Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Najbardziej niedoceniany piłkarz Ajaksu strzela gola i przybliża go do finału Ligi Mistrzów

Donny van de Beek pozostaje w cieniu największych gwiazd - de Jonga i de Ligta oraz efektowniej grających Ziyecha czy Neresa. Ale to on strzelił gola w ćwierćfinale z Juventusem i zapewnił zwycięstwo nad Tottenhamem w kolejnej rundzie.

Jeszcze pół roku temu chciał odchodzić z Ajaksu, więc jego agent szukał ofert nieco na siłę. Teraz chcą go kluby z najlepszych lig, a cena rośnie z meczu na mecz.

Ustawiła się kolejka chętnych

PSG, Borussia Dortmund, Milan, Inter, Liverpool, Manchester United, Roma, Chelsea - to lista klubów, które chciałyby u siebie Donnego van de Beeka, sporządzona na podstawie ostatnich doniesień transferowych. Rozgłos medialny podbija cenę Matthijsa de Ligta, Hakima Ziyecha czy Davida Neresa, tymczasem o van de Beeku dotychczas pisało się niewiele. Bo to piłkarz niespecjalnie efektowny, bo nikt nie przypiął mu łatki największego talentu. Jest za to niezwykle pożyteczny. Biega w zasadzie bez przerwy. Mówią o nim, że to „służący”. I nie jest to żadna obraza. Raczej próba docenienia.

Gra w cieniu największych gwiazd najwyraźniej mu sprzyja, bo w rewanżu z Juvetusem wyrównał wynik meczu i pozwolił Ajaksowi odetchnąć, a w półfinale zdobył jedyną bramkę i przybliżył zespół do finału Ligi Mistrzów.

Efektowny, ale przede wszystkim pożyteczny

Czasami mówi się, że jakiś piłkarz przed strzałem zapytał bramkarza, w który róg ma uderzyć. O ile zazwyczaj jest to stwierdzenie nieco przesadzone, tak w przypadku gola van de Beeka pasuje idealnie. Holender dostał znakomite podanie od Ziyecha, a kierunkowym przyjęciem piłki od razu przygotował ją sobie do strzału. I faktycznie – najpierw podniósł głowę, spojrzał w oczy Hugo Llorisa i machnął dla zmyłki nogą. Tutaj mogłoby paść to pytanie – „w prawo czy w lewo?”. Francuski bramkarz stracił już równowagę, a van de Beek wybrał lewy narożnik i nie dał mu żadnych szans.

Już samo zdobycie bramki pozwalało nazwać go piłkarzem meczu, ale Holender zrobił na boisku znacznie więcej. W pierwszej połowie nie musiał nawet dotknąć piłki, żeby wszyscy przekonali się jaki ma zmysł do kombinacyjnej gry. Był na skraju pola karnego i otrzymał podanie, które dziewięciu na dziesięciu zawodników będących na jego miejscu od razu by przyjęło. On jednak podniósł stopę i przepuścił piłkę do stojącego dalej Dusana Tadicia, a sam ruszył w pole karne i po sekundzie miał ją przy sobie. Gdyby jeszcze podał do wbiegającego Neresa, to Ajax pewnie miałby kolejnego gola po akcji jak z Playstation. Van de Beek jednak go nie zauważył i uderzył prosto w Llorisa.

Liczba przebiegniętych kilometrów pokazuje, że to artysta, który nie brzydzi się ciężką pracą. Zagrał najwięcej ligowych meczów spośród wszystkich piłkarzy Ajaksu, ale i tak był we wtorek pierwszy do założenia pressingu i do pomocy grającym za jego plecami de Jongowi i Lasse Schone. To dlatego w pierwszej połowie Ajax tak wyraźnie zdominował Tottenham w środku pola.

Tego nauczył go ojciec

Oglądający ten mecz mogli się zastanawiać ilu tych van de Beeków biegało po boisku – jeden odbierał piłkę, drugi wyprowadzał akcję, a trzeci jest pod polem karnym rywala. Potwierdzają to statystyki: van de Beek miał najwięcej przebiegniętych kilometrów, najwięcej strzałów, drugą największą liczbę wygranych pojedynków spośród graczy Ajaksu.

Jego nastawienie jak w pigułce pokazała akcja z drugiej połowy, gdy Neres trafił w słupek. Ajax przeprowadził doskonałą kontrę, a Brazylijczykowi na końcu zabrakło szczęścia. Piłka odbiła się od słupka i wróciła do gry, więc piłkarze Tottenhamu ruszyli do ataku. Gdy większość amsterdamczyków rozpamiętywała niepowodzenie, van de Beek wślizgiem wybił piłkę w aut i dał im kilkanaście sekund na otarcie łez i powrót na własną połowę.

Tego nauczył go ojciec, który był jego trenerem, zanim zgłosił się Ajax. Ojciec wciąż mu powtarzał, że musi ciężko pracować, jeśli chce osiągnąć sukces. Nauczył go, ile sam umiał, ale kilka lat później specjaliści z Ajaksu stwierdzili, że Donny wciąż nie umie poprawnie biegać. Pracujący wówczas w szkółce Dennis Bergkamp powiedział przełożonym, że ma piłkarza z taką techniką, że odpowiednio prowadzony na pewno zajdzie do pierwszej drużyny. Było tylko jedno ale: - Biega, jak gó**o – miał stwierdzić były napastnik. - Był wytrzymały, ale siła jego nóg pozostawiała wiele do życzenia, więc zaczęliśmy nad tym pracować, zwykle w podwójnych jednostkach treningowych – tłumaczył Bergkamp.

Cena rośnie z meczu na mecz

Nie zawsze było tak kolorowo, jak po meczu z Tottenhamem. W październiku pojawił się głośny tekst w „Voetbal International”, w którym agent van de Beeka narzekał, że jego klient gra za mało, żeby się rozwijać. – Zainteresowanie innych klubów istnieje już od jakiegoś czasu – mówił Guido Albers. - W ciągu ostatnich kilku miesięcy wszystko potoczyło się inaczej niż się spodziewaliśmy. Donny jest młodym zawodnikiem, który musi dużo grać, aby się dalej rozwijać. Jeśli taka sytuacja będzie trwała dłużej, odejście będzie najlepszym wyjściem dla wszystkich – dodał.

Wszystko zmieniło się pod koniec roku. Wielu sądzi, że od meczu zremisowanego 3:3 meczu z Bayernem w Lidze Mistrzów. Van de Beek zaczął występować regularnie, od początku do końca meczu i ma już na liczniku blisko 4 tys. rozegranych minut.

Śledząc wspomniane na początku doniesienia transferowe najlepiej widać progres tego piłkarza. Jeszcze kilka miesięcy temu holenderscy dziennikarze sugerowali, że zainteresowane kluby będą musiały wyłożyć za niego około 25 mln euro, bo wciąż jest młody (22 lata), a jego kontrakt wygasa dopiero w 2022 roku. Po golu z Juve cena w artykułach wzrosła do 50 mln. Po doskonałym meczu z Tottenhamem znów pójdzie w górę.

Więcej o:
Komentarze (2)
Najbardziej niedoceniany piłkarz Ajaksu strzela gola i przybliża go do finału Ligi Mistrzów
Zaloguj się
  • cutaphone

    Oceniono 1 raz 1

    Ajax wygra Ligę Mistrzów 💪

  • xzyzzy

    Oceniono 1 raz -1

    kiedy gazeta zacznie publikować felietony z życia yamochłonów. to byłoby fascynujące.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX