Sport.pl

Liga Mistrzów. "Gole Roberta Lewandowskiego są ostatnio efektem przypadku, szczęścia"

- Lewandowski jest postrzegany jako ten, który w Lidze Mistrzów ma ciągnąć Bayern za uszy. Skoro jednak druga linia nie jest w stanie wykreować mu strzeleckich okazji z Augsburgiem to jak to będzie wyglądać z Liverpoolem? - zastanawia się Tomasz Urban, dziennikarz Eleven Sports i "Piłki Nożnej" przed wtorkowym meczem w Champions League.

Kacper Sosnowski: Smaczkiem meczu Liverpool - Bayern jest pierwsza poważna międzynarodowa konfrontacja Lewandowskiego z dobrze mu znanym Juergenem Kloppem.

Tomasz Urban: Na pewno tak. Choć dla mnie w przypadku Roberta ważniejszy będzie kolejny okres weryfikacyjny, który go czeka. W Bundeslidze zdobył wszystko, co mógł. Udowodnił, to co mógł udowodnić. Nawet jak Hamann mówi co innego, to myślę, że 90, 95 proc. odbiorców się z nim nie zgadza. Oczywiście ekspert ma prawo do własnej oceny. Jeśli uważa, że Polak gra gorzej niż grał, to się tymi spostrzeżeniami dzieli. Jeśli uważa, że będzie problemem dla Bayernu to mówi to głośno. Warto zauważyć jednak, że Lewandowski w Niemczech, ale też w naszym kraju, jest postrzegany, jako ten co w Lidze Mistrzów ma ciągnąć Bayern za uszy. Ta przygoda Polaka w Champions League jest jednak niepełna. Te jego statystyki w europejskich rozgrywkach były do tej pory słabsze niż w Bundeslidze. To jest oczywiście poniekąd zrozumiałe, bo inny jest poziom zawodów. U Lewandowskiego brakuje jednak takiej wisienki na torcie w postaci wyrazistego pokazania się z tymi najmocniejszymi rywalami: Realem, Barceloną, Liverpoolem i wyrzucenia ich z rozgrywek kilkoma golami. Po słowach Hamanna, w niemieckich mediach była taka konkluzja, że to teraz jest czas, by Lewy dał wartość Bayernowi.

11 asyst w sezonie wskazuje, że drużynie trochę pomaga. Na boisku też jest jednym z jedenastu. Samemu meczu nie wygra.

- Oczywiście, że samemu zrobić coś jest trudno. Było to widać choćby w ostatnim meczu z Augsburgiem. Oczywiście możemy powiedzieć, że Lewy nic nie strzelił i zagrał słabe zawody, ale ja to spotkanie śledziłem pod kontem tego ile płaskich piłek dostał do nogi na 16. metr. Było tego piekielnie mało. Starał się zbierać te podania klatką, głową, czymkolwiek, ale dobrych piłek do niego niemal nie oglądaliśmy. Mam też wrażenie, że on w tym sezonie marnuje trochę więcej sytuacji niż w ubiegłym. Widać to było choćby w meczu z Schalke, gdzie miał dwie takie patelnie, że musiał to strzelić. Z drugiej jednak strony miał udział w każdym z trzech strzelonych Gelsenkirchen goli. Nie można było zatem powiedzieć, że poza golami nie dawał Bayernowi jakości.

Po Liverpoolu znów może być zatem wypominanie Robertowi, że z mocnymi nie strzela?

- W meczu z Liverpoolem to Anglicy będą faworytem. Niemcy prawdopodobnie znajdą się w lekkiej defensywie. Skoro druga linia Bayernu nie jest w stanie wykreować Robertowi strzeleckich okazji w meczu z Augsburgiem, to jak to będzie wyglądać z Liverpoolem?

Mam takie wrażenie, że te gole Roberta w ostatnim czasie nie są wynikiem wypracowanych schematów i gry pod Polaka, tylko raczej przypadku, szczęścia. Tego, że piłka gdzieś się zawieruszy, źle odbije ją bramkarz i ona do "Lewego" trafia. Ten albo to wykorzystuje, albo nie. Ostatnie mecze Bayernu mimo zwycięstw dobre nie są. Bayern robi koszmarne błędy w defensywie. Ich pech polegać może na tym, że oni są słabi tam gdzie „The Reds” mają największą moc.

Ten odbiór w środku pola i błyskawiczne kontry, to coś z czym Bayern sobie nie radzi. Przykładem tego choćby mecz i gol na 1:1 z Schalke. Zawodnik gości, mimo że był pod presją trzech monachijczyków, nie stracił piłki w środku pola i po jego akcji padła bramka. Trener Niko Kovac mówił zresztą po spotkaniu, że zespołowi brakuje mądrości i koncentracji. Czasem trzeba przeciwnika sfaulować taktycznie, innym razem bardziej uważać.

Bayernowi przecieka też prawa strona, gdzie gorzej radzi sobie Joshua Kimmich. Rzeczy do poprawy jest sporo, czasu nie ma wcale.

Wracając do Kloppa. Pytałem Cezarego Kucharskiego, komu Lewandowski pierwszemu podałby rękę. Guardioli, Ancelottiemu czy Juergenowi. Agent wskazał na Hiszpana i Włocha.

- Lewandowski często powtarzał, że Guardiola otworzył mu oczy na wiele aspektów piłkarskiego rzemiosła, zwrócił uwagę na sprawy, których wcześniej świadomy nie był. To, że on ma sentyment do Guardioli to zdziwiony bym nie był. To, że to Klopp jest w klasyfikacji „Lewego” sporo za Hiszpanem już trochę zastanawia. Kucharski oczywiście zna te relacje od kuchni, ale trudno podważać, że Niemiec miał w BVB ogromny wkład, że Robert doszedł tu gdzie doszedł. Mocno go rozwinął. Stawiał na niego na pozycji numer 10, przez co Polak zrobił się bardziej wszechstronny. Napastnikiem numer jeden był wtedy w Dortmundzie Lucas Barrios. Po tym jak pojechał na Copa America i wrócił z kontuzją, to już ze składu wypadł, ale dalej był bardzo ważnym zawodnikiem dla BVB. To był też pewien akt odwagi Kloppa, że na Lewandowskiego w końcu postawił. Polak w tym pierwszym sezonie był raczej bohaterem prześmiewczych nagłówków w gazetach. Ancelotti z tej trójki Lewandowskiemu pomógł chyba najmniej.

Może ciemniejsza strona Kloppa jest dla piłkarzy uciążliwa?

- Nie ma trenera, który zbiera tylko i wyłącznie pochwały i wszystkim pasuje. Guardiola też oprócz grona zwolenników ma grupę przeciwników. Pamiętamy choćby jak wypowiadał się o nim Ibrahimović. Z książki Raphaela Honigsteina o Kloppie odniosłem wrażenie, że ma on znakomite relacje z piłkarzami. Jest u niego czas na żarty, jest czas na orkę. Jego futbol jest wyniszczający dla drużyny. Potrójny pressing, żeby w trzech atakować rywala przy linii to heavy metal. Do tego ciągłe bieganie, kontrataki.

Na to trzeba mieć bardzo wytrenowane organizmy i doskonale do sezonu się przygotować. Styl gry drużyn Kloppa, jest trudny dla piłkarzy. Co ciekawe sam trener jeszcze nie odniósł poważnych sukcesów, szczególnie na arenie międzynarodowej. Co prawda on zawsze mówi, że nie definiuje futbolu przez pryzmat pucharów - może to też jakieś jego tłumaczenie - ale ta jego piłka jest efektowna do oglądania dla kibiców. Zawodnicy też widzą, że to co robią ma sens, więc część rzeczy na treningach i dokręcanie śruby uchodzi mu na sucho. We wtorek na Anfield czeka nas ciekawe spotkanie.

Więcej o:
Komentarze (9)
Liga Mistrzów. "Gole Roberta Lewandowskiego są ostatnio efektem przypadku, szczęścia"
Zaloguj się
  • 3starkillah

    Oceniono 1 raz 1

    Mam nadzieję, że to będzie meczycho. Dla takich spotkań ogląda się piłkę nożną w TV.

  • byann

    0

    Autor to głupek.

  • vito3

    0

    prawda jest taka ze gra bedzie jaka bedzie ale Bayern przejdzie

  • zueoko

    0

    Niespełniony to jest raczej autor tego artykułu.

  • wisekpisek

    Oceniono 1 raz -1

    przewidywa.sport.blog - typy kursy po 500 co wchodza

  • d33mariusz

    Oceniono 8 razy -6

    Dziś od wieczora na Czerskiej żałoba, w Opolskim i na górnym Śląsku, mateczniku folksdojczy. Ale Polacy będą się cieszyć i bardzo dobrze.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX