy Matthijs de Ligt precyzyjną główką wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Przy tym strzale Hugo Lloris, tak jak Wojciech Szczęsny w ćwierćfinale, nie miał nic do powiedzenia. W dwumeczu zrobiło się już 2:0 i sytuacja Tottenhamu była beznadziejna. Ale minęło pół godziny i sytuacja gości zrobiła się jeszcze gorsza, bo Hakim Ziyech fenomenalnym strzałem lewą nogą - na tzw. dalszy słupek - podwyższył wynik. Dla Marokańczyka była to 21. bramka w sezonie, trzecia w LM. 

Kibice Tottenhamu mogli się załamać. Pewnie część z nich, tych niezbyt lojalnych, nawet wyłączyła już telewizory. Ale wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Pozornie nieoczekiwanego, bo w fazie pucharowej LM dzieją się rzeczy niesłychane, więc mogliśmy już trochę do nich przywyknąć. Johan Cruijff Arena zamarła. Najpierw w 55. minucie, kiedy Lucas strzelił kontaktowego gola, a cztery minuty później atmosfera - z wyjątkiem sektora dla kibiców przyjezdnych - była jeszcze bardziej ponura. Lucas wykorzystał błąd Onany i zdobył drugą bramkę. 

Później obie drużyny też miały swoje okazje: Ziyech trafił w słupek, a strzał Verthongena został wybity niemal z linii bramkowej.

Cud Tottenhamu

Zegar wskazywał piątą minutę doliczonego czasu gry, gdy Lucas Moura skompletował hat-tricka, tym samym sprawiając sensację. Sensację na miarę wtorkowej wygranej Liverpoolu z Barceloną.

Chociaż awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów zespół Mauricio Pochettino wyszarpał na pięć minut przed końcem ostatniego meczu w grupie, a w ostatnich spotkaniach musiał radzić sobie bez czołowego snajpera - Harry`ego Kane`a, to i tak osiągnął historyczny rezultat. W środę awansował do finału Ligi Mistrzów, w którym nigdy jeszcze nie grał. Jedno jest pewne: puchar trafi do Anglii. Ale wciąż nie wiadomo czy do Londynu czy do Liverpoolu.

Więcej o:
Komentarze (108)
Ligi Mistrzów nie przestaje czarować. Tottenham zagra w finale, choć przegrywał już 0:3!
Zaloguj się
  • kaviar100

    Oceniono 26 razy 26

    Ja pierdziele wczoraj, dzisiaj. Co się dzieje. Już dawno takiego dramatu nie oglądałem. :)

  • sztucznypolak

    Oceniono 11 razy 11

    Co za mecze w tych polfinalach!

  • lizzy35

    Oceniono 9 razy 9

    No to jutro jeszcze do finału LE awansują -Arsenal i Chelsea i mamy 2 angielskie finały

  • kisssmyass

    Oceniono 4 razy 4

    ciekawe co trener Kogutów w przerwie nawtykał swoim zawodnikom za uszy! W każdym razie po przerwie zaczęli wreszcie grać jak na półfinalistów LM przystało!

  • poziom1908

    Oceniono 3 razy 3

    A to mistrzowie których lig zagrają w finale ligii mistrzów?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX